Monday, September 1, 2008

Po 69 latach Nasila się niemiecki nacjonalizm, szczególnie w młodym pokoleniu.

Po 69 latach Nasila się niemiecki nacjonalizm, szczególnie w młodym pokoleniu.


Nasz Dziennik, 2008-09-01
Jan Maria Jackowski

1 września obchodzimy kolejną rocznicę wybuchu II wojny światowej. Wiele wskazuje na to, że w Polsce wspomnienie tych tragicznych wydarzeń - wraz z odchodzeniem na wieczną wartę bohaterów i świadków września 1939 roku - jest coraz słabsze. Natomiast w Niemczech - odwrotnie. Wraz z wymieraniem pokolenia wojennego, które miało poczucie winy, powojenny nurt rozliczeniowy ze swoistym zbiorowym rachunkiem sumienia za popełnione zbrodnie jest zastępowany zbiorową amnezją, a wojna przedstawiana jako ciężki los zwykłych ludzi.

W niemieckiej literaturze i sztuce, a zwłaszcza w kinematografii, pojawia się coraz więcej utworów relatywizujących winę za zbrodnie i gloryfikujących cierpienia Niemców. Na naszych oczach dokonuje się jawnie fałszująca rzeczywistość rewizja historii, a kaci są przedstawiani jako ofiary. W to wpisuje się swoista polityka historyczna uprawiana mniej lub bardziej otwarcie przez większość niemieckich elit politycznych, które wydarzenia z przeszłości interpretują według "politycznej poprawności" i w zgodzie nie z prawdą o wojnie, ale obecnymi niemieckim interesami. Kilkadziesiąt lat po wojnie wywołanej przez Niemcy, w której zginęło kilkadziesiąt milionów ludzi, a setki milionów cierpiało, Berlin aspiruje nie tylko do przewodzenia Unii Europejskiej, ale również do stałego zasiadania w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, obok Francji, Wielkiej Brytanii, Chin, Rosji i USA.
Wieloletnie działania różnych historyków i publicystów, a zwłaszcza ziomkostw i stowarzyszeń, od których "oficjalnie" odcinał się rząd w Bonn, a następnie - po zjednoczeniu Niemiec - w Berlinie, przynoszą po latach efekty. Obecnie te organizacje są już jawnie i bez ogródek popierane przez konstytucyjne władze Bundesrepubliki, w tym osobiście przez kanclerz Angelę Merkel. Najlepszy to dowód, że przez lata była stosowana taktyka: maszerujemy oddzielnie, ale gdy tylko będzie można, uderzymy razem. Niestety, władze polskie nie potrafią, a może nie chcą, w sposób odpowiedzialny i właściwy kształtować wzajemnych stosunków, a relacji i trudnego pojednania budować na zasadach partnerskich i w zgodzie z prawdą o naszej wzajemnej przeszłości.

Germanizacja Europy
Obecnie zbieramy pokłosie polityki chowania głowy w piasek. Nasila się niemiecki nacjonalizm, szczególnie w młodym pokoleniu. Coraz bardziej masowo są składane pozwy przeciw polskiemu rządowi domagające się "zwrotu" majątków niemieckich. W niemieckich szkołach o roli hitlerowskich Niemiec w czasie II wojny światowej mówi się niewiele. Za to ma być nauczany odrębny przedmiot o "wypędzonych". W Berlinie powstaje Centrum przeciwko Wypędzeniom wybielające naród niemiecki. Coraz wyraźniej ujawnia się, że polityka niemiecka nadal realizuje koncepcję Mitteleuropy, zaadaptowaną do realiów Unii Europejskiej, ale wciąż polegającą na politycznej i gospodarczej dominacji niemieckiej w Europie Środkowowschodniej. W Polsce znamy ponuro od wieków tę koncepcję pod nazwą "Drang nach Osten" (napór na Wschód), co jest synonimem agresywnej niemieckiej polityki, oznaczającej kolonizację i germanizację ziem polskich.
Polaków może szczególnie niepokoić realizowana od lat, konsekwentna polityka zbliżenia na osi Berlin - Moskwa. Jej celem, poza korzyściami gospodarczymi, jest uzyskanie poparcia Moskwy dla dominacji niemieckiej w zachodniej Europie i ustanowienie kondominium rosyjsko-niemieckiego w Europie Środkowowschodniej. Niemcy z Rosją budują rurę gazową na dnie Bałtyku. Zbyt dobrze znamy ponurą dla Polski tradycję współpracy prusko/niemiecko-rosyjskiej, sięgającą czasów rozbiorów i niesławnej pamięci traktatu Ribbentrop - Mołotow. Z tego punktu widzenia nawet nasze wejście do Unii Europejskiej wcale nie gwarantuje nam bezpieczeństwa. Zwłaszcza po ewentualnym wejściu w życie traktatu lizbońskiego może się okazać, że nasza sytuacja uległa pogorszeniu i nasze członkostwo w zdominowanej przez Berlin UE nie gwarantuje nam obrony naszych żywotnych interesów.
Dla Niemiec eurokonstytucja - czyli obecny traktat lizboński - jest instrumentem do budowania podstaw swej dominacji w Europie. Traktat otwiera drogę do landyzacji Europy i procesu sprowadzania państw narodowych do prowincji europejskiego superpaństwa federacyjnego, a mającym najwięcej do powiedzenia w Unii Niemcom daje uprzywilejowaną pozycję. Dla Niemiec Unia Europejska jest bowiem o tyle interesująca, o ile stanie się narzędziem w ich rękach do ekspansji na skalę europejską, ze szczególnym uwzględnieniem Europy Środkowej, tradycyjnie w Berlinie uważanej za strefę niemieckich wpływów. Dlatego Niemcy z taką determinacją i skutecznością doprowadziły do reanimacji eurokonstytucji po szoku wywołanym przez referenda we Francji i w Holandii. Pozostawiono ponad 90 proc. starych zapisów, ale zmieniono nazwę z "traktatu konstytucyjnego" na "traktat reformujący", czyli wysadzono świecę bez ruszenia lichtarza. Miało to zakamuflować istotę dokumentu i ułatwić ratyfikację nowej wersji eurokonstytucji przez parlamenty krajowe, aby uniknąć referendów. Dlatego irlandzkie "nie" wywołało tak gwałtowne reakcje polityków niemieckich. Trwają naciski na Dublin i Czechy, które również są niechętne eurotraktatowi. Na naszych oczach upada jeden z głównych mitów zjednoczonej Europy, która według "ojców założycieli" miała oznaczać europeizację Niemiec i zneutralizowanie niebezpieczeństwa reaktywacji polityki ekspansji i podboju. Dziś to Niemcy germanizują Europę.

Echa polityki Hitlera
W czasach PRL komunistyczna propaganda często powracała do motywu niemieckiego rewizjonizmu. Był on obecny zwłaszcza w organizacjach ziomkostw, kwestionujących ustalenia konferencji poczdamskiej i wysiedlenie Niemców z Ziem Odzyskanych i północnych, będące konsekwencją zbrodniczej działalności III Rzeszy. Przecież polityka Hitlera przyniosła tragiczne żniwo śmierci i niewyobrażalny rachunek ludzkich krzywd. Ziomkostwa sprzeciwiały się także prawnemu uznaniu polskiej granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej i dążyły do odbudowy Niemiec w granicach z 1937 roku. Działania ziomkostw, mające na celu rewizję historii i fałsz sankcjonujący ludobójstwo milionów obywateli polskich, niewyobrażalne krzywdy ludzkie oraz zniszczenie naszego kraju, jakie zostało dokonane w trakcie wywołanej przez Niemcy II wojny światowej, powodowały zrozumiałe reakcje w Polsce.
W latach 90. wiele mówiono o pojednaniu i dobrosąsiedzkich stosunkach polsko-niemieckich. Wydawało się, że dążenia ziomkostw stanowią margines polityki niemieckiej. Podkreślano, że antypolskie wypowiedzi i działania szefowej Związku Wypędzonych i deputowanej do Bundestagu z ramienia CDU Eriki Steinbach nie znajdują wsparcia ze strony liczących się w Niemczech sił politycznych. Lecz gdy zostało przesądzone wejście Polski i Czech do Unii Europejskiej, a więc do wspólnego obszaru jurysdykcyjnego, postulaty ziomkostw uzyskały wsparcie głównych partii politycznych. Już w okresie kampanii wyborczej we wrześniu 2002 r. Edmund Stoiber, kandydat CDU/CSU na kanclerza Niemiec, wezwał Polskę i Czechy do anulowania aktów prawnych stanowiących podstawę przymusowego wysiedlenia oraz wywłaszczenia Niemców po zakończeniu II wojny światowej. Lider socjaldemokratów, kanclerz Gerhard Schroeder, oraz inni politycy rządzącej w Niemczech koalicji SPD - Zieloni, wyraźnie dawali do zrozumienia, że podzielają postulaty Związku Wypędzonych.
Nie zdziwiło zatem, że przy sprzyjającej atmosferze słowa były przekuwane w czyny. W połowie lipca 2003 r. niemieckie ziomkostwo Śląska zażądało ostatecznego anulowania w Polsce aktów prawnych, które stanowiły podstawę do przymusowego wysiedlenia i wywłaszczenia Niemców po II wojnie światowej. Zapowiedziało też skargi w związku z rzekomą "dyskryminacją ludności niemieckiej" w Polsce. Rudi Pawelka, federalny przewodniczący Ziomkostwa Śląska, podczas dwudniowego spotkania Niemców śląskich w Norymberdze uznał, że wypędzenie zakończy się dopiero wtedy, gdy zniknie ta niesprawiedliwość. "Do tego czasu - powiedział - będziemy próbowali informować Unię Europejską o przypadkach dyskryminacji w Polsce, domagać się zmiany [tego stanu rzeczy] i popierać skargi przed polskimi sądami, Europejskim Trybunałem Praw Człowieka i ostatecznie zbiorowe skargi w Stanach Zjednoczonych".
Na początku 2004 roku - na kilka miesięcy przed przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej, w sytuacji gdy środowiska tak zwanych wypędzonych liczyły na to, że obecność w jednej przestrzeni prawnej zwiększy szanse roszczeń odszkodowawczych Niemców, skierowanych pod adresem państwa polskiego - do laski marszałkowskiej w polskim Sejmie wpłynął projekt uchwały zobowiązującej rząd do wyegzekwowania od Niemiec należnych reparacji wojennych z tytułu strat i szkód, jakie poniósł nasz kraj z powodu planowych zniszczeń w czasie II wojny światowej. Intencja wnioskodawców polegała na stworzeniu sytuacji, w której roszczeniom niemieckich wypędzonych przeciwstawiono by polskie roszczenia reparacyjne. Ewentualnym następstwem takiego rozwoju sprawy miałoby być uregulowanie kwestii majątkowych wyłączonych z traktatu polsko-niemieckiego podpisanego 14 listopada 1990 roku. Jednym z możliwych rozwiązań byłaby tzw. opcja zerowa, czyli wzajemne zrzeczenie się przez Polskę i Niemcy wszelkich roszczeń majątkowych. Niestety, zwyciężył pogląd, że Niemcy są naszym "najlepszym adwokatem" (oczywiście w swoim najlepszym interesie, czego nie dostrzegła - naiwna czy jawnie szkodząca Polsce? - większość tak zwanych elit) na drodze wejścia Polski do Unii Europejskiej.
Warto przy tym pamiętać, że w Bayreuth znajduje się Centralne Archiwum Kompensacyjne, gromadzące ponad 50 kilometrów dokumentów, które zawierają ponad 700 tys. akt postępowania kompensacyjnego. Mają one potwierdzać niemieckie straty majątkowe, to znaczy utratę: gruntów, domów, uszczerbek mienia, przepadek majątków ziemskich, gospodarstw rolnych, zakładów czy lasów. Mogą być zatem użyte do działań prawnych zapowiedzianych przez Rudiego Pawelkę. No cóż, niepokoi, że w Niemczech zamiast myśleć o przyszłości i budowaniu wspólnej Europy na zasadach partnerskich, nasila się powrót do szczególnie dla nas bolesnej przeszłości.

Polska racja stanu
Piramidalnym błędem polskiej polityki zagranicznej po 1989 roku było nierozwiązanie w formie traktatowej wszelkich trudnych kwestii we wzajemnych stosunkach. W polsko-niemieckim traktacie granicznym z 1990 roku - jak już wspomniano - nie uwzględniono tych kwestii. Lata 90. i pierwsza połowa następnej dekady to w polityce Polski wobec Niemiec czas chowania głowy w piasek i nacechowane ideologią "politycznej poprawności" budowanie propagandowego mitu o modelowym pojednaniu. W 2005 roku, gdy wybory prezydenckie wygrał Lech Kaczyński, a parlamentarne Prawo i Sprawiedliwość deklarujące budowę IV RP, wydawało się, że po latach błędów i myślenia wasalnego nasz kraj uzyska podmiotowość na arenie międzynarodowej, a polityka zagraniczna będzie służyć polskiej racji stanu.
Dlatego niezrozumiałe jest, dlaczego prezydent Lech Kaczyński i rząd Jarosława Kaczyńskiego w ogóle się zgodził na traktat lizboński ograniczający naszą suwerenność i dający Niemcom znacznie więcej władzy w Unii Europejskiej. Zaskakuje to tym bardziej że była to znakomita okazja, by postawić sprawę jasno i zadeklarować, że Polska będzie w ogóle rozpatrywała sprawę eurotraktatu, uzależniając to od skutecznego rozwiązania przez władze Niemiec z punktu widzenia prawa międzynarodowego wszelkich wątpliwości w sprawie roszczeń obywateli niemieckich kierowanych pod adresem Polski.
Jeszcze jest cień szansy, że prawda historyczna, nacisk opinii publicznej oraz realia ekonomiczne spowodują, iż państwo niemieckie zrzeknie się w imieniu swych obywateli roszczeń majątkowych w Polsce. Niemożliwe? Przecież kilka lat temu nikt nie wierzył w Niemczech, że trzeba będzie naszym rodakom zapłacić za pracę przymusową... Coraz częściej jest przypominany fakt, że Polska nie otrzymała odszkodowań wojennych od Republiki Federalnej Niemiec, a jedynie - symboliczne - od DDR. A przecież straty, jakie poniosła Polska w wyniku zbrodniczej działalności Niemiec, wynoszą setki miliardów dolarów. Ustawienie stosunków polsko-niemieckich na płaszczyźnie prawdy, a nie "politycznej poprawności" spowoduje, że domagający się odszkodowań będą się zwracać pod właściwy adres - czyli do rządu niemieckiego, który na razie stara się odwrócić uwagę od przejętych po III Rzeszy zobowiązań, podpuszczając "wypędzonych" przeciwko Polsce. Polityka ustępstw wobec Niemiec już przyniosła fatalne skutki. Nadszedł zatem najwyższy czas na zmiany.

Europa już poświęciła Gruzję? Niemieckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych sprzeciwia się nałożeniu na Rosję jakichkolwiek sankcji

Europa już poświęciła Gruzję? Niemieckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych sprzeciwia się nałożeniu na Rosję jakichkolwiek sankcji


Nasz Dziennik, 2008-09-01
Niemieckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych sprzeciwia się nałożeniu na Rosję jakichkolwiek sankcji i opowiada się za natychmiastowym podjęciem dialogu z tym krajem. Niemieckie społeczeństwo boi się zemsty Moskwy na Europie, a tutejsze media prezentują w większości rosyjski punkt widzenia. Również Francuzi i Brytyjczycy są przeciwni wprowadzeniu jakichkolwiek obostrzeń w stosunkach z Rosją. Wszystko wskazuje na to, iż rezultaty dzisiejszego szczytu są przesądzone.

W sobotniej rozmowie telefonicznej z rosyjskim ministrem spraw zagranicznych Siergiejem Ławrowem szef niemieckiej dyplomacji Frank Walter Steinmeier (SPD) stwierdził, że należy przerwać spiralę konfliktu na Kaukazie. Obydwaj ministrowie omówili także kwestię uczestnictwa przedstawicieli Unii Europejskiej w misji obserwacyjnej w strefach bezpieczeństwa wokół Osetii Południowej i Abchazji.
Steinmeier dodał w niedzielę w jednym z wywiadów, że Unia Europejska powinna być roztropna w podejmowaniu decyzji, gdyż tylko w ten sposób będzie można powrócić do rozsądku i odpowiedzialności.
Niemieckie media, ostrzegając przed eskalacją konfliktu i przed zemstą Moskwy, znacznie złagodziły swoje i tak cały czas liberalne stanowisko w stosunku do Rosji. Coraz częściej publikowane są przychylne Moskwie komentarze politologów i publicystów. W telewizji wypowiadają się prorosyjscy eksperci, a nawet sam premier Władimir Putin.
Pojawiają się kontrolowane przecieki do prasy: według nieoficjalnych informacji "Der Spiegel" Gruzja już od dawna intensywnie przygotowywała się do wojskowej operacji w Osetii Południowej. Zdaniem niemieckiego tygodnika, istnieje także możliwość, że Gruzini dopuszczali się zbrodni wojennych.
Słowa te są wręcz powtórzeniem wypowiedzi prezydenta Miedwiediewa, który w jednym z telewizyjnych wywiadów stwierdził, że wkroczenie wojsk rosyjskich na teren Osetii Płd. i Abchazji miało zapobiec ludobójstwu. W tej samej rozmowie szef Kremla dodał, że Moskwa nie będzie dążyć do konfrontacji militarnej i nie zamierza się izolować. Zdanie to podziela premier Putin, który wyraził nadzieję, że obecne działania jego kraju nie doprowadzą do ochłodzenia stosunków z innymi państwami. Stwierdził, że ma podstawy tak sądzić, gdyż jego zdaniem obecne postępowanie Rosji jest absolutnie moralne i zgodne z prawem międzynarodowym.

Jednoznacznie za Rosją
Również Brytyjczycy wyrażają niechęć wobec planów wprowadzenia sankcji na Rosję. Premier Wielkiej Brytanii Gordon Brown stwierdził, że NATO i Unia Europejska muszą ponownie ocenić swoje relacje z Kremlem w celu zapobieżenia dalszej "rosyjskiej agresji". W sobotę Gordon Brown odbył rozmowę telefoniczną z prezydentem Rosji Dmitrijem Medwiediewem. Jej tematem było zmniejszenie napięcia między Rosją a państwami Wspólnoty.
Pragnący zachować anonimowość przedstawiciel brytyjskiego rządu powiedział w rozmowie z "Sunday Telegraph", iż tego typu posunięcia trudno byłoby wprowadzić w życie bez wydania ogólnego zakazu, który zaszkodziłby nie tylko rosyjskim obywatelom, ale przede wszystkim rosnącym obrotom handlowym między Wielką Brytanią a Rosją.
Także prezydent Francji Nicolas Sarkozy nie uważa za konieczne objęcie restrykcjami rosyjskiego partnera. - Na pewno nie wybiła godzina sankcji - stwierdził, wpisując się tym samym w ugodową postawę pozostałych znaczących krajów Europy. Wszystko wskazuje na to, iż przewodnicząc dzisiejszemu posiedzeniu Rady Europejskiej w Brukseli, prezydent Francji zadowoliłby się jedynie oświadczeniem, że układ o zawieszeniu broni będzie respektowany i że zarówno Moskwa, jak i Tbilisi muszą go w całości przestrzegać. Dla Paryża obecny czas jest "fazą zdecydowanego dialogu z Rosją".
Krytykowane przez opozycję stanowisko prezydenta Francji wydają się dzielić niektórzy francuscy komentatorzy, zdaniem których "Europa w swojej grze ma bardzo mało kart, by przeciwstawić się rosyjskiemu imperializmowi". Posiada za to silne kontakty handlowe z Rosją i nie należy się spodziewać, iż narazi je w imię jakichkolwiek ideałów.

WM, FLC
Georgia - wystąpienie Kaczyńskiego w Tbilisi - 12.08.2008.

to Georgians in Polish Service

Solidarni z Gruzją

Europa już poświęciła Gruzję? Niemieckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych sprzeciwia się nałożeniu na Rosję jakichkolwiek sankcji

Europa już poświęciła Gruzję? Niemieckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych sprzeciwia się nałożeniu na Rosję jakichkolwiek sankcji


Nasz Dziennik, 2008-09-01
Niemieckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych sprzeciwia się nałożeniu na Rosję jakichkolwiek sankcji i opowiada się za natychmiastowym podjęciem dialogu z tym krajem. Niemieckie społeczeństwo boi się zemsty Moskwy na Europie, a tutejsze media prezentują w większości rosyjski punkt widzenia. Również Francuzi i Brytyjczycy są przeciwni wprowadzeniu jakichkolwiek obostrzeń w stosunkach z Rosją. Wszystko wskazuje na to, iż rezultaty dzisiejszego szczytu są przesądzone.

W sobotniej rozmowie telefonicznej z rosyjskim ministrem spraw zagranicznych Siergiejem Ławrowem szef niemieckiej dyplomacji Frank Walter Steinmeier (SPD) stwierdził, że należy przerwać spiralę konfliktu na Kaukazie. Obydwaj ministrowie omówili także kwestię uczestnictwa przedstawicieli Unii Europejskiej w misji obserwacyjnej w strefach bezpieczeństwa wokół Osetii Południowej i Abchazji.
Steinmeier dodał w niedzielę w jednym z wywiadów, że Unia Europejska powinna być roztropna w podejmowaniu decyzji, gdyż tylko w ten sposób będzie można powrócić do rozsądku i odpowiedzialności.
Niemieckie media, ostrzegając przed eskalacją konfliktu i przed zemstą Moskwy, znacznie złagodziły swoje i tak cały czas liberalne stanowisko w stosunku do Rosji. Coraz częściej publikowane są przychylne Moskwie komentarze politologów i publicystów. W telewizji wypowiadają się prorosyjscy eksperci, a nawet sam premier Władimir Putin.
Pojawiają się kontrolowane przecieki do prasy: według nieoficjalnych informacji "Der Spiegel" Gruzja już od dawna intensywnie przygotowywała się do wojskowej operacji w Osetii Południowej. Zdaniem niemieckiego tygodnika, istnieje także możliwość, że Gruzini dopuszczali się zbrodni wojennych.
Słowa te są wręcz powtórzeniem wypowiedzi prezydenta Miedwiediewa, który w jednym z telewizyjnych wywiadów stwierdził, że wkroczenie wojsk rosyjskich na teren Osetii Płd. i Abchazji miało zapobiec ludobójstwu. W tej samej rozmowie szef Kremla dodał, że Moskwa nie będzie dążyć do konfrontacji militarnej i nie zamierza się izolować. Zdanie to podziela premier Putin, który wyraził nadzieję, że obecne działania jego kraju nie doprowadzą do ochłodzenia stosunków z innymi państwami. Stwierdził, że ma podstawy tak sądzić, gdyż jego zdaniem obecne postępowanie Rosji jest absolutnie moralne i zgodne z prawem międzynarodowym.

Jednoznacznie za Rosją
Również Brytyjczycy wyrażają niechęć wobec planów wprowadzenia sankcji na Rosję. Premier Wielkiej Brytanii Gordon Brown stwierdził, że NATO i Unia Europejska muszą ponownie ocenić swoje relacje z Kremlem w celu zapobieżenia dalszej "rosyjskiej agresji". W sobotę Gordon Brown odbył rozmowę telefoniczną z prezydentem Rosji Dmitrijem Medwiediewem. Jej tematem było zmniejszenie napięcia między Rosją a państwami Wspólnoty.
Pragnący zachować anonimowość przedstawiciel brytyjskiego rządu powiedział w rozmowie z "Sunday Telegraph", iż tego typu posunięcia trudno byłoby wprowadzić w życie bez wydania ogólnego zakazu, który zaszkodziłby nie tylko rosyjskim obywatelom, ale przede wszystkim rosnącym obrotom handlowym między Wielką Brytanią a Rosją.
Także prezydent Francji Nicolas Sarkozy nie uważa za konieczne objęcie restrykcjami rosyjskiego partnera. - Na pewno nie wybiła godzina sankcji - stwierdził, wpisując się tym samym w ugodową postawę pozostałych znaczących krajów Europy. Wszystko wskazuje na to, iż przewodnicząc dzisiejszemu posiedzeniu Rady Europejskiej w Brukseli, prezydent Francji zadowoliłby się jedynie oświadczeniem, że układ o zawieszeniu broni będzie respektowany i że zarówno Moskwa, jak i Tbilisi muszą go w całości przestrzegać. Dla Paryża obecny czas jest "fazą zdecydowanego dialogu z Rosją".
Krytykowane przez opozycję stanowisko prezydenta Francji wydają się dzielić niektórzy francuscy komentatorzy, zdaniem których "Europa w swojej grze ma bardzo mało kart, by przeciwstawić się rosyjskiemu imperializmowi". Posiada za to silne kontakty handlowe z Rosją i nie należy się spodziewać, iż narazi je w imię jakichkolwiek ideałów.

WM, FLC
Georgia - wystąpienie Kaczyńskiego w Tbilisi - 12.08.2008.

to Georgians in Polish Service

Solidarni z Gruzją

Saturday, August 30, 2008

President of Poland Kaczynski Solidarity with Georgia NOW and forever

President of Poland Kaczynski Solidarity with Georgia NOW and forever
Gruzini w Polsce bardzo przezywaja wojne


Peace and love 4 ever | doda - znak pokoju | Georgia & Poland | Russia

Solidarność z Gruzją.

John Wayne - My Tribute


Pozdrawiam Lech Alex Bajan z Washington DC
RAQport.com

Sunday, August 24, 2008

Stanisławe Michalkiewicz at Our Lady Queen of Poland/ Silver Spring August 31th 1:15pm

Stanisławe Michalkiewicz at Our Lady Queen of Poland/ Silver Spring August 31th 1:15pm



Dnia 31 sierpnia 2008 w niedziele
o godzinie 1:15 pm
po mszy św o godz 12 pm
odbędzie sie spotkanie
z redaktorem
Stanisławem Michalkiewiczem
w sali parafialnej
Our Lady Queen of Poland/ St Maxmilian Kolbe
9700 Rosensteel Ave
Silver Spring, MD 20910
Phone: (301) 589-1857 Fax: (301) 589-4401
A Parish of The Roman Catholic Archdiocese of Washington


Redaktor Stanisław Michalkiewicz podzieli się
z państwem spostrzeżeniami dotyczacymi jego
podróży po Kanadzie, Stanach Zjednoczonych, krajach Dalekiego Wschodu
w odniesieniu do sytuacji w Polsce


Stanisław Michalkiewicz urodził się 8 listopada 1947 roku w Lublinie. Szkołę podstawową i Liceum Ogólnokształcące ukończył w Bełżycach. Studia prawnicze na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie ukończył w roku 1969 W roku 1972 ukończył podyplomowe Studium Dziennikarskie na Uniwersytecie Warszawskim.

Od lipca 1972 roku rozpoczyna pracę w redakcji pisma „Zielony Sztandar”, w dziale łączności z czytelnikami. W roku 1977 nawiązuje kontakt z Wojciechem Ziembińskim i Adamem Wojciechowskim – działaczami Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela w Polsce. Przystępuje do Ruchu i jako pierwsze zadanie otrzymuje polecenie wyjazdu do Francji w celu nawiązania kontaktu z red. Jerzym Giedroyciem i przywiezienia do Polski pieniędzy zebranych przez redakcję „Kultury” na potrzeby ROPCiO.

Po wykonaniu tego zadania otrzymuje polecenie zorganizowania pisma dla środowisk wiejskich. Pierwszy numer tego pisma pt. „Gospodarz” ukazuje się w grudniu 1977. Pismo podpisują panowie: Piotr Typiak i Bogumił Studziński, obydwaj już nieżyjący. Od piątego numeru „Gospodarz” drukowany jest techniką typograficzną. Drukarnia początkowo mieści się w mieszkaniu Michalkiewicza, jednak wkrótce, ze względów bezpieczeństwa, zostaje przeniesiona do mieszkania Tadeusza Szozdy, który od początku współpracował przy redagowaniu i drukowaniu pisma.

Pismo to odegrało pewną rolę w protestach chłopskich latem 1978 roku. Efektem tych protestów było powstanie Komitetu Samoobrony Chłopskiej Ziemi Lubelskiej (przewodniczący Janusz Rożek) i Komitetu Samoobrony Chłopskiej Ziemi Grójeckiej (przewodniczący Zdzisław Ostatek). Z tych m.in. Komitetów i przy udziale tworzących je chłopskich działaczy w dwa lata później powstała „Solidarność” RI. Linię polityczną i programową „Gospodarza” stanowiła obrona prywatnej własności ziemi i gospodarki rodzinnej oraz przeciwdziałanie tzw. socjalistycznym przeobrażeniom na wsi, zmierzającym do podporządkowania rolników administracji państwowej.

Oprócz artykułów w „Gospodarzu”, Stanisław Michalkiewicz publikował również w drugoobiegowym piśmie „Opinia” pod pseudonimem Andrzej Stanisławski. W tym okresie Michalkiewicz podejmuje dodatkową pracę tłumacza w warszawskim oddziale Agencji Prasowej „Nowosti” i wszystkie zarobione tam pieniądze przeznacza na finansowanie druku „Gospodarza”.

Po utworzeniu w roku 1980 NSZZ „Solidarność” Stanisław Michalkiewicz nawiązuje współpracę z drugoobiegowym wydawnictwem „Krąg”, kierowanym przez Wojciecha Fałkowskiego. W początkach stanu wojennego Michalkiewicz zostaje usunięty z pracy w „Zielonym Sztandarze” w ramach tzw. weryfikacji. Na przełomie marca i kwietnia 1982 wydaje dla wydawnictwa „Krąg” książkę Andrzeja Alberta (prof. Wojciech Roszkowski) „Najnowsza historia Polski” w nakładzie 1000 egzemplarzy.

Wykorzystując kontakty w środowisku drukarzy, wydaje też „Dokumenty SDP”, dla potrzeb zdelegalizowanego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Drukuje również pierwszy numer pisma „Wezwanie” pod redakcją Tomasza Jastruna.

W maju 1982 roku zostaje internowany w Białołęce, gdzie zaprzyjaźnia się z Januszem Korwin-Mikkem. Po zwolnieniu podejmuje pracę robotnika rolnego w okolicach Grójca, a później – robotnika w firmie „Thomex”. W tym też okresie, wykorzystując kontakty z drukarzami, organizuje druk ulotek dla potrzeb podziemnej „Solidarności”.

Jesienią 1983 roku, wraz z Marianem Miszalskim, rozpoczyna wydawanie podziemnego pisma „Kurs”, co inauguruje powstanie wydawnictwa o tej samej nazwie. „Kurs” jest przedsięwzięciem samofinansującym się. W latach 1983-1989 ukazało się 40 numerów „Kursu” oraz ponad 20 książek, wśród których były m.in: „Rewolucja konserwatywna w Ameryce” Guy Sormana (nakład 5,5 tys. egz.), „Wolny wybór” Miltona Friedmana (2 tys. egz.) „Nowe bogactwo narodów” Guy Sormana (2 tys. egz.), pozycje historyczne („Droga do Ostrej Bramy” Jana Erdmana (2 tys.), „Nie trzeba głośno mówić” Józefa Mackiewicza (4 tys.), a nawet książka dla dzieci („Bohaterski miś” Bronisławy Ostrowskiej – 1 tys.).


Historia wydawnictwa „Kurs”, cz. 1 (Strona Prokapitalistyczna)

Historia wydawnictwa „Kurs”, cz. 2 (Strona Prokapitalistyczna)

Życie codzienne wydawnictwa „Kurs” (Strona Prokapitalistyczna)


Linia polityczna miesięcznika i wydawnictwa „Kurs” sprowadzała się do propagowania konserwatywnego liberalizmu i liberalnych rozwiązań gospodarczych. Wyrazem ówczesnego ideowego credo Michalkiewicza była wydana w roku 1983 przez Officynę Liberałów (Janusz Korwin-Mikke) broszura „Monologi”.

W roku 1987 Michalkiewicz, wraz z innymi sygnatariuszami (m.in. śp. Stefanem Kisielewskim), podpisuje akt założycielski partii politycznej Ruch Polityki Realnej, której prezesem zostaje Janusz Korwin-Mikke. Jest to pierwsza partia polityczna w życiu Stanisława Michalkiewicza. W maju 1988 roku zostaje aresztowany podczas transportu książek „Kursu” i we wrześniu skazany na konfiskatę mienia.

W marcu 1990 roku wchodzi do zespołu redakcyjnego tygodnika „Najwyższy Czas!” i zostaje członkiem władz krajowych Unii Polityki Realnej (pod taką nazwą zarejestrowała się w grudniu 1990 roku partia utworzona w roku 1987). W roku 1992 zostaje redaktorem naczelnym „N.Cz!”. Po krótkiej przerwie na przełomie lat 1992/93 (praca w redakcji gazety „Nowy Świat”), powraca na stanowisko redaktora naczelnego „N.Cz!”, które zajmuje aż do jesieni roku 1997, kiedy zostaje prezesem Unii Polityki Realnej, po rezygnacji z tej funkcji Janusza Korwin-Mikkego. W roku 1999 składa rezygnację z funkcji prezesa UPR, którą Konwentykl UPR ponownie powierza Januszowi Korwin-Mikke.

Stanisław Michalkiewicz kandydował z ramienia UPR do Sejmu w kampaniach parlamentarnych w latach 1991, 1993 i 1997, jednak bez powodzenia. W roku 1992 uzyskał z rąk Marszałka Sejmu nominację na sędziego Trybunału Stanu, którym był aż do rozwiązania Sejmu w roku 1993. W roku 1991 opracował projekt „małej konstytucji”, wydatnie zwiększający uprawnienia prezydenta i próbował, acz bez większego powodzenia, zainteresować nim ówczesnego prezydenta RP Lecha Wałęsę.

W roku 1992 opracował projekt konstytucji, przewidujący system prezydencki. Projekt ten nie uzyskał niezbędnego poparcia ówczesnych parlamentarzystów m.in. z powodu postulatu ograniczenia liczebności Sejmu do 120 posłów. Michalkiewicz był także autorem kilku innych projektów ustaw, m.in. projektu ordynacji wyborczej (1992), przewidującej wybory wg zasad większościowych. Projekt ten został jednak głosami posłów centroprawicowych i posłów SLD zdecydowanie odrzucony przez Nadzwyczajną Komisję ds. Ordynacji Wyborczej.

Stanisław Michalkiewicz jest również autorem książek. Oprócz wspomnianej już broszury „Monologi”, ukazały się następujące jego książki: „Ulubiony ustrój Pana Boga”, „Na gorącym uczynku”, „Choroba czerwonych oczu”, „W przededniu końca świata”, „Szczypta herezji”, „Polska ormowcem Europy”, „Na niemieckim pograniczu”, „Targowica urządza się przy Napoleonie”, „Studia nad żydofilią”, „Spod listka figowego” oraz „Dobry 'zły' liberalizm”.

Obecnie pracuje jako publicysta „Najwyższego Czasu!” i „Naszej Polski”, współpracuje z Radiem Maryja. Jest także wykładowcą w Wyższej Szkole Stosunków Międzynarodowych i Amerykanistyki w Warszawie oraz Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu.

Żonaty, troje dzieci.
Stanisław Michalkiewicz [Pod Prąd- Puls] 1/4

Stanisław Michalkiewicz 2/4

Stanisław Michalkiewicz 3/4

Stanisław Michalkiewicz 4/4

Friday, August 22, 2008

Globalna sytuacja polityczna w obliczu polityki Rosji

Globalna sytuacja polityczna w obliczu polityki Rosji
dr Mieczysław Ryba (2008-08-22)
Aktualności dnia
słuchajzapisz

Poland and Polish People for Georgia Freedom

Poland and Polish People for Georgia FreedomWARSAW — The bustling streets of downtown Warsaw, increasingly filled with gleaming new automobiles and lined with Western boutique stores, seem a world away from downtown Tbilisi, Georgia’s capital, where jittery residents this month faced the once inconceivable threat of Russian tanks advancing down Rustaveli Avenue in the center of the city.Poland’s sense of security did not occur overnight. It was a result of nearly two decades of assiduous work to burrow as deeply into Western institutions as possible, leaving behind the Russian sphere and taking what leaders in this largely Roman Catholic country had long argued was its natural place in the West. Times Topics: Missiles and Missile Defense SystemsAlso setting it apart is the lack of a sizable Russian minority, which so worries officials in Ukraine and other former Soviet republics. Of Poland’s 38.5 million people, 97 percent are ethnically Polish.In signing the deal on Wednesday to allow American missiles to be based within its borders, Poland is being true to both its tortured past and its present as a new European power. It is allowing the missiles, but on its own terms: the deal says that the United States will also contribute a Patriot missile battery that will be operated by American troops for the time being, binding Poland and the United States in a way that increases both the risk and the cost of confrontation with a newly emboldened Russia.Poland is not just relying on allies like the United States for its defense. The country is in the process of revamping its military, ending conscription and modernizing its professional army. Among the former Communist nations now integrated into NATO and the European Union, Poland has grown into the role of outspoken advocate for countries like Ukraine and Georgia that are still in Russia’s orbit. “Poland will be a normal European country when it has normal, democratic, free-market countries on both sides of its border,” said Mr. Sikorski, the foreign minister, adding, “and that includes Russia, by the way.”In many ways, this assertive country, aided by Western allies and institutions, is a model of what can be achieved with Western support, but also of exactly what Russia does not want Ukraine and Georgia becoming on its southern flank.Public support for the missile deal was far from universal on the streets of Warsaw. Some residents said the threat was being hyped by leaders for political gain, and others maintained that any steps that might provoke Russia were a mistake. “It’s the dumbest thing we could have done,” said Slawomir Janak, 72, a retiree. “This decision is going to have its repercussions on Poland for a long time. It might even lead to the third world war.”But most said it was a necessary step. “If the Western nations don’t defend such a strategic target as the pipelines in Georgia, why should they defend Poland, which is less strategic?” said Szymon Chlebowski, 22, a student from Gdansk out for a stroll down Warsaw’s grand boulevard, Krakowskie Przedmiescie. “In the perspective of five years, I see a real threat for Poland, starting in the Baltic nations, north to south first, and then Poland, with the same lack of reaction by Western nations.” “As in the Second World War,” said Joanna Skicka, 22, who was with him. “The story will repeat itself.”Mr. Chlebowski said he and his friends had started discussing where they would go if Poland were attacked. In a sign of Poland’s orientation to the West, they said they planned to escape to Italy or Spain.Times Topics: Missiles and Missile Defense SystemsBut the events in the Caucasus, and threats of an attack by a Russian general after the announcement of a deal to place an American missile defense base on Polish soil, have cast a pall of doubt over this country, which, flush and confident, has taken its place in the West, specifically on the side of America, as an ally rather than as a vassal.As the United States and Poland formally signed the missile defense agreement on Wednesday, over vociferous objections from Moscow, polls in the daily newspaper Dziennik showed public opinion swinging sharply in the last month, from opposition to the missile base to support. “Before the Georgia invasion, I was against the installation of the missile shield in Poland,” said Julian Damentko, 26, a student out for a walk in Saski Park here earlier this week. “But now, after the events there, I feel threatened from the East, and I don’t regret the decision.”Poland, where the Solidarity trade union hammered the first cracks into the old Soviet bloc, has been feeling its strength as a leader of the New Europe of former Soviet-sphere states. But since the Georgia crisis, this largest of post-Communist European Union members has moved to cement its relationship to action-oriented America and not just the tentative bureaucracies of Europe and NATO. The Russian invasion reminded Poles once again how quickly and dangerously Eastern Europe can divide. Poland is struggling to show that it will not fall behind the faint old lines of the cold war, which may have seemed foggily forgotten in the West since the Berlin Wall fell but are remembered all too well here. On newsstands, the cover of the mainstream, right-leaning weekly magazine Wprost features an illustration of Vladimir V. Putin, Russia’s prime minister, with an instantly recognizable little mustache and sweep of hair across the forehead that make the headline, “Adolf Putin,” redundant. The Polish edition of Newsweek shows the outspoken and at times impolitic Polish president, Lech Kaczynski, in the pilot’s seat of an airplane cockpit under the headline, “You have to be tough with Russia.”Radek Sikorski, Poland’s foreign minister and the government’s point man on missile defense, said in an interview this week, “Parchments and treaties are all very well, but we have a history in Poland of fighting alone and being left to our own devices by our allies.” It is not a cold war mindset that drives Poland, Mr. Sikorski said, but one that harks all the way back to World War II, when, despite alliances with Britain and France, Poland fought Nazi Germany alone, and lost. It was “the defining moment for us in the 20th century,” Mr. Sikorski said. “Then we were stabbed in the back by the Soviet Union, and that determined our fate for 50 years.” As a result, Poland’s foreign policy is stamped by mistrust not only for Russia’s ambitions but also for hollow assurances from its own allies. Georgia’s lonely fight against an overwhelming Russian military served as an object lesson — a refresher that people here said no one needed — on the limits of waiting for help from friends. “We’re determined this time around to have alliances backed by realities, backed by capabilities,” said Mr. Sikorski, pointing out that all Poland has now in terms of NATO infrastructure is one unfinished conference center.This kind of strategic thinking was supposed to be on the way out. It was just last December when Poles celebrated the removal of all border checkpoints with Germany and other European neighbors, a powerful symbol of the country’s full membership in the Western club.The economy has been churning out new jobs and higher wages, allowing Poles to enjoy a standard of living that, though not up to French or German standards yet, is far beyond what everyday people could have imagined in Communist times.In Warsaw, there remains a sense of remove, if no longer complete security. “There is a certain climate of safety, that we are already long admitted in the Atlantic alliance, that we proved to be a good member, a good ally,” said Marek Ostrowski, the foreign editor of Polityka, a mainstream weekly news magazine. He said there was a feeling among Poles that “the summer is nice and finally people don’t feel threatened.”Letter from Frank J. Spula, the President of the Polish American Congress regarding Russia's Threats to PolandAugust 18, 2008Dear President Bush:As President of the Polish American Congress I am writing to offer mysupport for you in the event the need arises for you to support Polandconcerning a statement made last week by a top Russian general, shortlyafter he learned of the completion of the United States – Poland agreementof last Thursday for the deployment in Poland of a missile interceptor baseas part of a defensive system designed for blocking attacks by roguenations.On Friday, August 8, 2008 Deputy Chief of Staff, Russian General AnatolyNogovitsyn stated: “Poland, by deploying (the system) is exposing itself toa strike – 100 percent”. This remark is abhorrent to Poles and PolishAmericans. It connotes the image of past Czarist and Soviet regimes whichpromoted invasion, murder, fear, Siberian hard-labor camps, andwar-terrorism which people living in contiguous states from the Baltic tothe Danube and thence to the Black Sea and Caspian Sea fought against forcenturies. It is apparent that history has a tendency to repeat itself whenit comes to the Russian Federation of our 21st century.Poland has always been a friend of the United States, dating its friendshipto the Revolutionary War, when courageous Polish men of principle and honorsuch as Generals Thaddeus Kosciusko and Casimir Pulaski heroically defendedour emerging democracy against British imperialism.Consequently, it is the hope and expectation of Polish Americans that theUnited States will not only sustain its full political and diplomaticinfluence for building a world-wide consensus for condemning Russia’sunprincipled inordinate attack on Georgia, and equally as well forcondemning Russia’s reckless and menacing threat to attack and destroyPoland, but also if necessary, to deploy American military forces if needed,to protect the freedom and democracy that Poland has fought so long toestablish and retain.On behalf of the Polish American Congress representing more than ten millionAmericans of Polish descent, I want you to know that I sincerely appreciateyour efforts relating to these current developments and thank you for yoursupport of Poland, one of America’s most loyal and trusted allies andfriends.Respectfully,Frank J. SpulaPresidentPolish American Congress1612 K Street, N.W. Suite 410Washington, D.C. 20006Tel: (202) 296-6955Fax: (202) 835-1565Web: www.polamcon.orgSuper Server Super Micro 1U Hot Swap dual 160GB INTEL XEON DUAL CORE CPU 1GIG RAM CENTOS BLUEQUARTZCode: SUPERSERVER500Weight: 37.00Price: $1,199.00Alex Lech BajanRAQport Inc.2004 North Monroe StreetArlington Virginia 22207Washington DC AreaUSATEL: 703-528-0114TEL2: 703-652-0993FAX: 703-940-8300sms: 703-485-6619EMAIL: sales@raqport.comWEB SITE: http://raqport.comReplacement for the SUN COBALT RAQ LINENew Centos BlueQuartz with GUIsupply and global tech support