Sunday, June 21, 2009

Masonerka żydowska Bn Br usuwa nasz krzyż ze Żwirowiska

Masonerka żydowska Bn Br usuwa nasz krzyż ze Żwirowiska

O możliwości przeniesienia papieskiego krzyża, stojącego na Żwirowisku, nieopodal byłego obozu koncentracyjnego Auschwitz w Oświęcimiu donosi belgijski dziennik "La Libre Belgique".żródło KAI (rk /a.) http://ekai.pl/serwis/?MID=16854-----------------------Dziś po 10 latach organizacje żydowskie znowu atakują Polaków w imię tzw. "dialogu"Nakazy jak poprzednio tak i tym razem przyszły z Belgii od organizacji "Sauvegarde d`Auschwitz"i szefa organizacji żydowskich Lazarda Pereza.Judajczykowie znowu atakują chrześcijan, chcą usunąć nasz krzyż,a ofiarami masowych mordów w Oświęcimiu uczynić tylko Żydów.Do takich celów powołanych zostało wiele organizacji,stawiających sobie za cel wynarodowienie Polaków, zniszczenie tradycji chrześcijańskich,zapłatę gigantycznego i nienależnego haraczu oraz budowę "Judeopolonii" na terenie Polski.Warto wiedzieć, że 9 września 2007 w Polsce reaktywowaną masońską lożę B'nai B'rithczyli Zakon Synów Przymierza.Siedziba B'nai B'rith mieści się w Warszawie.----------- linki ----------Krzyż na Żwirowisku:http://www.naszawitryna.pl/krzyze_auschwitz/http://www.naszawitryna.pl/krzyze_auschwitz/prezesmo.htmhttp://www.naszawitryna.pl/krzyze_auschwitz/przemowienie_prezesa_moskala.htmPrasa:http://www2.rp.pl/artykul/223068_Wraca_spor_o_krzyz_na_zwirowisku__.htmlhttp://wiadomosci.onet.pl/1867334,11,1,1,,item.htmlMasonerka żydowska, B'nai B'rith - Synowie Przymierza reaktywacja 30.9.2007:http://www.bnaibritheurope.org/bbe/component/option,com_rsgallery2/Itemid,134/catid,13/limit,16/limitstart,0/lang,en_GB/http://www.museumoffamilyhistory.org/pjh-warszawa-bblodge.htmhttps://www.jewishpress.com/pageroute.do/25410/B%27nai_B%27rith_International_Revives_Lodge_In_Poland.htmlhttp://www.bnaibrith.org/------------cele masonerii:http://www.kki.pl/piojar/polemiki/novus/masoneria/masoneria1.html-----------------------Nagranie kazania na Żwirowisku pochodzi ze strony:http://www.polskatelewizja.com/

Masonerka żydowska usuwa nasz krzyż ze Żwirowiska cz.2 [kazanie]


W obronie Krzyża Papieskiego
Ostatnie wystąpienie Davida Susskinda, honorowego przewodniczącego Centrum Wspólnoty Żydów Laickich w Belgii, domagającego się na łamach gazety “Le Soir”, aby Ojciec Święty, Jan Paweł II dokonał gestu braterstwa i otwarcia z okazji Roku Świętego i nakazał usunięcie krzyża z terenu przylegającego do Auschwitz-Birkenau - ponieważ jego cień rzekomo pada na popioły 25 tysięcy Żydów zamordowanych w Auschwitz tylko dlatego, że byli Żydami - jest kolejnym przykładem klasycznego nieporozumienia.




Publikujemy zdjęcie otrzymane z Oświęcimia i demonstrujące w sposób jednoznaczny, po pierwsze - gdzie znajduje się kontrowersyjny Krzyż Papieski - stojący poza murami i drutami kolczastymi dawnego niemieckiego obozu, i po drugie - pokazuje ono, jak rzeczywiście pada cień krzyża, na łąkę, która pokrywa dawne Żwirowisko, gdzie dokonywano masowych egzekucji Polaków w czasie hitlerowskiej okupacji.
Oto najprostsze wyjaśnienie, jakie od lat trwania zupełnie niepotrzebnej nikomu, sztucznie ponawianej kontrowersji - powinien przyjąć pan przewodniczący David Susskind.
Krzyż Papieski znajduje się poza dawnym obozem i w miejscu męczeństwa, nasyconym krwią pomordowanych Polaków. Cień krzyża pada tylko tam, gdzie padać powinien - na polską ziemię i miejsce zagłady Polaków. Warto przypomnieć panu Susskindowi i wszystkim, którzy z uporem, raz po raz, wznawiają spór o symbolikę krzyża w Oświęcimiu - że miejscem zagłady wspomnianych przez niego 25 tysięcy Żydów belgijskich i miliona Żydów z innych krajów w Auschwitz był oddalony o około 10 km, od tego miejsca drugi obóz oświęcimski - Birkenau (dziś Brzezinka), gdzie nie pada wcale cień Krzyża Papieskiego.
Ojciec Święty Jan Paweł II nie stawiał krzyża pod murami dawnego obozu w Auschwitz, ani nie administruje tym miejscem.
W kwestii miejsca krzyża i gwarancji jego przyszłej tam obecności wypowiadały się już autorytatywne władze rządowe Rzeczypospolitej Polskiej i władze administracyjne terenu
oświęcimskiego.

Pora zostawić w spokoju Papieża i całą rzekomą kontrowersję, której ustawiczne odświeżanie i ponawianie przez stronę żydowską - nie służy ani procesowi
dialogu, ani lepszemu porozumieniu Polaków i Żydów, gdziekolwiek się oni znajdują.

Edward J. Moskal - prezes Związku Narodowego Polskiego
oraz Kongresu Polonii Amerykańskiej
Chicago, 17 luty 2000 r.

Prasa krajowa - z wyjątkiem tygodnika "Nasza Polska" - wystąpienie Susskinda oraz wystąpienie prezesa Moskala i jego obronę Krzyża i wiary polskiej przemilczała.

Tekst protestu przeciwko zaproszeniu ks. Henryka Jankowskiego do Chicago wystosowany przez prożydowskie środowiska, które od dawna dążą do rozbicia Polonii i które w zeszłym roku organizowały antypolską konferencję na Uniwersytecie Loyola. Obiektem niewybrednych ataków w tym dokumencie stał się także prezes KPA - Edward Moskal.
Ksiądz Jankowski zakazany!

Edward Moskal, prezes Kongresu Polonii Amerykańskiej i Związku Narodowego Polskiego poinformował, że po raz drugi zaprosił do Chicago księdza Henryka Jankowskiego z Gdańska, aby ten odprawił Mszę Świętą i wygłosił kazanie podczas polskiego święta narodowego 3 Maja. Od 1891 r. rocznica ustanowienia Konstytucji Trzeciego Maja jest najbardziej uroczystą rocznicą dla Polonii.
Godnym ubolewania jest fakt, że ksiądz Jankowski stał się znany z kazań, które obrażały Żydów na całym świecie. Porównał np. Gwiazdę Dawida - żydowski symbol religijny i etniczny - do swastyki oraz sierpa i młota - symboli dwóch najbardziej zbrodniczych, totalitarnych systemów świata. Antysemickie wypowiedzi księdza Jankowskiego stoją w rażącej sprzeczności z naukami papieża Jana Pawła II, który niezmordowanie działa na rzecz pojednania chrześcijaństwa i judaizmu. Zarówno arcybiskup Gdańska, jak i Episkopat Polski, odcięły się od antysemickich wypowiedzi księdza Jankowskiego. Arcybiskup Chicago odmówił księdzu Jankowskiemu zgody na odprawienie Mszy i wygłoszenie kazania w jego archidiecezji. Obecna druga próba sprowadzenia księdza Jankowskiego do Chicago z pewnością obrazi i podziała prowokująco na żydowską społeczność w USA i na innych, którzy walczą z bigoterią. Umocni fałszywy i wrogi obraz Polski, jako kraju antysemickiego, i Polonii, jako społeczności antysemitów. Społeczność polsko-amerykańska zademonstrowała ostatnio swoje wpływy, skutecznie naciskając na przyjęcie Polski do NATO. Ożywienie etykietki antysemickiej zniszczyłoby ten wpływ, wykluczając Polonię z obszaru wspólnych demokratycznych wartości wyznawanych przez naród amerykański. Tylko wrogowie Polski i ich agenci w naszym środowisku mogą skorzystać z działań i publicznych wypowiedzi Edwarda Moskala. Ubolewamy nad faktem, iż rzekomy lider dziesięciu milionów Polaków w USA stał się nieproszonym gościem w Białym Domu i Departamencie Stanu. Kierując się najlepszym interesem Polonii i Polski, domu naszych przodków, występujemy z tym protestem jako informacją, że Edward Moskal nie przemawia w imieniu wszystkich Amerykanów polskiego pochodzenia. Chcemy pozostać wierni najlepszym polskim tradycjom tolerancji i szacunku dla ludzi wszystkich ras, narodowości i religii

List podpisali:

Lenard Baldyga, emerytowany deputowany Departamentu Stanu; Lusia Bucka, urzędnik społeczny, Chicago, Illinois; dr Andrzej Bytnerowicz, University of California, Riverside; prof. M. B. Biskupski, historyk, St. John Fisher College, Rochester, New York; Idalia Blaszczyk, dziennikarka, Chicago, Illinois; prof. Andre Błaszczyński, przewodniczący “Polish American Foundation of Connecticut”, Dyrektor Kongresu Polonii Amerykańskiej w Connecticut; prof. Stanislaus A. Blejwas, szef Katedry Studiów Polskich, Central Connecticut State University, New Britain, Connecticut; Charles Chotkowski, Fairfield, Connecticut; Mark Chudzinski, adwokat, Chicago, Illinois, były Dyrektor Krajowy Kongresu Polonii Amerykańskiej; prof. Anna Cienciala, historyk, University of Kansas; Elżbieta Cińkowska, urzędnik społeczny, Chicago, Illinois; prof. Mary Cygan, historyk, University Connecticut w Stamford, Connecticut; Witold Czajkowski, były przewodniczący “The Helena Modjeska Club”, Los Angeles, California; Mary Patrice Erdmans, profesor nadzwyczajny na katedrze socjologii, University of North Carolina, Greensboro, North Carolina; Ewa Gierat, Bethlehem, Connecticut; prof. Thaddeus V. Gromada, profesor honorowy historii, New Jersey City State University; prof. Krzysztof Jasiewicz, były przewodniczący “Polish Studies Association”; Ewa Jastrzębski, biolog, profesor honorowy; Czesław Karkowski, dziennikarz “Nowy Dziennik” ["Polish Daily News"], New York, NY ; dr Jan Karski, profesor honorowy, Georgetown University, Washington, D.C.; Leon Konopielski, artysta, Los Angeles, California; prof. Andrzej Korboński, profesor nauk politycznych, University of California, Los Angeles, California; Ambassador John Kordek, De Paul University, Chicago, Illinois; Jan Krawiec, Chicago, Illinois, były redaktor naczelny “Dziennika Związkowego”, Chicago, Illinois; Michael Kristula, były dyplomata amerykański; dr John Kromkowski, przewodniczący “National Center for Urban Ethnic Affairs”, Washington, D.C.; prof. Jerzy Krzyżanowski, profesor honorowy katedry slawinistyki oraz języków i literatury wschodnioeuropejskiej, Ohio State University; Suave Lobodzinski, California; dr John Micgiel, historyk, Columbia University; dr Ronal Modras, profesor teologii, St. Louis University, St. Louis, Missouri; Maria Nagórski, Washington, D.C.; Zygmunt Nagórski, Washington, D.C.; Jan Nowak, były dyrektor Rozgłośni Polskiej Radia “Wolna Europa”, były Dyrektor Krajowy KPA; dr Dominic A. Pacyga, profesor historii, Columbia College, Chicago,Illinois; John J. Pikarski Jr., prawnik, Chicago, Illinois; Andrzej Pomian, były wykładowca podeziemnego Uniwersytetu Warszawskiego, były szef Wydziału Prasy Armii Krajowej; dr Andrzej Pronczuk, Brandeis University, Waltham, Massachusetts; Christine Przybylo Long, Chicago, Illinois; dr James S. Pula, Utica College of Syracuse University, Utica, New York.; dr. Bohdan Oppenheim, profesor, Loyola Marymount University, Los Angeles, California; ksiądz John Pawlikowski, “Catholic Theological Union”, Chicago, Illinois [członek Polsko-Żydowskiej Rady w Ameryce - przyp.red.]; Edward Pilatowicz, “Price-Pfister”, Los Angeles, California; Teodor Przymusinski, Professor of Computer Science, University of California, Riverside; Dr John Radzilowski, historyk, przewodniczący “Polish American Cultural Institute of Minnesota”, St. Paul, Minnesota; ambasador Nicholas Rey, były ambasador USA w Polsce; prof. Michał J. Rozbicki, profesor nadzwyczajny w katedrze historii, St. Louis University, St. Louis, Missouri; Henryk Rozpedowski, pisarz, były dziennikarz RWE; Elizabeth Slosarski, nauczycielka i dziennikarka, Chicago, Illinois; Stefan Soltysik, M.D., profesor psychiatrii, University of California, Los Angeles; Witold Sulimirski, New York, New York; dr Alina Surmacka Szczesniak, Mount Vernon, New York; Tomasz Tabako, wydawca “2B”, wykładowca, Northwestern University; prof. Piotr S. Wandycz, historyk, profesor honorowy, Yale University; Elizabeth M. Wasiutynski, była deputowana do Kongresu USA, czonek Biura Koordynacyjnego NSZZ “Solidarność” za granicą (1982-1989); Mitchell J. Wiete, “Polish American Leadership Initiative”, Chicago, Illinois; Darek Wisniewski, dziennikarz, Chicago, Illinois; Robert Wozniak, były urzednik służb zagranicznych USA, Washington, D.C.; Krystyna Wydzga, “De Lanze Kosmetic Co.”, California; Gwido Zlatkes, Brandeis University, Waltham, Massachusetts; Jola Zych, przewodnicząca “The Helena Modjeska Club”, Los Angeles, California.


Odpowiedź Prezesa Moskala na ataki grupy związanej z Janem Karskim i Janem Nowakiem Jeziorańskim

Gdzie byliście, gdy atakowano polską wiarę!

Oświadczenie Edwarda Moskala, prezesa Związku Narodowego Polskiego i Kongresu Polonii Amerykańskiej

Związek Narodowy Polski, organizacja patriotyczna obchodząca w tym roku 120-lecie swego powstania, zainicjował w roku 1891 tradycję honorowania dnia 3 maja, dnia uchwalenia pierwszej, demokratycznej, polskiej Konstytucji, jako święta patriotycznej Polonii, pragnącej odrodzenia niepodległej ojczyzny ich ojców za Oceanem.

W ciągu minionych 109 lat obchodów Święta 3 Maja w Chicago, Związek Narodowy Polski tradycyjnie sponsorował uroczystą, dziękczynną Mszę św. w kościele misyjnym Św. Trójcy, zapraszając do jej celebrowania i wygłaszania okolicznościowych kazań wybitnych duchownych i dostojników Kościoła z różnych środowisk w Stanach, z kraju, niekiedy z innych kontynentów. Gościliśmy w ostatnich latach m.in. ks. kardynała Kozłowskiego z Afryki, bp. Lengę z Kazachstanu, abp. Grocholewskiego z Watykanu, przeora Regisa N. Barwiga z klasztoru Panny Marii w Wisconsin - i wielu innych, wybitnych kapłanów i kaznodziei.

W tym roku wystąpiliśmy z zaproszeniem do ks. Henryka Jankowskiego, proboszcza parafii św. Brygidy w Gdańsku, postaci charyzmatycznej, która przeszła do polskiej historii, kapłana od początku związanego ze strajkiem w Stoczni Gdańskiej, spowiednika Lecha Wałęsy, następnie kapłana całego ruchu "Solidarności", żarliwego obrońcę Krzyża Papieskiego w Oświęcimiu. Ks. Henryk Jankowski trzykrotnie zresztą odwiedził Chicago w minionym dziesięcioleciu, podejmowany z honorami przez polonijne duchowieństwo z abp. Alfredem Abramowiczem na czele, przy entuzjastycznym aplauzie wielotysięcznych rzeszy naszych wiernych.

Dowiadujemy się dziś - z prasy krajowej i komunikatu agencji PAP - że kilkudziesięcioosobowa grupa osób ze środowiska polonijnego, przypisująca sobie tytuł "autorytetów Polonii", wystąpiła z listem protestacyjnym przeciwko tej wizycie i jej sponsorom, tj. Związkowi Narodowemu Polskiemu oraz jego przywódcom. List ten, imputujący zaproszenie naszego gościa, złe polityczne intencje i dyktowany głównie chęcią przypodobania się sponsorom samych sygnatariuszy, opiera się na fałszywie przedstawionych przesłankach, nieprawdziwych założeniach i rzekomych faktach, które bez sprawdzenia list ten propagandowo nagłaśnia.

Obecny abp miasta Chicago nie wypowiedział się przeciwko wizycie ks. Henryka Jankowskiego w Chicago ani też nie zabronił wygłoszenia kazania naszemu gościowi w Jego Archidiecezji. Podobnie przedstawianie tego kapłana jako słynącego z antysemickich, publicznych oświadczeń jest bardzo tendencyjnym uproszczeniem i celową deformacją całego jego wieloletniego patriotycznego programu i dorobku, wiążącego się z misją parafii św. Brygidy w Gdańsku, akcjami i uroczystościami wychodzącymi daleko poza jedno tylko środowisko.

Pragniemy zatem autorom i sygnatariuszom tego listu, rzekomo mającym na sercu "dobro i reputację amerykańskiej Polonii" - zadać trzy krótkie, za to dobitne pytania.

Jaki to tytuł do przewidywania z góry rezultatów wizyty naszego gościa, podczas obchodów Konstytucji 3 Maja w naszym własnym środowisku i w naszym kościele - mają jakiekolwiek osoby, prawdziwe i rzekome "autorytety Polonii" - spoza tego środowiska? Konstytucja i prawa tego kraju, Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej, głoszące wolność wypowiedzi i wolność zgromadzeń - dają nam, organizatorom uroczystości w Chicago, pełne prawo do decydowania - kogo pragniemy na nie zaprosić, kto ma wystąpić w naszej świątyni - bez "dobrych rad" czynników postronnych.
Kto dał małej, ad hoc zorganizowanej grupie sygnatariuszy listu ze środowisk nowojorskich, waszyngtońskich czy kalifornijskich - prawo do dyktowania z góry naszemu środowisku w Chicago i naszym organizacjom, liczącym setki tysięcy osób - jaki charakter mają nosić nasze tradycyjne obchody, jaki ma być ich program i kto w nich ma - a kto nie ma - uczestniczyć?
Gdzie byli - pytam głośno - gdzie byli sygnatariusze tego listu, samozwańczo nazywający się "autorytetami Polonii", kiedy toczyła się prawdziwa walka w obronie patriotycznych symboli wiary - Polski i Polaków - kiedy atakowano choćby Krzyż Papieski na oświęcimskim Żwirowisku? Dlaczego nie słychać ich głosu ani nie widać publicznych akcji, kiedy rozgrywa się sprawa przyznania od dawna należących się naszym rodakom odszkodowań za pracę niewolniczą w III Rzeszy? Co czynią i co głoszą te osoby - w czasach zasadniczo ważnych dla przyszłości Polaków, ich tradycji i dziedzictwa, kształtu nowej Polski? Kto naprawdę - poza nimi samymi - stoi za tym oświadczeniem i jego intencjami?
Grupa sygnatariuszy tego listu protestacyjnego (z których zaledwie kilkanaście nazwisk posiada środowiskowy prestiż i legitymuje się działalnością publiczną) korzystająca skrzętnie z nagłośnienia polskich i tutejszych tub propagandowych powiązanych z nimi organizacji mass mediów - nie jest żadnym "głosem amerykańskiej Polonii". Pozostaje zaledwie miniaturowym jej marginesem, nadużywającym - zresztą nie po raz pierwszy - oddanych im do dyspozycji mediów do narzucania własnej opinii grona kilkudziesięciu "autorytetów" - setkom tysięcy i milionom osób ze środowisk polonijnych w Stanach, podobnie jak rodakom, społeczeństwu polskiemu w kraju.

Z poważaniem

Edward J. Moskal, Prezes Związku Narodowego Polskiego i Kongresu Polonii Amerykańskiej

[tekst za Tygodnikiem "Nasza Polska" Nr 10/2000]

Saturday, June 20, 2009

The Warsaw Ghetto 1943 Gaza Palestine 2009 Children found themselves in the firing line

The Warsaw Ghetto 1943 Gaza Palestine 2009 Children found themselves in the firing line





The Warsaw Ghetto 1943 Gaza Palestine 2009 Children found themselves in the firing line


9 January 2009: Children make up more than half of Gaza's 1.5 million inhabitants, and as such have found themselves in the firing line since Israel began its offensive against Hamas. Using unprecedented force, the Israeli army has launched raid after raid against the tiny, overcrowded territory, with the inevitable consequence that children have figured heavily among the casualty numbers. According to UN figures, more than 250 children have been killed and 1,080 wounded — about a third of the total casualties — since the offensive began on December 27. Here we look at the impact of the conflict on Palestinian children





warsaw getho


Friday, June 19, 2009

"Myśląc Ojczyzna"

"Myśląc Ojczyzna"
red. Stanisław Michalkiewicz (2009-06-17)
Felieton
słuchajzapisz
Dziura recydywaSzanowni Państwo!Wprawdzie Komisja Europejska bombarduje nas dyrektywami w liczbie większej niż jedna dziennie, ale to nie przeszkadza wcale naszym dygnitarzom w toczeniu sporów, który z nich ważniejszy. Przeciwnie - im mniej zależy od nich w świecie realnym, tym bardziej angażują się w spory prestiżowe, no bo w końcu coś muszą robić.Teraz najważniejszą sprawą jest wybór charyzmatycznego, byłego premiera Jerzego Buzka na przewodniczącego Parlamentu Europejskiego. Sam zainteresowany też wydaje się tą możliwością przejęty do tego stopnia, że aż postanowił zapisać się do partii - oczywiście do Platformy Obywatelskiej. Inna niezwykle ważną dla Polski sprawą, ma być objęcie stanowiska ludowego komisarza w Unii Europejskiej przez pana Janusza Lewandowskiego. Objęcie stanowiska komisarza w Unii Europejskiej rozwiązuje zainteresowanemu wszystkie problemy socjalne i to na takim poziomie, że wystarcza na założenie starej rodziny. W ten sposób w Europie tworzy się nowa, spinaczowa arystokracja. Natomiast zupełnie inną sprawą jest, co z tego będzie miała, dajmy na to, Polska. Na przykład ze sprawowania urzędu komisarza przez pania Danutę Huebner Polska nie miała nic, a nawet - mniej niż nic, ponieważ pani komisarz Danuta działała czasami na szkodę polskich obywateli. Dlatego też te wszystkie ekscytacje, zarówno wokół posady byłego charyzmatycznego premiera Buzka, jak i desygnowanego na ludowego komisarza pana Janusza Lewandowskiego, jeśli czegokolwiek dowodzą, to tylko stopnia oderwania się polityków od rzeczywistości. Nie mogąc poradzić sobie z realnymi problemami, zajmuja się już wyłącznie sobą i w ciasnym kółku, jak w krzywym zwierciadle, narkotyzuja się zewnętrznymi znamionami władzy.I kiedy tak politycy tak się nawzajem odurzają, finanse państwa chwieją się w posadach. Według ostrożnych szacunków, pod koniec roku może pojawić się dziura budżetowa o rozmiarach sięgających nawet 40 miliardów złotych - a więc taka sama, jaka pojawiła się po zakończeniu rządów charyzmatycznego premiera Buzka. Charyzmatyczny premier Buzek, stojąc na czele - początkowo koalicyjnego rządu AWS - UW, który potem był już firmowany przez rozpadającą się AWS - wprowadził w życie cztery wiekopomne reformy. Wskutek tego gwałtownie wzrosła liczba synekur w sektorze publicznym, na których swoimi zadami zasiedli przedstawiciele zaplecza politycznego obydwu koalicyjnych ugrupowań. Celem tych reform było bowiem dostarczenie pretekstu do wzięcia na utrzymanie Rzeczypospolitej dziesiątków tysięcy darmozjadów. Oczywiście od stworzenia tylu kosztownych synekur koszty funkcjonowania państwa gwałtownie wzrosły do tego stopnia, ze nie były w stanie sprostac im nawet podwyżki podatków. W rezultacie pojawiła się wspomniana dziura budżetowa, ktorą załatano powiększeniem długu publicznego.Wszystko wskazuje na to, że czeka nas powtórka z tej sytuacji. Już wkrótce trzeba będzie znowelizować tegoroczny budżet i łatać go powiekszaniem podatków, przede wszystkim - VAT-u i akcyzy. Są to podatki pośrednie, ukryte w cenach towarów, stąd też wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy, że je płaci. A czego oczy nie widzą, o to serce nie boli - i na tym właśnie patencie jadą wszystkie rządy charakteryzują się tak zwaną społeczną wrażliwością. Oczywiście te podwyżki podatków to dla naszego dobra, bo pieniądze, jak wiadomo, psują charakter. Im więcej pieniędzy rząd nam skonfiskuje, tym lepiej dla nas. Tak w każdym razie myślą politycy, którzy wprawdzie nieustannie pragną naszego dobra, ale nam niestety już coraz mniej go zostało.Zresztą nie tylko nasi politycy. Były ambasador Izraela w Warszawie, pan Dawid Peleg wystąpił niedawno z inicjatywą, by Polska wypłaciła "miliardy dolarów" założonej, czy też kierowanej przez niego organizacji, jako rekompensatę za mienie Żydów którzy nie pozostawili spadkobierców. Ta inicjatywa jeszcze raz pokazuje, jakim błędem jest wdawanie się polskiego rządu w rozmowy z różnymi żydowskimi organizacjami. Polskiemu rządowi powinny wystarczyć kontakty z innymi państwami. Jeśli państwo coś podpisze, to jest szansa, że tego dotrzyma, chociaż oczywiście też nie zawsze. Natomiast organizacje Bóg wie, kogo reprezentują, więc zawsze - po pierwsze - mogą się pod kogoś podszywać, a po drugie - nie są związane ustaleniami poczynionymi z innymi tego rodzaju organizacjami. Niestety kolejne polskie rządy, zapominając, że nie można wdawać się w pertraktacje z szantażystami, prowadziły rozmaite rozmowy i składały obietnice, co niewątpliwie zachęca amatorów łatwych pieniędzy, na przykład w osobie byłego ambasadora Izraela w Polsce, pana Dawida Pelega.W tej sytuacji należy spodziewać się nasilenia propagandy sukcesu w mediach, które od swoich dysponentów otrzymały rozkaz wspierania rządu pana premiera Tuska. Nawet ewentualna porażka byłego charyzmatycznego premiera Buzka w staraniach o fotel przewodniczącego Parlamentu Europejskiego, może zostać przedstawiona jako sukces - bo już sam fakt, że przez chwilę chciał to stanowisko zdobyć, świadczy o naszej mocarstwowej pozycji w Europie. Tak samo, jak wyprawa ministra Sikorskiego na Ukrainę w charakterze pasażera należącego do kanclerza Niemiec samolotu Luftwaffe.Mówił Stanisław Michalkiewicz

Monday, June 15, 2009

Radosław Sikorski nie chce finansować wystawy organizowanej przez Uniwersytet Jagielloński

Radosław Sikorski nie chce finansować wystawy organizowanej przez Uniwersytet Jagielloński




Ministerstwo Spraw Zagranicznych odmówiło dofinansowania wystawy i konferencji historycznej dotyczącej "Sonderaktion Krakau" oraz eksterminacji inteligencji przez Niemców w obozie Sachsenhausen podczas II wojny światowej. Ekspozycja przygotowywana przez naukowców Uniwersytetu Jagiellońskiego została zainspirowana przez niemieckich partnerów i jest już wpisana w kalendarz Muzeum Sachsenhausen. Projekt przygotowywany z okazji 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej, mimo zignorowania go przez MSZ, będzie realizowany.

Do ogłoszonego przez ministra spraw zagranicznych konkursu "Promocja wiedzy o Polsce 2009" wpłynęło 76 projektów. Celem konkursu było "upowszechnianie za granicą wiedzy o Polsce współczesnej i jej historii, promocja polskiej polityki zagranicznej i idei oraz programu Partnerstwa Wschodniego, a także wspieranie promocji polskiej kultury, a w szczególności realizacja zadań wpisujących się w program Roku Chopinowskiego oraz uwzględniających rocznicę 20-lecia przemian demokratycznych w Polsce i 70-lecia wybuchu II wojny światowej". Ostatecznie finansowanie otrzymało 21 projektów na łączną kwotę prawie 2 mln złotych. Wśród wybranych projektów nie znalazła się jednak propozycja Fundacji dla UJ pn. "Prezentacje audiowizualne i konferencja poświęcone prześladowaniom i eksterminacji inteligencji polskiej przez hitlerowskie Niemcy". - Niestety, nie mamy możliwości odwołania się od tej decyzji. Chcieliśmy jednak uzyskać jej uzasadnienie, które zgodnie z regulaminem nam przysługuje - powiedział nam dr hab. Krzysztof Stopka, dyrektor Archiwum UJ. Przyznał, że bez dofinansowania z MSZ inicjatywa będzie trudna do zrealizowania, ale nie upadnie. - Dysponujemy kwotą ok. 50 tys. zł, a ogólny budżet szacowaliśmy na 200 tys. złotych. Musimy coś wymyślić, bo inicjatywa na pewno nie upadnie. Wystawa jest wpisana w program Muzeum w Sachsenhausen i chcę podkreślić, że to Niemcy wystąpili z inicjatywą jej zorganizowania - dodał. Jak zauważył dr Stopka, projekt UJ idealnie wpisywał się w priorytety konkursu. - Premiowane miały być przede wszystkim projekty związane z II wojną światową i upadkiem komunizmu. Kiedy zobaczyłem werdykt, przyznam, że byłem zdumiony - dodał.
Jak zauważają przedstawiciele UJ, realizowana przez polskich naukowców wystawa i konferencja wydaje się znakomitą okazją do pokazania Europie prawdy historycznej o eksterminacji polskiej inteligencji w czasie II wojny światowej, szczególnie że Muzeum w Sachsenhausen corocznie odwiedza kilkadziesiąt tysięcy osób, a do tego miejsca przywożona jest na specjalne lekcje historyczne młodzież szkolna nie tylko z Niemiec, ale i z krajów ościennych. - Co ważne, taka wystawa na pewno nie naruszałaby w żaden sposób kontaktów z Niemcami, bo to oni byli jej pomysłodawcami - dodał Stopka. Przygotowywana na UJ ekspozycja poświęcona będzie prześladowaniu inteligencji w Europie Środkowowschodniej przez Niemcy hitlerowskie. - Sami Niemcy mają taką koncepcję, by pokazać przede wszystkim Kraków, od którego zaczęła się cała akcja, a potem jej dalszy ciąg. Ma zostać podniesiona sprawa mordu na lwowskich profesorach i pokazane prześladowania inteligencji w innych polskich ośrodkach, a także prześladowania księży. Sesja naukowa idzie w tym samym kierunku - dodał Stopka. Naukowcy Uniwersytetu Jagiellońskiego bazują na zasobach archiwum uczelni, ale prace mocno wspomagane są przez rodziny dawnych profesorów UJ, którzy udostępniają na cele wystawowe swoje pamiątki.
Profesorowie Uniwersytetu Jagiellońskiego zostali podstępnie zwabieni przez okupacyjne władze niemieckie do gmachu Collegium Novum 6 listopada 1939 roku, gdzie miał odbyć się "wykład" niemieckiego oficera Obersturmbannführera SS Brunona Müllera. W ramach akcji uwięziono 183 osoby. Profesorowie zostali wywiezieni głównie do niemieckiego obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen. 8 lutego 1940 roku, po międzynarodowych protestach, 101 osób zostało zwolnionych, ale wiele z nich na skutek wycieńczenia wkrótce zmarło. Co roku na UJ w tej samej sali nr 56, w której profesorowie zostali aresztowani, organizowane są uroczystości upamiętniające tzw. Sonderaktion Krakau.
MSZ pomimo naszej prośby o podanie powodów odrzucenia propozycji Fundacji dla UJ, skierowanej jeszcze w ubiegłym tygodniu, do wczoraj nie udzieliło nam odpowiedzi.
W konkursie najwyższe dofinansowanie zyskały m.in. Stowarzyszenie Żydowski Instytut Historyczny w Polsce "Program Polsko-Izraelskich Spotkań Młodzieży" (150 tys. zł), Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka Jeziorańskiego "Z Warszawy z miłością" (150 tys. zł), Fundacja Centrum Stosunków Międzynarodowych "Polska w przededniu objęcia Prezydencji w Unii Europejskiej - Wyzwania i szanse. Projekt szkoleniowy dla regionalnych dziennikarzy białoruskich" (130 tys. zł), Fundacja Inna Przestrzeń "Strefa Artystyczna - Polska/Tbilisi" (241 tys. zł), Fundacja Centrum Solidarności "Międzynarodowa konferencja dla młodzieży z okazji XX rocznicy upadku komunizmu w Europie" (250 tys. zł), Forum Dialogu Między Narodami Poznaj Polskę "Trzy pobyty studyjne przedstawicieli środowisk żydowskich w Polsce" (126 tys. zł).
Marcin Austyn
Historia Archiwum Uniwersytetu Jagiellońskiego

Historia Archiwum Uniwersytetu Jagiellońskiego część II

Historia Uniwersytetu Jagiellońskiego część III


PROSIMY I PROTESTY DO RADOSLAWA SIKORSKIEGO Z MSZ I PREMIERA RP DONALDA TUSKA
Rzecznik Prasowy MSZ / MFA Press Spokesman
Piotr Paszkowski

tel./phone: 22 - 523 93 56
fax: 22 - 523 90 99
e-mail: rzecznik@msz.gov.pl
Ministerstwo Spraw Zagranicznych / Ministry of Foreign Affairs



•Biuro Rzecznika Prasowego MSZ / MFA Press Spokesman
Rzecznik Prasowy: Piotr Paszkowski
Dyrektor Biura: Alicja Rakowska

Kontakty z mediami.

Spokesman for the Minister.

rzecznik@msz.gov.pl
brp.sekretariat@msz.gov.pl
tel. (+48-22) 5239356
fax. (+48-22) 5239099


Kancelaria Prezesa Rady Ministrów

00-583 Warszawa, Al. Ujazdowskie 1/3
tel.: 022 6946000
faks: 022 6252637
Dziennik Podawczy

00-582 Warszawa, Al. J.Ch. Szucha 14
(w godz. 815 - 1615)
Centrum Informacyjne Rządu

tel.: 022 6947528; 6946983
faks: 022 8403810
Akredytacje dziennikarskie przyjmuje sekretariat CIR

tel.: 022 6946102, 6946106, 6947072
faks: 022 6284821, 6252872
Kontakt za pośrednictwem poczty elektronicznej

e-mail: cirinfo@kprm.gov.pl
przeznaczony do przesyłania pytań od dziennikarzy mediów ogólnopolskich
e-mail: cirmedia@kprm.gov.pl
przeznaczony do przesyłania pytań od dziennikarzy mediów regionalnych i lokalnych
e-mail: infolex@kprm.gov.pl
przeznaczony do przesyłania pytań dotyczących projektów aktów prawnych
e-mail: infoobywatel@kprm.gov.pl



Siedziba Prezydenta RP:

Pałac Prezydencki
ul. Krakowskie Przedmieście 48/50,
00-071 Warszawa


Kancelaria Prezydenta RP
ul. Wiejska 10,
00-902 Warszawa
Tel. (+48 22) 695-29-00
Fax (+48 22) 695-23-52 (Kancelaria Główna)


Biuro Listów i Opinii Obywatelskich
ul. Wiejska 10,
00-902 Warszawa
Tel. (+48 22) 695-20-29
Fax (+48 22) 695-22-38
e-mail: listy@prezydent.pl


przeznaczony do przesyłania wszelkich pytań, sugestii i propozycji od obywateli
Kancelaria Prezydenta RP
ul. Wiejska 10
00-902 Warszawa
e-mail: listy@prezydent.pl
fax. (22) 695-22-38


Biuro Poselskie Marka Borowskiego ul. Marszałkowska 1 m. 160
00-624 Warszawa
woj. mazowieckie tel. (22) 825-36-69

STALINOWSKIE KORZENIE
Napisał dr Leszek Skonka
Ludzie PRL, dawni działacze PZPR, wielu organizatorów pierwszej „Solidarności”, inicjatorzy, twórcy i uczestnicy „okrągłego stołu” unikają, jak diabeł święconej wody ujawniania życiorysów...) oraz bliższych informacji o swojej roli, zarówno w PRL, jak i III RP. Obawiają się bowiem, że gdyby społeczeństwo dowiedziało się prawdy o ich przeszłości inaczej by się mogło zachować w czasie wyborów do parlamentu i do innych obywatelskich reprezentacji. Toteż dobrze się stało, że grupa opozycyjnych działaczy i publicystów próbuje przypomnieć prawdę o ludziach, którzy, jak kameleony zmieniali swoje barwy polityczne, ideologiczne, a nawet nazwiska. Oczywiście taka działalność demaskatorska wymaga od ich inicjatorów, charakteru, zasad moralnych, rzetelności, odpowiedzialności, uczciwości, cywilnej odwagi. Ale nie wystarczy tylko przypominać i wypomnieć, że ktoś w przeszłości należał do obozu rządzącego, był faworytem władz PRL, partii.
Trzeba również wskazać, z jakich korzystał przywilejów, jakie czerpał on, i jego najbliżsi, z tego korzyści. Dlaczego np. Bronisław Geremek w okresie najgłębszego stalinizmu w Polsce wyjeżdża na studia do Paryża, kto go tam wysłał, za jakie zasługi, jakie pełnił tam funkcje i zajmował stanowiska; podobnie Karol Modzelewski i inni beneficjanci ówczesnych władz. Nie można pominąć życiorysów takich postaci, jak Stanisław Ciosek. On sam przemilcza np. swoje rodzinne koligacje, zajmowane stanowisko pierwszego sekretarza KW PZPR w Jeleniej Górze, milczy o nadużyciach i przekrętach finansowych, jakich tam dokonywał. Nie powinno się przemilczać ani tuszować roli i dywersyjnej działalność Karola Modzelewskiego w „Solidarności”, szkód, jakie wyrządził tej organizacji i Polsce. Społeczeństwo wciąż nie zna przeszłości wielu wpływowych do niedawna ludzi, którzy odpowiadają za to , co się w Polsce stało: za miliony bezrobotnych, rozkradziony majątek narodowy, za zubożenie Narodu, za krzywdy, za miliony głodnych dzieci, za nędze byłych pracowników PGR-ów, za choroby, kalectwa i przedwczesną śmierć setek tysięcy obywateli, za pozbawienie setek tysięcy starszych ludzi, emerytów, rencistów wielodzietnych rodzin, mieszkań, za skazanie młodych pokoleń Polaków na poszukiwanie chleba za granicą... Młodsze pokolenie nie zawsze wie i rozumie, kto mu zgotował taki los. Nie wie nic lub bardzo niewiele, że sprawcami ich nieszczęsnego losu są członkowie partii wywodzący się z Unii Demokratycznej, przekształconej w Unię Wolności, a ostatnio w Partię Demokratyczną, że znaczna cześć dzisiejszych elit politycznych, gospodarczych, kulturalnych pochodzi z rodzin dawnych stalinowskich władców Polski. Warto, więc uświadomić Polakom zasięg i skalę tego zjawiska. Dlatego pozwoliłem sobie wykorzystać do tego celu gotowe, rzetelnie opracowane, znowu aktualne materiały sprzed kilku lat Pawła Sergiejczuka i Jerzego Roberta Nowaka. Jest bardzo smutne, że mimo istnienia od kilku lat tych demaskatorskich dowodów osoby skompromitowane wciąż egzystują w życiu publicznym: Leszek Balcerowicz, Barbara Labuda, Władysław Frasyniuk, Lech Wałęsa, Andrzej Olechowski, Hanna Gronkiewicz Walc, Jan Krzysztof Bielecki, Paweł Piskorski, Bronisław Geremek, Karol Modzelewski, Adam Michnik, Jan Lityński i kilkaset podobnych osób. Poniżej cytujemy te materiały bez uzupełnień i bez komentarza Dr Leszek Skonka

Pan Paweł Siergiejczuk dowodzi, że wielu potomków bierutowsko-bermanowskiego establishmentu zasila dzisiaj, nie tylko szeregi SLD, ale także tzw. postsolidarnościowe ugrupowania polityczne, a przede wszystkim Unię Wolności, Platformę Obywatelską, Samoobronę.

Czołowy polityk lewicy, były wicepremier i marszałek Sejmu Marek Borowski, jest synem Wiktora, przedwojennego działacza Komunistycznej Partii Polski. Ojciec Borowskiego, który naprawdę nazywał się Aron Berman, w roku 1944 był założycielem i pierwszym redaktorem naczelnym "Życia Warszawy", a w latach 1951-1967 - zastępca redaktora naczelnego "Trybuny Ludu". .(…) 1996 r.).

„Inny bliski współpracownik Kwaśniewskiego, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Marek Siwiec, również pochodzi z takiej rodziny: Jego ojciec był wicedyrektorem tarnobrzeskiego kombinatu siarkowego "Siarkopol", matka - prokuratorem (R. Szubstarski, Misjonarz prezydenta, "Życie" z 26-27 października 1996 r.). W prezydenckiej Kancelarii został zatrudniony także znany (m.in. z publikacji na lamach prasy prawicowej!) publicysta i poeta, Aleksander Rozenfield ( dziś minister Spraw Zagranicznych , przyp. L.Skonka), który w tekście pt. Być Żydem w Polsce pisał: Moi rodzice po to, by nie być obcymi wymyślili, że bedą budować komunizm, to była właśnie ideologia, która kazała wierzyć, ze ludzie są sobie równi, bez względu na kolor skory, religie i status społeczny. Uwierzyli jeszcze przed wojna, ocalili życie w sowieckiej Rosji i wrócili do Polski, nie rozumiejąc, że słowo komunista będzie się właśnie w Polsce kojarzyć z Żydami ("Najwyższy Czas!" Z 12 marca 1994 r.).

Od UB do UW

Ale nie tylko w pobliżu SLD i prezydenta Kwaśniewskiego znaleźli się potomkowie "zasłużonych" komunistycznych rodzin. Wielu z nich znalazło swoje miejsce w Unii Wolności, gdzie prym wiodą działacze, którzy partyjne legitymacje nosili jeszcze za życia Bieruta - Bronisław Geremek i Jacek Kuroń.
W takim towarzystwie bardzo dobrze czuje się np. poseł Jan Lityński, którego rodzice byli komunistami jeszcze przed wojna; ojciec zmarł w 1947 roku. (...) Lityński najwcześniej wkroczył do historii. Jako sześciolatek na manifestacji 22 lipca 1952 roku podbiegł do trybuny i wręczył Bierutowi kwiaty (A. Bikont, Siedmiu spośród wybranych, "Magazyn Gazety Wyborczej" z 5 listopada 1993 r.).
Inni prominentni członkowie UW posiadają podobne związki rodzinne: prezydent Warszawy Marcin Święcicki jest zięciem PRL-owskiego wicepremiera, członka KC PZPR w latach 1948-1981 Eugeniusza Szyra. (sam Święciki był także w fazie końcowej sekretarzem KC PZPR, przyp. L.Skonka) członkiem zaś, czołowy udecki ekonomista Waldemar Kuczyński , przyznał się do tego, iż jego teściem był Stefan Staszewski, I sekretarz Komitetu Warszawskiego PZPR w roku 1956. Zatrudniona przez Święcickiego na stanowisku sekretarza gminy Warszawa-Centrum, żona posła UW Henryka Wujca, Ludwika Wujec, jest córka przedwojennej działaczki KPP Reginy Okrent, która w latach 1946-1949 pracowała w Urzędzie Bezpieczeństwa w Łodzi.

Burmistrzem warszawskiego śródmieścia w latach 1990-1994 był Jan Rutkiewicz, syn Wincentego, działacza komunistycznego, który zginął w czasie wojny, i Marii, w latach 1948-1950 szefowej Kancelarii Sekretariatu KC PZPR. Matka Jana Rutkiewicza po wojnie wyszła za mąż za Artura Starewicza, który w latach 1949-1953 był kierownikiem Wydziału Propagandy KC PZPR, a następnie sekretarzem CRZZ i sekretarzem KC PZPR.

"Sami swoi" w Ministerstwie Spraw Zagranicznych

Również wśród pracowników sterowanego przez Geremka Ministerstwa Spraw Zagranicznych znajdziemy ludzi o podobnych rodowodach. W latach 1995-96 wiceministrem w tym resorcie był Stefan Meller, którego ojciec, Adam pracował w Informacji Wojskowej, a następnie, do roku 1968, w dyplomacji (…). Dyrektorem Departamentu Studiów i Planowania MSZ jest Henryk Szlajfer, syn Ignacego, oficera UB we Wrocławiu w latach 1947-1952, a następnie cenzora w Głównym Urzędzie Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk. Natomiast stanowisko dyrektora Departamentu Promocji i Informacji MSZ zajmowała do niedawna Małgorzata Lavergne, córka znanego działacza komunistycznego, pierwszego szefa Głównego Zarządu Politycznego LWP, gen. Wiktora Grosza, który jeszcze przed wojna nosił nazwisko Izaak Medres.

Stanowiąca finansowe zaplecze udecji Fundacja Stefana Batorego to również strefa wpływów potomków stalinowskiego aparatu. Jej prezesem jest Aleksander Smolar, członek władz Unii Wolności, syn Grzegorza, który do roku 1968 był redaktorem naczelnym "Folks-Sztyme", organu popieranego przez władze PRL Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów w Polsce. Matka Smolara pracowała w KC PZPR. Sekretarzem Fundacji był do niedawna Józef Chajn, którego ojciec, Leon, był w latach 1945-1949 wiceministrem sprawiedliwości, a do roku 1961 sprawował kontrole nad "sojuszniczym" Stronnictwem Demokratycznym.

Korzenie Ruchu Stu

Ludzi o bierutowsko-bermanowskiej genealogii znajdziemy także na prawicy. Poseł z ramienia Akcji Wyborczej "Solidarność", prezes liberalnego Ruchu Stu, Czesław Bielecki, tak mówił o swoich rodzicach: Wyrastałem w rodzinie zasymilowanej inteligencji żydowskiej. Ojciec, z wykształcenia matematyk, był dyrektorem generalnym w Ministerstwie Oświaty w latach pięćdziesiątych. Wyleciał z tego stanowiska razem z Władysławem Bieńkowskim, gdy Gomułka "zwijał" Październik. Matka była urzędniczka w Głównym Urzędzie Statystycznym, zajmowała się demografia. Rodzice komunizowali jeszcze przed wojna (E. Boniecka, Bliżej polityków, Toruń 1996).

Towarzystwo z "Wyborczej"

Terenem, na którym szczególnie mocno usadowiło się drugie pokolenie stalinowskich rodzin, jest prasa. Szefem największej w Polsce gazety jest przecież Adam Michnik, syn przedwojennego komunisty Ozjasza Szechtera i autorki zakłamanych podręczników do historii, Heleny Michnik, a także brat ubeckiego "sędziego", Stefana Michnika. Redaktora naczelnego "Gazety Wyborczej" wspiera jego zastępczyni, Helena Łuczywo, córka innego KPP-owca, a po wojnie kierownika wydziału w KC PZPR, Ferdynanda Chabera. Drugim zastępcą Michnika był do niedawna dziś prowadzący "Rozmowy Dnia" w programie Warszawskiego Ośrodka Telewizyjnego (WOT) Ernest Skalski, syn Jerzego Wilkera-Skalskiego i Zofii Nimen-Skalskiej, przedwojennych komunistów, którzy później pracowali w Komendzie Wojewódzkiej MO w Krakowie. Jerzy Urban napisał o nim: Pochodzenie Skalskiego z rodziców-aparatczykow - zgodnie z dominującą regułą - musiało go zaprowadzić w końcu do opozycji (J. Urban, Alfabet Urbana, Warszawa 1990).

Czołowym publicysta "GW" jest Konstanty Gebert, podpisujący swoje teksty jako Dawid Warszawski, a od niedawna także redaktor naczelny żydowskiego miesięcznika "Midrasz". Ojciec Geberta, Bolesław, był po wojnie ambasadorem PRL w Turcji, a matka, Krystyna Poznanska-Gebert, w latach 1944-1945 organizowała Wojewódzki Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Rzeszowie.

Dziennikarze czerwoni od pokoleń

Redaktorem naczelnym zlikwidowanego niedawno "Sztandaru Młodych" był Michał Komar, który jest jednocześnie prezesem Unii Wydawców Prasy. Jest on synem Wacława Komara, dowódcy walczących w Hiszpanii "dąbrowszczaków", a następnie PRL-owskiego generała, i Marii Komar, która działalność komunistyczną rozpoczęła również przed wojna, jeszcze pod nazwiskiem Rywa Cukierman.

Wydawca i szef tygodnika "Nie", Jerzy Urban, również może się pochwalić podobnym pochodzeniem. Jego ojciec, co prawda zaczynał karierę polityczna i dziennikarską w przedwojennej PPS, jednak zaraz po wojnie włączył się w działalność PKWN, był również członkiem kierowanej przez Bieruta Krajowej Rady Narodowej. Wieloletni kolega Urbana z "Polityki", obecnie ambasador Polski w Chile, Daniel Passent, był wychowywany przez wuja, przedwojennego komunistę, generała Jakuba Prawina, po wojnie wiceprezesa NBP i wojewodę olsztyńskiego.

Z kolei dziennikarzem "Tygodnika Solidarność" jest Antoni Zambrowski, syn Romana, jednego z czołowych stalinowców, członka Biura Politycznego KC PPR i PZPR w latach 1944-1963. Szefem polskiego oddziału agencji Reutera jest natomiast Michal Broniatowski, którego ojciec, pułkownik Mieczysław Broniatowski, od roku 1945 był dyrektorem Centralnej Szkoły Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego w Lodzi, a następnie dyrektorem Departamentu Społeczno-Administracyjnego MSW.

W kulturze - jak za Bieruta

Również w dziedzinie kultury można zauważyć silna pozycje dzieci dawnych rządców Polski. Bardzo modnym wśród studeckiej inteligencji kwartalnikiem "Zeszyty Literackie" kieruje Barbara Toruńczyk, córka Henryka, działacza komunistycznego jeszcze sprzed wojny, i Romany, do 1968 roku pracującej w Zakładzie Historii Partii przy KC PZPR.

Inny publicysta i poeta o tej samej orientacji ideowej, Tomasz Jastrun, jest synem Mieczysława, znanego poety, po wojnie redaktora marksistowskiego tygodnika "Kuźnica", który z partii wystąpił w 1957 roku, a wiec zaraz po zakończeniu okresu stalinowskiego.

Mieszkający obecnie w Australii (ale publikujący w "Gazecie Wyborczej") poeta i pieśniarz, niegdyś "bard opozycji", Jacek Kaczmarski, tak mówił o swojej rodzinie: Mój dziadek był przed wojna zaangażowanym komunistą, po wojnie zaś komunistycznym dygnitarzem. (...) Wierzył w dziejowa misję partii itd. Po wojnie znalazł się wiec w kręgach władzy, byl ambasadorem w Kambodży, pełnił jakieś dyplomatyczne funkcje w Szwajcarii, potem pracował w ministerstwie oświaty. Z partii wystąpił w 1981 roku. Jego żona, czyli moja babcia (...) pochodziła z rodziny żydowskiej, co jak przypuszczam, nie pozostało bez wpływu na zesłanie mojego dziadka do ministerstwa oświaty po 1968 roku (wywiad pt. Chce konfrontacji, "Tygodnik Solidarność" z 4 maja 1990 r.).

Filmowe imperium

Wśród najgłośniejszych reżyserów filmowych znajdziemy dzisiaj Janusza Zaorskiego, byłego prezesa Radiokomitetu i przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, którego ojciec w pierwszym okresie PRL-u był dyrektorem generalnym w Ministerstwie Finansów, a następnie wiceministrem kultury i sztuki odpowiedzialnym za film. Bratem Janusza Zaorskiego jest znany aktor, Andrzej Zaorski.

Inne znane rodzeństwo filmowe to Agnieszka Holland i Magdalena Lazarkiewicz, dwie reżyserki, których ojcem był Henryk Holland, przedwojenny komunista, w czasie wojny ochotnik w Armii Czerwonej, później redaktor naczelny "Walki Młodych" i dziennikarz "Trybuny Ludu". W tej ostatniej gazecie, organie KC PZPR, w okresie stalinowskim pracowała również matka Marcela Lozinskiego, reżysera znanego z proudeckich sympatii. Inny reżyser, Andrzej Titkow, jest synem Walentego, byłego I sekretarza KW PZPR w Warszawie.

Genealogie profesorów

Podobne rodowody posiada wielu znanych ludzi nauki. Profesor historii średniowiecznej, a zarazem były senator OKP i działacz Unii Pracy, Karol Modzelewski, pochodzi z rodziny przedwojennych komunistów, zaś jego ojczymem był czołowy stalinowiec, minister spraw zagranicznych w latach 1947-1951, Zygmunt Modzelewski. Inny historyk, profesor Instytutu Historii PAN, Jerzy W. Borejsza, jest synem zmarłego w roku 1952 komunistycznego dyktatora w dziedzinie kultury, Jerzego Borejszy, który przed wojną nazywał się Beniamin Goldberg. Profesorem politologii na filii Uniwersytetu Warszawskiego w Białymstoku, a zarazem redaktorem naczelnym Wydawnictwa Naukowego PWN, jest Jan Kofman, syn Jozefa, sekretarza i członka Prezydium CRZZ do roku 1968…

Paweł Siergiejczyk na zakończenie cytowanych przykładów kończy stwierdzeniem, że chciał „pokazać, w jakim stopniu obecne elity naszego kraju wywodzą się z elit, które kilkadziesiąt lat temu, w najciemniejszym okresie stalinizmu, rządziły Polska „. I stawia retoryczne pytanie: „Czy tak duża ilość ludzi o podobnych rodowodach w polskiej polityce, prasie, kulturze i nauce, to tylko zwykły przypadek, czy raczej planowe promowanie ludzi z "czerwonej arystokracji"?

Sunday, June 14, 2009

Poland ZEGOTA saved 50000 Jews from Holocaust Ron Paul: Israel Created Hamas!ZBRODNIE (ŻYDO)KOMUNISTÓW- "Rabin kontra prof. Nowak

Poland ZEGOTA saved 50000 Jews from Holocaust Ron Paul: Israel Created Hamas!ZBRODNIE (ŻYDO)KOMUNISTÓW- "Rabin kontra prof. Nowak


ZEGOTA saved 50000 Jews from Holocaust 1/3
ZEGOTA-Council for Aid to Jews in Occupied Poland(1939-1945). ZEGOTA (in Polish: ŻEGOTA) was the only government-sponsored (London-based Polish Government-in-Exile) social welfare agency established to rescue Jews in German-occupied EUROPE. It provided hiding places and false identify documents for Jewish men, women, and children who were able to escape from German-Nazi control and ultimately their efforts saved thousands of lives.

ZEGOTA (ŻEGOTA) distributed about 50,000 sets of false identification documents that were provided by secret forgery units of the underground. ŻEGOTA agents looked for homes and hiding places, including emergency shelters, to enable escaping Jews to get off the streets as quickly as possible.
A special section of ŻEGOTA was organized to get Jewish children out of the German Warsaw Ghetto after locating homes for them. The Jewish children also required false documents and stories to match. If they were old enough, they had to memorize new identities. ŻEGOTA rescued about 2,500 Jewish children in the city of Warsaw. IRENA SENDLEROWA (de domo: IRENA KRZYŻANOWSKA) (also IRENA SENDLER) played a leading role in the rescue and hiding of Jewish children. LIFE IN A JAR in You Tube. ZEGOTA was the only such organization in occupied Europe during the Holocaust.

Germans selected Poland as the only country where aiding a Jew, be it only to give him a slice of bread, was immediately punished by death. Failure to inform on a neighbor hiding Jews meant deportation to a GERMAN NAZI Concentration and Extermination Camp(1939-1945) AUSCHWITZ, BUCHENWALD, DACHAU, BERGEN BELSEN, Ravensbrück, Sachsenhausen, MAUTHAUSEN, Neuengamme, GROSS-ROSEN, SZUCHA, PAWIAK, PALMIRY.

Few people know that among all the countries occupied by the German Third Reich during the Second World War(1939-1945) only in GERMAN-OCCUPIED POLAND was any kind of help to a person of Jewish faith or origin punishable by death. This penalty was widely announced by the occupying authorities. What is more, this punishment was quite often imposed not only on the rescuer, but also on his/her family, often on neighbors, and on whole towns or villages. The Germans believed in collective responsibility, trying to eliminate as many Poles, and Slavic people, as possible, making them the most terrorized populations after the Jews and the Gypsies. Close to THREE MILLION Polish Christians lost their lives by execution, torture, starvation, or overwork in more than 2,000 prisons, forced labor and concentration camps.

On August 22, 1939, a week before his attack on Poland, Hitler exhorted his nation: "Kill without pity or mercy all men, women and children of Polish descent or language. Only in this way can we obtain the living space we need." As many as 200,000 Polish children, deemed to have "Germanic" (Aryan) features, were forcibly taken to Germany to be raised as Germans, and had their birth records falsified. Very few of these children were reunited with their families after the war.
More than 500 towns and villages were burned, over 16 thousand persons, mostly Polish Christians, were killed in 714 mass executions of which 60% were carried out by the Wehrmacht (German army) and 40% by the SS and Gestapo. In Bydgoszcz the first victims were boy scouts from 12 to 16 years old, shot in the marketplace. All this happened in the first eight weeks of the war. See Richard C. Lucas, The Forgotten Holocaust; The Poles under German Occupation. Lexington: The University Press of Kentucky [c1986].

According to the AB German Plan, Poles were to become a people without education, slaves for the German overlords. Secondary schools were closed; studying, keeping radios, or arms of any kind, or practicing any kind of trade were prohibited under the threat of death.
Out of its pre-war population of 36 million, Poland lost 22%, a higher percentage than any other country in Europe. The heaviest losses were sustained by educated classes, youth and democratic forces that could have challenged totalitarianism. See I. C. Pogonowski, Poland: A Historical Atlas. New York, Hippocrene Books, 1987.
Righteous Among the Nations:
POLAND- 6066 - more than from any other German Nazi-occupied country
Total Persons- 22,211
ZEGOTA saved 50000 Jews from Holocaust 1/3

ZEGOTA saved 50000 Jews from Holocaust 2/3

ZEGOTA saved 50000 Jews from Holocaust 3/3

Ron Paul: I’d like to give you an update on 1207. This week we went over the number 218, which means that the majority of the members of the House of Representatives have signed on as co-sponsors. As a matter of fact, we’re up to 223 co-sponsors of the bill and this means that the momentum is picking up. It would be nice someday to see 290, which would mean that it could be passed even under suspension. We still have a long way to go, but this is really a very important event, an important number.

We also have to remember that we should push S 604, the Senate bill, which is the same bill and there’s not nearly as many co-sponsors over there, but eventually the Senate would have to act on this bill.

But we also have the strong support of Dennis Kucinich. As a matter of fact, he came on and symbolically became the 218th member to co-sponsor our legislation, but I also have co-sponsored his legislation, which is HR 2424. As a matter of fact, he has passed that in the committee that he’s on, the Government Oversight Committee, and that now will be acted on one way or the other.

Now, his bill is a little bit different. What it does, it provides access from Congress and the GAO to look at the papers in the Federal Reserve dealing with the lending facilities that were all devised here in this past year and that is very important and I have, like I said, been a co-sponsor of that.

But his bill now has… several things could happen and that could be brought directly to the floor or it could go to the Banking Committee. As a matter of fact, I think Chairman Frank is asking to take a look at that bill and that’s not all bad, but it does lend itself to some confusion. But if it comes to the Banking Committee, then I might then have the opportunity to take 1207 and attach it to what Mr. Kucinich has done and that would be fine. His bill doesn’t cancel my efforts out and my bill doesn’t cancel his efforts out.

But 1207 is much broader, Dennis’ bill has a sunset provision. After five years, it is sunsetted. That’s not all bad, but it’s not as good as what we’d want. What 1207 does, it’s an overall audit of everything the Fed does and there’s no sunsetting on it and calls for a full audit.

So it’s a different approach and 1207 is much thorough and, of course, we want to make sure that the bill in the Senate gets momentum as well. So we are now looking forward to some very positive things happening, but we also have to remember, there’s nothing automatic about this.

I think when push comes to shove, the authorities who will be under the gun if we ever get the Fed exposed are going to come down real hard and they’re going to be talking to the leaders of both parties on all the bad things that could happen if they ever found out what was going on.

But, you know, in a way, I don’t lie awake at night worrying about this because I think we’ve had a major victory. We’ve had a moral victory and we’ve had a political victory. We may well end up with a legislative victory, but just think, even if they close us out and they don’t allow this bill to be passed, it will prove our point. It will prove our point that there’s a lot of shenanigans going on in the Federal Reserve that deserve attention and so the fact that so many people have joined in on this effort around the country as well as the members of Congress, it is, to me, a major victory and we have to continue this momentum.

But we have to look at all the options. The legislative process is not going to end in a week or even a month. It may take a while. When it gets to the Banking Committee, Chairman Frank might decide to extract this portion of the auditing procedure and put it into a banking bill and that might become more confusing.

And there will be efforts, of course, to water the bill down and I have to watch out for that because the temptation will be to allow the bill to go through, but strike a few clauses or put a phrase in there that really guts the bill. That’s essentially what happened in 1978 when the audit bill was passed. They said, “Sure. You can audit the Federal Reserve now, except for…” and they listed all the exclusions and made the audit bill in 1978 worthless and we need to correct that.

It’s a tremendous opportunity right now for us to find out more about the Federal Reserve, rein in the Federal Reserve, and in time, we can talk about why we don’t need the Federal Reserve and why we need a constitutional system of money which, of course, is not paper money and it can’t be run and managed by a Central bank.

But overall, there’s every reason to be excited about what has happened and that we making great progress here in the Congress and around the country for monetary reform.

An Open Letter to the Jewish Community in Behalf of Ron Paul



Ron Paul favors the elimination of foreign aid to Israel. Many Jews, even those who favor free enterprise, individual rights and peace, thus oppose the most libertarian candidate ever to run for the Republican nomination for president. This enmity goes so far as to account for his being barred from the Republican Jewish Coalition’s candidates' forum. This is no doubt that this action was taken out of fear that if Congressman Paul’s policies are put into effect, they will be harmful to Israel.

At first blush, this seems reasonable enough. The U.S. gives lots of money to the Israeli government for use by its military, and if this were totally eliminated, it is not unwarranted to think that this country would thereby be weakened.

However, I contend that there are several good and sufficient reasons to doubt this popular belief. Consider the following.

I. Relative statistics

Dr. Paul by no means would single out the single country of Israel for an elimination of foreign aid. Much to the contrary, his is a thorough-going plan that would end this pernicious program for all countries. Indeed, each and every nation on the face of the earth that had been receiving U.S. tax dollars would be told that their ride on this particular gravy train had ended. Would this hurt Israel? Of course, at least in dollar terms (see below for the argument that foreign aid actually hurts the economies of the recipient countries). But, it would also harm every other recipient as well (I am still positing, arguendo, that foreign "aid" benefits recipient countries). In order to determine whether or not Israel would be better off or not, one must make a relativistic judgment. That is, will Israel lose more or less than its enemies?

The facts for a recent year appear below. Here are the top 16 recipients of U.S. foreign aid for 2005:

1. Israel 2.58 Billion

2. Egypt 1.84 Billion

3. Afghanistan 0.98 Billion

4. Pakistan 0.70 Billion

5. Colombia 0.57 Billion

6. Sudan 0.50 Billion

7. Jordan 0.48 Billion

8. Uganda 0.25 Billion

9. Kenya 0.24 Billion

10. Ethiopia 0.19 Billion

11. South Africa 0.19 Billion

12. Peru 0.19 Billion

13. Indonesia 0.18 Billion

14. Bolivia 0.18 Billion

15. Nigeria 0.18 Billion

16. Zambia 0.18 Billion

Israel, as can be expected, is right at the top of this list. It would lose $2.58 Billion, under President Paul’s administration (I have to confess that I really like the sound of that phrase. I think I’ll repeat it: President Paul’s administration. Perhaps this sounds even better: President Ron Paul’s administration. Or maybe this: The Administration of President Ron Paul? Okay, okay, back to business, now.) However, let us add up the amounts received by only these few countries, all of them mainly populated by either Muslims and/or Arabs:

2. Egypt 1.84 Billion

3. Afghanistan 0.98 Billion

4. Pakistan 0.70 Billion

6. Sudan 0.50 Billion

7. Jordan 0.48 Billion

If we do so, we arrive at the figure of $4.5 Billion. So, yes, Israel will lose $2.58 Billion, but its enemies, both actual and potential, are out of pocket a far larger $4.5 Billion. If we sum up the amounts received by all countries which harbor anti-Semites, we reach a much higher figure. If we define this broadly enough, this might well include just about every other nation on earth. No matter what statistics we consider, Israel is relatively strengthened by the Ron Paul policy on foreign aid. It loses, but its actual and potential enemies lose more. Thus, it becomes relatively stronger. Note, also, that these figures do not include the vast amounts currently spent by the U.S. on and in Iraq and Palestine, certainly no friends of Israel.

II. Private giving

There is nothing, nothing at all, in Ron Paul’s program that would even in the slightest interfere with private foreign charitable giving. In other words, Jews in the U.S., and non-Jewish American supporters of Israel, would be just as free as at present, to donate to this country. In fact, there is every reason to suppose that these private gifts to Israel would increase, not decrease. For one thing, with the slight (foreign aid comprises only in the neighborhood of 1% of GDP) reduction in taxes this would imply (in a Ron Paul administration, such savings would be funneled into lower taxation, not into other programs; did I mention that I really like the sound of that phrase, a Ron Paul administration?) more disposable income for all. Since Jews are in higher income brackets than the average person, and we presently suffer under a progressive income tax (which, by the way, would also be ended by President Paul) the largest donors to Israel would have even more income at their disposal. Then, too, this community might be so upset at this action of President Paul (I really like the way that phrase rolls off the tongue; ah, the sheer alliteration!), unwisely so, but still, so that they would donate additional monies.

III. Foreign aid weakens the economy

If we learn anything from Peter Bauer, it is that government-to-government transfers of income do not constitute foreign "aid." Very much to the contrary, they typically amount to foreign detriment. Much of the money goes to the three Ms: monuments, Mercedes and machine guns. The first need not be in the form of a statue of the leader: it could also take the form of a mill that produces steel at a multiple of the price available on world markets. The second includes not only automobiles, but also, invariably, engorged Swiss bank accounts. And the third is usually utilized by third-world dictators to keep the citizenry in thrall. Then, too, while foreign "aid" is a small part of the donor’s economy, it accounts for a large percentage of that of the recipients’. Instead of the best and brightest of their young people aiming at careers that can help economic development (doctors, engineers, entrepreneurs), they engage in training that will help them divert some of the boodle to themselves, and their relatives and friends (civil servants, lawyers, bureaucrats).

In Israel, the main negative implication of U.S. largesse has been promotion of socialism. Had our country not been financially supporting a heavily unionized and socialized economy in Israel, these policies would likely have never been as large as they were, and would have diminished much sooner. There are strong empirical illustrations attesting to the correlation between size of government and economic regulations, on the one hand, and attenuation of the economy on the other (Gwartney, James, Robert Lawson and Walter Block. 1996. Economic Freedom of the World, 1975–1995, Vancouver, B.C. Canada: the Fraser Institute. For a non-empirical treatment of this phenomenon, see Smith, Adam. [1776] 1979. An Inquiry into the Nature and Causes of the Wealth of Nations, Indianapolis, IN: Liberty Fund).

That is, without U.S. "aid" to Israel, the economy of the latter would have been stronger. But a richer country is usually a safer country. One of the effects of Dr. Paul’s policy, then, would be the strengthening of the Israeli economy.

IV. The U.S. handcuffs Israeli policy

Because of its monetary transfers to Israel, the U.S. is in a position to dictate policy to its client state. Sometimes, perhaps, maybe, this is in the best interests of the nation of Israel. At least, it does not constitute a logical contradiction to entertain such a notion. But there are numerous cases where the U.S. has obviously handcuffed the Israelis, not to the benefit of the latter, at least as the Israelis saw their own best interest.

Perhaps the most famous example of this phenomenon is when Eisenhower forced the British, French and Israelis to pull back from their invasion of Suez in 1956.

According to one historian: "President Eisenhower of the United States pressured Britain, France and Israel into agreeing to a cease-fire and eventual withdrawal from Egypt." Forget about the rights and wrongs of the matter; they do not concern us. My point is that it is extremely difficult to interpret this little episode as being in the best interests of the security of the state of Israel, at least insofar as the leaders of that country saw their own best interests in this regard.

A more recent case in point took place when Condoleezza Rice forced the Israelis to postpone the bombing of a possible nuclear facility in Syria. This was done in the context when the Israelis certainly saw quick action as being in their national interest. According to a news report:

"A mysterious Israeli military strike on a suspected nuclear site in Syria last month was opposed by Condoleezza Rice, the American secretary of state, because she feared it would destabilise the region, according to a report this weekend.

"Rice persuaded the Israelis to delay their operation…"

Say what you will about these two events, which are only the tip of a very large iceberg, it cannot be denied that they constitute a serious drawback to the safety of Israel, at least in terms of how the Israelis themselves see their own best interest. Needless to say, this sort of interference would come to a complete, abrupt and utter halt under a Ron Paul presidency.

V. Guarantor

Forget about the money, at least for a moment. The U.S. also provides Israel with a guarantee: any country trying to overrun Israel will have to deal with the armed might of the U.S. Iran, the member of the "evil axis" du jour, had better watch out.

But just how good are U.S. guarantees? As but one example you can ask the Vietnamese who supported the U.S. incursion into their country all about that.

Would an Israel completely untied to the apron strings of the U.S. be able to take care of itself? There seems little doubt that not only would Israel be able to defend itself, it would be more able to do so without the U.S. continually orchestrating matters in a paternalistic manner.

How about in the face of nuclear-armed Iran? An Israel able to operate on its own, without a by your leave from Uncle Sam, might be better able to prevent just such an occurrence. If not, that nation has its own nuclear weapons at its disposal. If the U.S. and the U.S.S.R. could endure decades of cold war, with only Mutual Assured Destruction keeping the "peace," it may well be that Israel and its Arab neighbors will have to go through the same process. At the very least, this present tossing of missiles from Gaza over to Israel would have to come to an end; it would be far too dangerous in a Middle Eastern MAD. Without the U.S. in the neighborhood, the major Muslim/Arab powers such as Iran/Egypt, Syria would never tolerate such risky acts.

Having given several reasons for doubting that Ron Paul’s program would harm Israel, let us move on to a conclusion.

Perhaps, if Ron wanted to help Israel vis-à-vis its enemies, it would end government to government transfers of income to that country, and double or triple it to every other nation, particularly to its most vociferous enemies. With the poison of foreign "aid" applied to its enemies, but not to Israel, the latter might become even the more strengthened relative to them. This is an interesting speculation. But this is not part of Ron Paul’s program. For one thing, there is nothing in the Constitution allowing, let alone requiring, such a policy. (Ron really ought to give a free copy of this document to his Republican debating partners.) For another, it is highly incompatible with libertarian prohibitions against stealing.

The action of the Republican Jewish Coalition in barring Ron Paul from their debate was thus a shonda for the goyim. A disgrace. We Jews are supposed to be the people of the book. That is, open to intellectual dialogue. How is it possible to reconcile this with a refusal to hear out one of the major Republican candidates for the presidency. I urge all Jewish Republicans and libertarians to express their dissatisfaction with this act, and to join Jews for Ron Paul.

Note the narrow scope of this article. I am not engaged in any discussion of shoulds or oughts. I take no position, whatsoever, on whether Eisenhower was justified in forcing an end to the Suez crisis, nor whether Condoleezza Rice was justified in postponing the more recent Israeli bombing of (possible) Syrian nuclear installations. I am addressing myself solely to the narrow question of whether Ron Paul’s plan to eliminate all foreign aid will likely help or hurt Israel. The mainstream Jewish community fervently believes the latter. And this to such a degree that they have acted disgracefully by barring Dr. Paul from their debate. With leaders like that, the Jewish community in the U.S. hardly needs enemies.

November 3, 2007

Dr. Block [send him mail] is a professor of economics at Loyola University New Orleans, and a senior fellow of the Ludwig von Mises Institute. He is the author of Defending the Undefendable.
Polish Pilots of the RAF

Fundacja "Lux Veritatis" podpisze wkrótce umowę na budowę drugiego otworu geotermalnego

Fundacja "Lux Veritatis" podpisze wkrótce umowę na budowę drugiego otworu geotermalnego


Fundacja "Lux Veritatis" podpisze wkrótce umowę na budowę drugiego otworu geotermalnego

Niebawem ruszą prace wiertnicze przy drugim otworze geotermalnym w Toruniu. Stanie się to tuż po tym, kiedy Fundacja "Lux Veritatis" podpisze umowę z wykonawcą, a ma to mieć miejsce już w najbliższych dniach. Następnie na plac budowy trafią też zamówione rury.

- Jesteśmy na takim etapie, że wkrótce podpiszemy umowę z wykonawcą drugiego otworu geotermalnego. Mamy też już zamówione rury - powiedział nam o. Jan Król CSsR z Fundacji "Lux Veritatis". Jak zaznaczył, kiedy umowa będzie już podpisana, to zgodnie z zapisanym w niej harmonogramem ruszą prace wiertnicze. - Wszystkie terminy będą wyszczególnione w umowie - dodał. Redemptorysta przyznał, że Fundacja jest już praktycznie zdecydowana co do wyboru wykonawcy, jednak przed zawarciem umowy wolałby go nie ujawniać. - Kiedy już podpiszemy umowę, to wszystkich o tym powiadomimy. Myślę, że jest to kwestia najbliższych dni - dodał o. Jan Król.
Zakończone sukcesem prace przy pierwszym odwiercie geotermalnym w Toruniu trwały od końca sierpnia zeszłego roku do końca marca tego roku. Pozyskana temperatura wody i wydajność otworu pozwala myśleć o wykorzystaniu geotermii do celów grzewczych. By jednak móc z nich korzystać, konieczne jest wykonanie drugiego odwiertu, do którego woda, po oddaniu ciepła, będzie zatłaczana pod ziemię. Kosztowne prace wiertnicze przy pierwszym otworze badawczym miały być finansowane z dotacji Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, ale pod koniec maja ubiegłego roku Fundusz wypowiedział Fundacji umowę. Koszt badań to kwota ok. 27 mln złotych. Ponadto w lutym br. MSWiA odmówiło zgody na przeprowadzenie zbiórki publicznej na poszukiwania geotermalne. Do korzystania z gorących wód potrzebna będzie także infrastruktura naziemna.

Marcin Austyn

Monday, June 8, 2009

dla Polakow wybory beda nowe Teraz dla duszy i ciala sluchaj Samba

dla Polakow wybory beda nowe Teraz dla duszy i ciala sluchaj Samba

dla Polakow wybory beda nowe Teraz dla duszy i ciala sluchaj Samba

Nation columnist Naomi Klein explores a key argument from her new book, The Shock Doctrine: The Rise of Disaster Capitalism: After 9/11 the Bush Administration launched a new economy, driven by the notion of an endless war against an undefined notion of evil. Read more in her 2005 Nation column "The Rise of Disaster Capitalism."
Nation columnist Naomi Klein explores a key argument from her new book, The Shock Doctrine: The Rise of Disaster Capitalism: After 9/11 the Bush Administration launched a new economy, driven by the notion of an endless war against an undefined notion of evil. Read more in her 2005 Nation column "The Rise of Disaster Capitalism."