
Monday, March 17, 2008
Saturday, March 15, 2008
Polacy w USA za Referendum wszystkich Polakow w sprawie Traktatu Europeskiego.
Polacy w USA za Referendum wszystkich Polakow w sprawie Traktatu Europeskiego. Jaka przyszłość Polski? red. Jan Maria Jackowski (2008-03-12) Aktualności dnia słuchajzapisz
Traktat Lizboński a ekonomiaprof. Andrzej Kaźmierczak (2008-03-12)Aktualności dniasłuchajzapiszZobacz również inne publikacje związane z tym tematem: AUDYCJE:Polski Punkt Widzenia: ratyfikacja Traktatu Lizbońskiego - [2008-03-12]pos. Przemysław Gosiewski, Marek JurekW Sejmie trwa dyskusja nad Traktatem Lizbońskiem - [2008-03-12]Marek JurekJaka przyszłość Polski? - [2008-03-12]red. Jan Maria JackowskiTraktat Lizboński a ekonomia - [2008-03-12]prof. Andrzej KaźmierczakPiS debatuje nad Traktatem Lizbońskiem - [2008-03-12]pos. Zbigniew GirzyńskiTrwa kampania na rzecz referendum w sprawie ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego - [2008-03-12]pos. Urszula KrupaObraz rodziny w Traktacie Lizbońskim - [2008-03-11]mec. Elżbieta Barys, red. Jan Maria JackowskiRatyfikacja Traktatu Lizbońskiego sprawdzianem dla PiS - [2008-03-11]red. Stanisław MichalkiewiczTraktat lizboński - [2008-03-03]mec. Stefan Hambura, poseł Antoni MacierewiczARTYKUŁY:Jak by tu się odróżnić od Platformy - [2008-03-13]Test wiarygodności dla PiS - [2008-03-11]Niektóre skutki wprowadzenia w życie Traktatu z Lizbony - [2008-03-08]Karta Praw Podstawowych Unii Europejskiej - [2008-02-29]
Traktat Lizboński a ekonomiaprof. Andrzej Kaźmierczak (2008-03-12)Aktualności dniasłuchajzapiszZobacz również inne publikacje związane z tym tematem: AUDYCJE:Polski Punkt Widzenia: ratyfikacja Traktatu Lizbońskiego - [2008-03-12]pos. Przemysław Gosiewski, Marek JurekW Sejmie trwa dyskusja nad Traktatem Lizbońskiem - [2008-03-12]Marek JurekJaka przyszłość Polski? - [2008-03-12]red. Jan Maria JackowskiTraktat Lizboński a ekonomia - [2008-03-12]prof. Andrzej KaźmierczakPiS debatuje nad Traktatem Lizbońskiem - [2008-03-12]pos. Zbigniew GirzyńskiTrwa kampania na rzecz referendum w sprawie ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego - [2008-03-12]pos. Urszula KrupaObraz rodziny w Traktacie Lizbońskim - [2008-03-11]mec. Elżbieta Barys, red. Jan Maria JackowskiRatyfikacja Traktatu Lizbońskiego sprawdzianem dla PiS - [2008-03-11]red. Stanisław MichalkiewiczTraktat lizboński - [2008-03-03]mec. Stefan Hambura, poseł Antoni MacierewiczARTYKUŁY:Jak by tu się odróżnić od Platformy - [2008-03-13]Test wiarygodności dla PiS - [2008-03-11]Niektóre skutki wprowadzenia w życie Traktatu z Lizbony - [2008-03-08]Karta Praw Podstawowych Unii Europejskiej - [2008-02-29]
Friday, March 14, 2008
Polish sailing ship detained in Israel
Polish sailing ship detained in Israel






Polish sailing ship detained in Israel
14.03.2008 12:43
The Polish sailing ship ‘Pogoria’, with students from a Warsaw secondary school and their teachers on board, has been detained on the ship in Haifa, a seaport located on Israel's Mediterranean coastline.
STS Pogoria - polski żaglowiec, stalowa, trójmasztowa barkentyna zbudowana w 1980 r. w Stoczni Gdańskiej im. W. Lenina. Ma wymiary: dł. kadłuba 40.9 m, wys. 33.5 m, załoga 7+46 osób. Jest to drugi co do wielkości (na równi z bliźniaczą "Iskrą") wśród obecnie pływających polskich żaglowców. "Pogoria" jest malowana na biało z szerokim niebieskim pasem, czym odróżnia się od "Iskry" z pasem czerwonym.
Zobacz więcej w osobnym artykule: ORP Iskra (1982).
"Pogoria" jest pierwszym dużym żaglowcem zaprojektowanym przez polskiego konstruktora statków - inż. Zygmunta Chorenia i stanowiła pierwowzór dla kilku podobnych jednostek, w budowie których polskie stocznie później się wyspecjalizowały. Były to: "Pogoria", "Iskra" i bułgarska "Kaliakra", a nieco później "Oceania" (eksperymentalny żaglowiec badawczy PAN), oraz "Concordia" wybudowana dla kanadyjskiego armatora w Szczecinie.
Spis treści[ukryj]
1 Historia
2 Geneza nazwy żaglowca:
3 Przypisy
3.1 Linki zewnętrzne
//
Historia [edytuj]
"Pogoria" powstała na zamówienie Telewizji Polskiej (a dokładniej: Radiokomitetu) dla Bractwa Żelaznej Szekli. Bractwo powstało z inicjatywy kpt. Adama Jassera w 1971 r. i dorobiło się z czasem własnej audycji w TV pod nazwą "Latający Holender" prowadzonej przez kpt. Krzysztofa Baranowskiego, który został także pierwszym kapitanem "Pogorii". Znaki przypominające krzyże, które przez wiele lat nosiła "Pogoria" na żaglach rejowych, to cztery skrzyżowane szekle, symbol Bractwa.
Debiut "Pogorii" w regatach Cutty Sark miał miejsce na trasie wyścigu Mon-Karlskrona. Żaglowiec pierwszy minął linię mety, pozostawiając inne jednostki klasy A daleko z tyłu. Zwycięstwo to było bardzo cenne, gdyż "Pogoria" od momentu powstania wzbudzała wiele emocji. Podważano zasadność tak wielkich wydatków w czasach rodzącego się kryzysu gospodarczego. Gdy powstawała u schyłku epoki Gierka, podejrzewano, że jest luksusowym jachtem jednego z największych ówczesnych prominentów, szefa Radiokomitetu - Macieja Szczepańskiego (ksywa "Krwawy Maciuś"). Poważne gazety wypisywały wówczas idiotyzmy o znajdującej się na pokładzie stajni dla koni wyścigowych i oryginałach obrazów Malczewskiego wiszących w luksusowych wnętrzach.
Przed decyzją o sprzedaniu statku uratował "Pogorię" długi rejs, specjalnie wymyślony aby zawistnym ludziom zejść z oczu i aby trochę na siłę znaleźć gospodarcze zastosowanie dla tej jednostki. Była to dość ryzykowna wyprawa na Antarktydę (a dokładniej: do Antarktyki, gdyż samego kontynentu nie planowano osiągnąć,) gdzie żaglowiec spełniał rolę transportowca, przewożąc ludzi i sprzęt dla antarktycznej stacji PAN. Wyprawa odbyła się w dniach 7.12.1980 - 10.04.1981, a jej celem była Polska Stacja Antarktyczna im. Henryka Arctowskiego na Wyspach Króla Jerzego. Jednostka nie posiadała dla żeglugi w lodach ani wystarczającego wyposażenia, ani odpowiedniej konstrukcji - brak tzw. "klasy lodowej". Nie znano np. stateczności statku w przypadku oblodzenia drzewc (co oznaczało nawet kilkaset kilogramów lodu na rejach) w warunkach silnego wiatru, a warunki dla załogi były mało komfortowe jak na tamte akweny. Naukowcy, po długim pobycie na stacji polarnej, byli zmęczeni pracą i sobą nawzajem, i nie mieli ochoty żeglować na "Pogorii". Było to przyczyną niesnasek i problemów między częścią załogi a kadrą. Rejs był nieuzasadniony ekonomicznie (zbyt mała przestrzeń ładunkowa), ale nie o to przecież chodziło. Aczkolwiek naukowców dostarczono za ułamek ceny, którą PAN płacił obsługującym stację statkom towarowym, a ci, którzy odmówili na Stacji wejścia na pokład żaglowca, spóźnili się na święta do kraju płynąc miesiąc później motorowcem.
Rejs zaowocował także wspaniałym, liczącym kilkadziesiąt piosenek śpiewnikiem, którego większość utworów powstała właśnie w trakcie trwania rejsu. Śpiewnik ten ukazuje całą wyprawę w dużo pozytywniejszym świetle. Na uwagę zasługuje fakt, że na spotkanie w 15 rocznicę sławnego rejsu "Pogorii" stawili się w komplecie wszyscy - i załoga, i pasażerowie, a ci, którzy nie mogli przybyć osobiście, słali telegramy z pozdrowieniami.
Poza nietypowymi dla "Pogorii" akwenami podbiegunowymi jednostka okazała się szybka, dzielna i bezpieczna, a ocenę tę potwierdziły następne długie rejsy statku, w tym rejs do Sri Lanki, z opłynięciem po obu stronach Afryki, w pełnym okresie roku szkolnego, z młodzieżą licealną na pokładzie (1983-84), znany jako Szkoła Pod Żaglami (inicjator i kapitan - K.Baranowski), jako że jej uczestnicy godzili zwykłe obowiązki załogi żaglowca (także "psie wachty") z nauką. Była to prawdziwa szkoła charakterów, gdyż wyselekcjonowani z kilku tysięcy zgłoszeń chłopcy, po kilkuetapowych eliminacjach i obozie przygotowawczym, przerabiali, już na morzu, normalny program szkoły średniej, program bez taryfy ulgowej i w dodatku na wysokim poziomie, a część wróciła z ocenami niedostatecznymi (w warunkach lądowych byłyby to oceny co najmniej średnie). W trakcie rejsu żaglowiec zawijał do wielu portów, zarabiając na siebie czarterami, a w tym czasie wolna załoga miała możliwość kilkudniowego zwiedzania okolic.
Sukces Szkoły sprawił, że przedsięwzięciem i statkiem zainteresowali się Kanadyjczycy z West Island College w Montrealu, którzy zorganizowali na jego pokładzie w 1985 r. własną szkołę "Class Afloat". W efekcie tego udanego eksperymentu "Pogoria" w następnych sezonach była przez nich kilkakrotnie dzierżawiona, a w trakcie jednego z rejsów statek opłynął świat. Kanadyjczycy zbudowali w końcu w Szczecinie w 1992 r. własny, bliźniaczy żaglowiec "Concordia".
Kolejnym przedsięwzięciem była wyprawa zorganizowana w formie szkoły w latach 1988-89, z młodzieżą z Polski, USA i ZSRR. "Pogoria" pokonała wtedy trasę dookoła Przylądka Horn, w bardzo trudnych warunkach, płynąc w kierunku ze wschodu na zachód.
Obecnym armatorem żaglowca jest STA Poland (Sail Training Association Poland) - stowarzyszenie zajmujące się morskim szkoleniem (a właściwie wychowaniem) młodzieży.
Sukces "SzpŻ" odbił się szerokim echem, a specjalnością Kpt. Baranowskiego stało się odtąd bądź prowadzenie kolejnych szkół, bądź współpraca przy ich organizowaniu. W 1992 r. powstał dla Fundacji "Międzynarodowa Szkoła Pod Żaglami" s/y "Fryderyk Chopin", na który "Szkoła" przeniosła się z "Pogorii". Na "Pogorii" szkolne wachty odbywają się niemal w ruchu ciągłym - wystarczy obejrzeć "rozkład jazdy" żaglowca w internecie.
Pogoria od 2005 roku bierze udział w regatach Tall Ships' Races. W 2006 roku zajęła 6. miejsce, natomiast w 2007 roku 7. miejsce.
Z inicjatywy dr. Jana Grabskiego z Wydziału Fizyki Politechniki Warszawskiej od trzech lat na pokładzie Pogorii raz do roku odbywa się "Fizyka pod żaglami" mająca na celu propagowanie fizyki poprzez prezentowanie doświadczeń dla zwiedzających żaglowiec. Bierze w niej udział grupa studentów fizyki, a kapitanem jest Adam Jasser. Na finałach Tall Ships' Races 2007 Pogoria otrzymała nagrodę specjalną za ideę "Fizyki pod żaglami".
13 marca 2008 około drugiej w nocy Pogoria zderzyła sie z izraelską łodzią rybacka. Statek został zatrzymany przez izraelską prokuraturę w porcie w Hajfie. Polacy twierdzą, że wina leży po stronie samych poszkodowanych.[1]
Geneza nazwy żaglowca: [edytuj]
Żaglowiec "Pogoria" zwodowano, gdy I sekretarzem KC PZPR był Edward Gierek, pochodzący z Sosnowca, miasta Zagłębia Dąbrowskiego. Z Zagłębia pochodziło też wielu działaczy politycznych i decydentów tamtego okresu, a wśród nich szef Radiokomitetu, pierwszego armatora "Pogorii" - Maciej Szczepański. Na terenie Dąbrowy Górniczej – najrozleglejszego miasta Zagłębia, znajduje się zbiornik wodny - Pogoria I, otoczony kilkunastoma ośrodkami wypoczynkowymi i klubami żeglarskimi. Swoje pierwsze kroki żeglarskie właśnie tutaj stawiał Maciej Szczepański - i stąd właśnie nazwa żaglowca.
When sailing out of the port Pogoria rammed a small fishing boat slightly injuring two Israeli fishermen. According to ship’s crew, the fishermen are to blame for the accident as they failed to put on the warning lights on their boat.
The Haifa port authorities unofficially corroborated this version of events, but the law requires for the matter to be duly investigated.
None of the Poles were arrested but for the time being they have to remain on board, as their passports were taken away and they do not have Israeli visas.
Pogoria will probably be able to sail out of Haifa on Monday, once insurance issues have been settled.
Experience the thrill of sailing on a style of vessel that conquered the oceans of the world. From the beginning of world exploration, till the age a steam, these tall ships evolved to the pinnacle of sail technology. Many of the records set by the lumber and tea clippers of yesteryear still stand, a testament to man's ingenuity and engineering.
Ten thousand square feet of sail, a sight to behold.
All photographs courtesy of Capt. Adam Jasser.
Most of their numbers are gone, yet a few are still sailing as training vessels and still other are being commissioned to keep the spirit alive. The ship Pogoria was built in 1980 for the IRON SHACKLE FRATERNITY - a marine educational project which was conceived and founded by Captain Adam Jasser in 1971. The project was later sponsored by the Polish National Television , the TV Magazine : FLYING DUTCHMAN. The current owner and operator of Sail Training Ship (STS) POGORIA is the Sail Training Association Poland, which is a national branch of the famous British organization, The International Sail Training Association. The Sail Training Association Poland made Captain Adam Jasser their honorary member one.
One of the berths aboard the Pogoria
At 154 feet overall with accommodations for up to 50 crew and students. The vessel can be provisioned for 30 days or more. The Pogoria is 342 gross tons with a beam of 26 feet and a draft of 11 feet, carrying more than 10,700 square feet of sail and will reach speeds of 15 knots. It is not uncommon for the Pogoria to average more than 250 nautical miles in 24 hours.
During the Cutty Sark Tall Ships Race '02 from Malaga to La Coruna Spain, I sailed on the tallship STS "Pogoria". The tallship was a 148 foot three-masted Barquentine with a square rig on its first mast. The sail, which lasted 11 days, included the passage through the Straight of Gibraltar and sailing around the Cape St. Vincent. I lived and worked with 40 trainees. Some of my duties included galley work, helping the cook, standing on watch at the helm and the navigation table, keeping the ship's log, trimming the sails, and keeping the ship clean. The greatest thing I had to do was going aloft and handling the square sails.
14.03.2008 12:43
The Polish sailing ship ‘Pogoria’, with students from a Warsaw secondary school and their teachers on board, has been detained on the ship in Haifa, a seaport located on Israel's Mediterranean coastline.
STS Pogoria - polski żaglowiec, stalowa, trójmasztowa barkentyna zbudowana w 1980 r. w Stoczni Gdańskiej im. W. Lenina. Ma wymiary: dł. kadłuba 40.9 m, wys. 33.5 m, załoga 7+46 osób. Jest to drugi co do wielkości (na równi z bliźniaczą "Iskrą") wśród obecnie pływających polskich żaglowców. "Pogoria" jest malowana na biało z szerokim niebieskim pasem, czym odróżnia się od "Iskry" z pasem czerwonym.
Zobacz więcej w osobnym artykule: ORP Iskra (1982).
"Pogoria" jest pierwszym dużym żaglowcem zaprojektowanym przez polskiego konstruktora statków - inż. Zygmunta Chorenia i stanowiła pierwowzór dla kilku podobnych jednostek, w budowie których polskie stocznie później się wyspecjalizowały. Były to: "Pogoria", "Iskra" i bułgarska "Kaliakra", a nieco później "Oceania" (eksperymentalny żaglowiec badawczy PAN), oraz "Concordia" wybudowana dla kanadyjskiego armatora w Szczecinie.
Spis treści[ukryj]
1 Historia
2 Geneza nazwy żaglowca:
3 Przypisy
3.1 Linki zewnętrzne
//
Historia [edytuj]
"Pogoria" powstała na zamówienie Telewizji Polskiej (a dokładniej: Radiokomitetu) dla Bractwa Żelaznej Szekli. Bractwo powstało z inicjatywy kpt. Adama Jassera w 1971 r. i dorobiło się z czasem własnej audycji w TV pod nazwą "Latający Holender" prowadzonej przez kpt. Krzysztofa Baranowskiego, który został także pierwszym kapitanem "Pogorii". Znaki przypominające krzyże, które przez wiele lat nosiła "Pogoria" na żaglach rejowych, to cztery skrzyżowane szekle, symbol Bractwa.
Debiut "Pogorii" w regatach Cutty Sark miał miejsce na trasie wyścigu Mon-Karlskrona. Żaglowiec pierwszy minął linię mety, pozostawiając inne jednostki klasy A daleko z tyłu. Zwycięstwo to było bardzo cenne, gdyż "Pogoria" od momentu powstania wzbudzała wiele emocji. Podważano zasadność tak wielkich wydatków w czasach rodzącego się kryzysu gospodarczego. Gdy powstawała u schyłku epoki Gierka, podejrzewano, że jest luksusowym jachtem jednego z największych ówczesnych prominentów, szefa Radiokomitetu - Macieja Szczepańskiego (ksywa "Krwawy Maciuś"). Poważne gazety wypisywały wówczas idiotyzmy o znajdującej się na pokładzie stajni dla koni wyścigowych i oryginałach obrazów Malczewskiego wiszących w luksusowych wnętrzach.
Przed decyzją o sprzedaniu statku uratował "Pogorię" długi rejs, specjalnie wymyślony aby zawistnym ludziom zejść z oczu i aby trochę na siłę znaleźć gospodarcze zastosowanie dla tej jednostki. Była to dość ryzykowna wyprawa na Antarktydę (a dokładniej: do Antarktyki, gdyż samego kontynentu nie planowano osiągnąć,) gdzie żaglowiec spełniał rolę transportowca, przewożąc ludzi i sprzęt dla antarktycznej stacji PAN. Wyprawa odbyła się w dniach 7.12.1980 - 10.04.1981, a jej celem była Polska Stacja Antarktyczna im. Henryka Arctowskiego na Wyspach Króla Jerzego. Jednostka nie posiadała dla żeglugi w lodach ani wystarczającego wyposażenia, ani odpowiedniej konstrukcji - brak tzw. "klasy lodowej". Nie znano np. stateczności statku w przypadku oblodzenia drzewc (co oznaczało nawet kilkaset kilogramów lodu na rejach) w warunkach silnego wiatru, a warunki dla załogi były mało komfortowe jak na tamte akweny. Naukowcy, po długim pobycie na stacji polarnej, byli zmęczeni pracą i sobą nawzajem, i nie mieli ochoty żeglować na "Pogorii". Było to przyczyną niesnasek i problemów między częścią załogi a kadrą. Rejs był nieuzasadniony ekonomicznie (zbyt mała przestrzeń ładunkowa), ale nie o to przecież chodziło. Aczkolwiek naukowców dostarczono za ułamek ceny, którą PAN płacił obsługującym stację statkom towarowym, a ci, którzy odmówili na Stacji wejścia na pokład żaglowca, spóźnili się na święta do kraju płynąc miesiąc później motorowcem.
Rejs zaowocował także wspaniałym, liczącym kilkadziesiąt piosenek śpiewnikiem, którego większość utworów powstała właśnie w trakcie trwania rejsu. Śpiewnik ten ukazuje całą wyprawę w dużo pozytywniejszym świetle. Na uwagę zasługuje fakt, że na spotkanie w 15 rocznicę sławnego rejsu "Pogorii" stawili się w komplecie wszyscy - i załoga, i pasażerowie, a ci, którzy nie mogli przybyć osobiście, słali telegramy z pozdrowieniami.
Poza nietypowymi dla "Pogorii" akwenami podbiegunowymi jednostka okazała się szybka, dzielna i bezpieczna, a ocenę tę potwierdziły następne długie rejsy statku, w tym rejs do Sri Lanki, z opłynięciem po obu stronach Afryki, w pełnym okresie roku szkolnego, z młodzieżą licealną na pokładzie (1983-84), znany jako Szkoła Pod Żaglami (inicjator i kapitan - K.Baranowski), jako że jej uczestnicy godzili zwykłe obowiązki załogi żaglowca (także "psie wachty") z nauką. Była to prawdziwa szkoła charakterów, gdyż wyselekcjonowani z kilku tysięcy zgłoszeń chłopcy, po kilkuetapowych eliminacjach i obozie przygotowawczym, przerabiali, już na morzu, normalny program szkoły średniej, program bez taryfy ulgowej i w dodatku na wysokim poziomie, a część wróciła z ocenami niedostatecznymi (w warunkach lądowych byłyby to oceny co najmniej średnie). W trakcie rejsu żaglowiec zawijał do wielu portów, zarabiając na siebie czarterami, a w tym czasie wolna załoga miała możliwość kilkudniowego zwiedzania okolic.
Sukces Szkoły sprawił, że przedsięwzięciem i statkiem zainteresowali się Kanadyjczycy z West Island College w Montrealu, którzy zorganizowali na jego pokładzie w 1985 r. własną szkołę "Class Afloat". W efekcie tego udanego eksperymentu "Pogoria" w następnych sezonach była przez nich kilkakrotnie dzierżawiona, a w trakcie jednego z rejsów statek opłynął świat. Kanadyjczycy zbudowali w końcu w Szczecinie w 1992 r. własny, bliźniaczy żaglowiec "Concordia".
Kolejnym przedsięwzięciem była wyprawa zorganizowana w formie szkoły w latach 1988-89, z młodzieżą z Polski, USA i ZSRR. "Pogoria" pokonała wtedy trasę dookoła Przylądka Horn, w bardzo trudnych warunkach, płynąc w kierunku ze wschodu na zachód.
Obecnym armatorem żaglowca jest STA Poland (Sail Training Association Poland) - stowarzyszenie zajmujące się morskim szkoleniem (a właściwie wychowaniem) młodzieży.
Sukces "SzpŻ" odbił się szerokim echem, a specjalnością Kpt. Baranowskiego stało się odtąd bądź prowadzenie kolejnych szkół, bądź współpraca przy ich organizowaniu. W 1992 r. powstał dla Fundacji "Międzynarodowa Szkoła Pod Żaglami" s/y "Fryderyk Chopin", na który "Szkoła" przeniosła się z "Pogorii". Na "Pogorii" szkolne wachty odbywają się niemal w ruchu ciągłym - wystarczy obejrzeć "rozkład jazdy" żaglowca w internecie.
Pogoria od 2005 roku bierze udział w regatach Tall Ships' Races. W 2006 roku zajęła 6. miejsce, natomiast w 2007 roku 7. miejsce.
Z inicjatywy dr. Jana Grabskiego z Wydziału Fizyki Politechniki Warszawskiej od trzech lat na pokładzie Pogorii raz do roku odbywa się "Fizyka pod żaglami" mająca na celu propagowanie fizyki poprzez prezentowanie doświadczeń dla zwiedzających żaglowiec. Bierze w niej udział grupa studentów fizyki, a kapitanem jest Adam Jasser. Na finałach Tall Ships' Races 2007 Pogoria otrzymała nagrodę specjalną za ideę "Fizyki pod żaglami".
13 marca 2008 około drugiej w nocy Pogoria zderzyła sie z izraelską łodzią rybacka. Statek został zatrzymany przez izraelską prokuraturę w porcie w Hajfie. Polacy twierdzą, że wina leży po stronie samych poszkodowanych.[1]
Geneza nazwy żaglowca: [edytuj]
Żaglowiec "Pogoria" zwodowano, gdy I sekretarzem KC PZPR był Edward Gierek, pochodzący z Sosnowca, miasta Zagłębia Dąbrowskiego. Z Zagłębia pochodziło też wielu działaczy politycznych i decydentów tamtego okresu, a wśród nich szef Radiokomitetu, pierwszego armatora "Pogorii" - Maciej Szczepański. Na terenie Dąbrowy Górniczej – najrozleglejszego miasta Zagłębia, znajduje się zbiornik wodny - Pogoria I, otoczony kilkunastoma ośrodkami wypoczynkowymi i klubami żeglarskimi. Swoje pierwsze kroki żeglarskie właśnie tutaj stawiał Maciej Szczepański - i stąd właśnie nazwa żaglowca.
When sailing out of the port Pogoria rammed a small fishing boat slightly injuring two Israeli fishermen. According to ship’s crew, the fishermen are to blame for the accident as they failed to put on the warning lights on their boat.
The Haifa port authorities unofficially corroborated this version of events, but the law requires for the matter to be duly investigated.
None of the Poles were arrested but for the time being they have to remain on board, as their passports were taken away and they do not have Israeli visas.
Pogoria will probably be able to sail out of Haifa on Monday, once insurance issues have been settled.
Experience the thrill of sailing on a style of vessel that conquered the oceans of the world. From the beginning of world exploration, till the age a steam, these tall ships evolved to the pinnacle of sail technology. Many of the records set by the lumber and tea clippers of yesteryear still stand, a testament to man's ingenuity and engineering.
Ten thousand square feet of sail, a sight to behold.
All photographs courtesy of Capt. Adam Jasser.
Most of their numbers are gone, yet a few are still sailing as training vessels and still other are being commissioned to keep the spirit alive. The ship Pogoria was built in 1980 for the IRON SHACKLE FRATERNITY - a marine educational project which was conceived and founded by Captain Adam Jasser in 1971. The project was later sponsored by the Polish National Television , the TV Magazine : FLYING DUTCHMAN. The current owner and operator of Sail Training Ship (STS) POGORIA is the Sail Training Association Poland, which is a national branch of the famous British organization, The International Sail Training Association. The Sail Training Association Poland made Captain Adam Jasser their honorary member one.
One of the berths aboard the Pogoria
At 154 feet overall with accommodations for up to 50 crew and students. The vessel can be provisioned for 30 days or more. The Pogoria is 342 gross tons with a beam of 26 feet and a draft of 11 feet, carrying more than 10,700 square feet of sail and will reach speeds of 15 knots. It is not uncommon for the Pogoria to average more than 250 nautical miles in 24 hours.
During the Cutty Sark Tall Ships Race '02 from Malaga to La Coruna Spain, I sailed on the tallship STS "Pogoria". The tallship was a 148 foot three-masted Barquentine with a square rig on its first mast. The sail, which lasted 11 days, included the passage through the Straight of Gibraltar and sailing around the Cape St. Vincent. I lived and worked with 40 trainees. Some of my duties included galley work, helping the cook, standing on watch at the helm and the navigation table, keeping the ship's log, trimming the sails, and keeping the ship clean. The greatest thing I had to do was going aloft and handling the square sails.
Fałszywy pieniądz wypiera prawdziwy z obiegu. Iwo Cyprian Pogonowski
Fałszywy pieniądz wypiera prawdziwy z obiegu. Iwo Cyprian Pogonowski

Prawo ekonomiczne „Fałszywy Pieniądz Wypiera Prawdziwy z Obiegu" Kopernik ustalił w czasie jego patriotycznej walki w obronie waluty polskiej fałszowanej przez Niemców, przy pomocy Żydów. Kopernik wielokrotnie dał dowody patriotyzmu polskiego i dumy z faktu, że Królestwo Polskie w jego czasach było krajem największych swobód obywatelskich i tolerancji w Europie.
W 1523 roku Erasmus z Rotterdamu był pod wrażeniem osiągnięć polskich i napisał: „Gratuluję temu państwu... które w nauce, wymiarze sprawiedliwości, moralności i religii oraz we wszystkim co oddziela nas od barbaryzmu, jest w takim rozkwicie, że może współzawodniczyć z najbardziej przodującymi i chwalebnymi państwami."
Zdziwiłem się, kiedy niedawno stały czytelnik Gazety Wyborczej powiedział mi, że „Polacy ukradli Kopernika Niemcom." Wypowiedź ta miała chyba wyrażać pogląd liberalny i jakby na wyższym poziomie niż poglądy nacjonalistów, które to poglądy nie są modne wśród inteligentów „galicyjskich." Dowodem na to twierdzenie miał być fakt, że jakoby Kopernik nie pozostawił po sobie ani jednego słowa napisanego w języku polskim.
Wiemy, że nazwisko Kopernik wywodziło się z wsi Koperniki na Śląsku a sam Mikołaj Kopernik był nie tylko polskim naukowcem, ale również działaczem politycznym jak też dygnitarzem, zarządcą Warmii. Korespondencja Kopernika z rządem w Krakowie wyjaśniała oszustwa monetarne dokonywane przez Niemców, zwłaszcza Hohenzollernów, była w archiwach w Szwecji, wywieziona w czasie „potopu." Pod koniec dziewiętnastego wieku została ona skradziona prawdopodobnie przez Prusaków, którzy chcieli udowodnić światu, że Kopernik był Niemcem.
Liczna łacińska korespondencja Kopernika dotycząca jego teorii heliocentrycznej, twierdzącej, że ziemia obraca się, co dzień na swojej osi, czyli raz dziennie i że planety krążą w orbitach wokół słońca znana jest od 1510 roku w jego tekscie „Comentariolus" i była opublikowana w 1543 roku pod tytułem "De Rvolutionibus Orbium Coelestium." Żadnego ważnego dokumentu Kopernik nie pozostawił w języku niemieckim, choć na pewno ten język też znał.
Natomiast twierdzenie, że języka polskiego Kopernik nie znał nie ma sensu w obliczu jego czteroletnich studiów w Krakowie i długich lat administracji Warmii, zamieszkałej przez Mazurów, nie mówiąc o przeprowadzaniu przez niego w sejmie przez ponad rok reformy monetarnej, w której wprowadził on słowo „złoty" jako jednostki monetarnej w Polsce w 1526 roku, w Prusach w 1528 roku. (Litwa przyjęła „złotego" dopiero po Unii Litewskiej w 1569 roku.)
Kopernik pisał po Łacinie, co było normalne w jego czasach. Z koniecznością porozumiewania się Kopernika po polsku wiążą się jego słowa napisane po łacinie: „Fałszywy Pieniądz Wypiera Prawdziwy z Obiegu." Napisał on te słowa w traktacie dotyczącym reformy monetarnej w Polsce potrzebnej z powodu fałszowania polskiej waluty przez Niemców z pomocą Żydów, na przestrzeni długiego okresu czasu. Latami fałszowane przez Niemców i puszczane w obieg przez Żydów fałszywe monety, destabilizowały i okradały gospodarkę Polski, szczególnie destabilizowały handel rzeczny Wisłą do Gdańska i dalej drogą morską.
Wrażenie „Fałszywy Pieniądz Wypiera Prawdziwy z Obiegu" było obserwacją skutków fałszowania pieniędzy polskich przez Niemców, w analitycznej w pracy Kopernika mającej na celu reformę i stabilizację polskiej waluty, atakowanej za pomocą puszczania w obieg fałszywych polskich monet, bitych przez Niemców, na przestrzeni wielu lat.
W historii długoletnich stosunków Polski z Niemcami, Hohenzollernowie berlińscy i pruscy odgrywali wielokrotnie, przez długie okresy czasu, rolę pasożytów. Jest to bardzo dobrze udokumentowane. W swoich czasach Mikołaj Kopernik zwalczał to pasożytnictwo, za pomocą pionierskiej pracy nad reformą monetarną, którą zaczął prowadzić wcześniej nim urodził się bankier angielski Thomas Gresham (1519-1579), którego nazwisko Anglicy wiążą z prawem ekonomicznym ustalonym przez Kopernika. Gresham nigdy tego prawa nie formułował i był dzieckiem, kiedy w 1526 roku Kopernik opublikował swoją książkę pod tytułem „Monetae cudende ratio," w której to prawo jest opisane po raz pierwszy w literaturze światowej.
Przywłaszczanie sobie przez Anglików prawa ekonomicznego sformułowanego przez Kopernika jako „Prawo Gresham'a," przypomina ostatnie czasy, kiedy Anglicy twierdzili w literaturze swojej, że to oni, a nie Polacy rozwiązali niemiecki system szyfrów „Enigma."
Polska w dniu 25 lipca, 1939, dała za darmo Anglii i Francji, w ramach wspólnej obrony przeciwko niemieckiej agresji, rozwiązanie niemieckiego systemu szyfrów i elektro-magnetycznego aparatu, wraz z szczegółowym opisem technicznym, perforowanymi kartami oraz rozwiązaniami na coraz bardziej skomplikowane możliwości stosowania systemu „Enigma."
Dzięki polskiemu rozwiązaniu brytyjski projekt „Ultra" rozszyfrowywał niemieckie tajne rozkazy w czasie całej wojny 1939-1945. Rozwiązanie systemu „Enigmy" było jednym z najważniejszych wkładów Polski w zwycięstwo nad Niemcami w Drugiej Wojnie Światowej. W 1999 roku czołowy ekspert amerykański w łamaniu szyfrów, David A. Hatch. z Ośrodka Historii Szyfrów, National Security Agency, w Fort George G. Meade w stanie Maryland, napisał: „Rozwiązanie Enigmy przez Polskę było jednym z kamieni węgielnych zwycięstwa Aliantów nad Niemcami."
Wiadomo, że Kopernik był dowódcą obrony Olsztyna przeciwko Niemcom w latach 1519-1521. Wówczas Kopernik zapisał się w historii medycyny, ponieważ po raz pierwszy zastosował studium epidemiologiczne, dzięki któremu pokonał epidemię w oblężonym mieście.
Kopernik przeniósł z Włoch na północ Europy czołówkę rozwoju myśli filozoficznej za pomocą swoich podstawowych odkryć. Rewolucja kopernikańska położyła kres przekonaniu, że ziemia jest stojącym w miejscu środkiem „płaskiego wszechświata" i jest ciałem niebieskim pędzącym z wysoką szybkością nie wyobrażalną w skali ludzkiej.
Kopernik korzystał z wyjątkowo zaawansowanej na arenie europejskiej wolności słowa w Polsce jego czasów. Na przykład, Martin Luter zwalczał teorię heliocentryczną Kopernika i kazał spalić kukłę przedstawiającą ojca nowoczesnej astronomii pod napisem „głupi Polak-astronom." Nawet samo uformowanie przez Kopernika prawa ekonomicznego „Fałszywy Pieniądz Wypiera Prawdziwy z Obiegu" miało miejsce w czasie obrony waluty polskiej przez Kopernika przeciwko fałszerstwu dokonywanemu przez Niemców.
Iwo Cyprian Pogonowski
Born Sept. 3, 1921
Lwów, Poland
in Dec 1939 left Warsaw. Dec 30, 1939 arrested by Ukrainians serving the Gestapo in Dukla, then transferred to Barwinek, Krosno, Jaslo, Tarnów, Oswiecim, arrived in Oranienburg-Sachsenhausen on Aug. 10, 1940.
April 19, 1945 started on the Death March of Brandenburg from Sachsenhausen; escaped gunfire of SS-guards and arrived to Schwerin and freedom on May 2, 1945.
September 1945 arrived in Brussels, Belgium; obtained admission as a regular student at the Catholic University: Institute Superieur de Commerce, St. Ignace in Antwerp.
in 1954 graduated in Civil Engineering at the top of his class. Was invited to join honorary societies: Tau Beta Pi (general engineering honorary society), Phi Kappa Phi (academic honorary society equivalent to Phi Beta Kappa), Pi Mu (mechanical engineering honorary society), and Chi Epsilon (civil engineering honorary society). Taught descriptive geometry at the University of Tennessee;
in 1955 graduated with M.S. degree in Industrial Engineering.
in 1955 started working for Shell Oil Company in New Orleans. After one year of managerial training was assigned to design of marine structures for drilling and production of petroleum.
in 1960 started working for Texaco Research and Development in Houston, Texas as a Project Engineer. Authored total of 50 American and foreign patents on marine structures for the petroleum industry;
wrote an article: The Rise and Fall of the Polish Commonwealth - A Quest for a Representative Government in Central and Eastern Europe in the 14th to 18th Centuries. Started to work on a Tabular History of Poland.
in 1972 moved to Blacksburg, Virginia. During the following years worked as Consulting Engineer for Texaco, also taught in Virginia Polytechnic Institute and State University as Adjunct Professor in the College of Civil Engineering teaching courses on marine structures of the petroleum industry. Designed and supervised the construction of a hill top home for his family, also bought 500 acre ranch (near Thomas Jefferson National Forest) where he restored 200 years old mill house on a mountain stream.
in 1978 prepared Polish-English, English-Polish Dictionary with complete phonetics, published by Hippocrene Books Inc. The dictionary included a Tabular History of Poland, Polish Language, People, and Culture as well as Pogonowski's phonetic symbols for phonetic transcriptions in English and Polish at each dictionary entry; the phonetic explanations were illustrated with cross-sections of speech (organs used to pronounce the sounds unfamiliar to the users). It was the first dictionary with phonetic transcription at each Polish entry for use by English speakers
in 1981 prepared Practical Polish-English Dictionary with complete phonetics, published by Hippocrene Books Inc.
in 1983 prepared Concise Polish-English Dictionary with complete phonetics, published by Hippocrene Books Inc. Wrote an analysis of Michael Ch ci ski's Poland, Communism, Nationalism, Anti-Semitism. Also selected crucial quotations from Norman Davies' God's Playground - A History of Poland on the subject of the Polish indigenous democratic process.
in 1985 prepared Polish-English Standard Dictionary with complete phonetics, published by Hippocrene Books Inc. Also prepared a revised and expanded edition of the Concise Polish-English Dictionary with complete phonetics, also published by Hippocrene Books Inc.
in 1987 prepared Poland: A Historical Atlas on Polish History and Prehistory including 200 maps and graphs as well as Chronology of Poland's Constitutional and Political Development, and the Evolution of Polish Identity - The Milestones. An introductory chapter was entitled Poland the Middle Ground. Aloysius A. Mazewski President of Polish-American Congress wrote an introduction. The Atlas was published by Hippocrene Books Inc. and later by Dorset Press of the Barnes and Noble Co. Inc. which sends some 30 million catalogues to American homes including color reproduction of book covers. Thus, many Americans were exposed to the cover of Pogonowski's Atlas showing the range of borders of Poland during the history - many found out for the firsttime that Poland was an important power in the past. Total of about 30,000 atlases were printed so far.
In 1988 the publication of Poland: A Historical Atlas resulted in a number of invitations extended by several Polonian organizations to Iwo Pogonowski to present Television Programs on Polish History. Pogonowski responded and produced over two year period 220 half-hour video programs in his studio at home (and at his own expense.) These programs formed a serial entitled: Poland, A History of One Thousand Years. Total of over 1000 broadcasts of these programs were transmitted by cable television in Chicago, Detroit-Hamtramck, Cleveland, and Blacksburg.
in 1990-1991 translated from the Russian the Catechism of a Revolutionary of 1869 in which crime has been treated as a normal part of the revolutionary program. Started preparation of the Killing the Best and the Brightest: A Chronology of the USSR-German Attempt to Behead the Polish Nation showing how the USSR became a prototype of modern totalitarian state, how this prototype was adapted in Germany by the Nazis.
in 1991 prepared Polish Phrasebook, Polish Conversations for Americans including picture code for gender and familiarity, published by Hippocrene Books Inc.
in 1991 prepared English Conversations for Poles with Concise Dictionary published by Hippocrene Books Inc. By then a total of over 100,000 Polish-English, English-Polish Dictionaries written by Pogonowski were sold in the United States and abroad.
in 1992 prepared a Dictionary of Polish, Latin, Hebrew, and Yiddish Terms used in Contacts between Poles and Jews. It was prepared for the history of Jews in Poland as well as 115 maps and graphs and 172 illustrations, paintings, drawings, and documents, etc. of Jewish life in Poland. This material was accompanied by proper annotations.
in 1993 prepared Jews in Poland, Rise of the Jews as a Nation from Congressus Judaicus in Poland to the Knesset in Israel, published by Hippocrene Books Inc. in 3000 copies. Foreword was written by Richard Pipes, professor of history at Harvard University, and Pogonowski's school mate in the Keczmar school in Warsaw. Part I included: a Synopsis of 1000 Year History of Jews in Poland; the 1264 Statute of Jewish Liberties in Poland in Latin and English translation; Jewish Autonomy in Poland 1264-1795; German Annihilation of the Jews. In appendixes are documents and illustrations. An Atlas is in the Part III. It is divided as follows: Early Jewish Settlements 966-1264; The Crucial 500 Years, 1264-1795; Competition (between Poles and Jews) Under Foreign Rule, 1795-1918; The Last Blossoming of Jewish Culture in Poland, 1918-1939; German Genocide of the Jews, 1940-1944; Jewish Escape from Europe 1945-1947 - The End of European (Polish) Phase of Jewish History (when most of world's Jewry lived in Europe). Pogonowski began to write a new book starting with the Chronology of the Martyrdom of Polish Intelligentsia during World War II and the Stalinist Terror; the book in preparation was entitled Killing the Best and the Brightest.
in 1995 prepared Dictionary of Polish Business, Legal and Associated Terms for use with the new edition of the Practical Polish-English, English-Polish Dictionary and later to be published as a separate book.
in 1996 Pogonowski's Poland: A Historical Atlas; was translated into Polish; some 130 of the original 200 maps printed in color; the Chronology of Poland was also translated into Polish. The Atlas was published by Wydawnictwo Suszczy ski I Baran in Kraków in 3000 copies; additional publications are expected. Prepared Polish-English, Eglish-Polish Compact Dictionary with complete phonetics, published by Hippocrene Books Inc.
in 1997 finished preparation of the Unabridged Polish-English Dictionary with complete phonetics including over 200,000 entries, in three volumes on total of 4000 pages; it is published by Hippocrene Books Inc; the Polish title is: Uniwesalny S ownik Polsko-Angielski. Besides years of work Pogonowski spent over $50,000 on computers, computer services, typing, and proof reading in order to make the 4000 page dictionary camera ready; assisted in the preparation of second edition of Jews in Poland, Rise of the Jews from Congressus Judaicus in Poland to the Knesset in Israel published in fall of 1997. Prepared computer programs for English-Polish Dictionary to serve as a companion to the Unabridged Polish-English Dictionary printed by the end of May 1997.
in 1998 Pogonowski organized preparation of CD ROM for the Unabridged Polish-English Dictionary, Practical English-Polish Dictionary, Polish Phrasebook for Tourists and Travelers to Poland, all published earlier by Iwo C. Pogonowski. The Phrasebook includes 280 minutes of bilingual audio read by actors. Started preparation for a new edition of Poland: A Historical Atlas. New Appendices are being prepared on such subjects as: Polish contribution to Allied's wartime intelligence: the breaking of the Enigma Codes, Pune Munde rocket production; Poland's contribution to the international law since 1415; Poland's early development of rocket technology such as Polish Rocketry Handbook published in 1650 in which Poles introduced for the first time into the world's literature concepts of multiple warheads, multistage rockets, new controls in rocket flight, etc. Poland's Chronology is being enlarged to reflect the mechanisms of subjugation of Polish people by the Soviet terror apparatus. Continued preparation of the Killing the Best and the Brightest: A Chronology of the USSR-German Attempt to Behead the Polish Nation, including the 1992 revelations from Soviet archives as well as the current research in Poland. Continued preparation of two-volume English Polish Dictionary, a companion to the Unabridged Polish-English Dictionary published in 1997. Reviewed Upiorna Dekada by J. T. Gross.
in 1999 Pogonowski continued writing Poland - An Illustrated History and preparing for it 21 maps and diagrams and 89 illustrations.
in 2000 Pogonowski prepared, in a camera ready form, Poland - An Illustrated History; it was published by Hippocrene Books Inc. NY 2000 and recommended by Dr. Zbigniew Brzezinski, National Security Advisor under President Carter, as "An important contribution to the better understanding of Polish history, which demonstrates in a vivid fashion the historical vicissitudes of that major European nation."
Copyright © 2005-2007 Iwo Cyprian Pogonowski | All rights reserved.
Webmaster

Prawo ekonomiczne „Fałszywy Pieniądz Wypiera Prawdziwy z Obiegu" Kopernik ustalił w czasie jego patriotycznej walki w obronie waluty polskiej fałszowanej przez Niemców, przy pomocy Żydów. Kopernik wielokrotnie dał dowody patriotyzmu polskiego i dumy z faktu, że Królestwo Polskie w jego czasach było krajem największych swobód obywatelskich i tolerancji w Europie.
W 1523 roku Erasmus z Rotterdamu był pod wrażeniem osiągnięć polskich i napisał: „Gratuluję temu państwu... które w nauce, wymiarze sprawiedliwości, moralności i religii oraz we wszystkim co oddziela nas od barbaryzmu, jest w takim rozkwicie, że może współzawodniczyć z najbardziej przodującymi i chwalebnymi państwami."
Zdziwiłem się, kiedy niedawno stały czytelnik Gazety Wyborczej powiedział mi, że „Polacy ukradli Kopernika Niemcom." Wypowiedź ta miała chyba wyrażać pogląd liberalny i jakby na wyższym poziomie niż poglądy nacjonalistów, które to poglądy nie są modne wśród inteligentów „galicyjskich." Dowodem na to twierdzenie miał być fakt, że jakoby Kopernik nie pozostawił po sobie ani jednego słowa napisanego w języku polskim.
Wiemy, że nazwisko Kopernik wywodziło się z wsi Koperniki na Śląsku a sam Mikołaj Kopernik był nie tylko polskim naukowcem, ale również działaczem politycznym jak też dygnitarzem, zarządcą Warmii. Korespondencja Kopernika z rządem w Krakowie wyjaśniała oszustwa monetarne dokonywane przez Niemców, zwłaszcza Hohenzollernów, była w archiwach w Szwecji, wywieziona w czasie „potopu." Pod koniec dziewiętnastego wieku została ona skradziona prawdopodobnie przez Prusaków, którzy chcieli udowodnić światu, że Kopernik był Niemcem.
Liczna łacińska korespondencja Kopernika dotycząca jego teorii heliocentrycznej, twierdzącej, że ziemia obraca się, co dzień na swojej osi, czyli raz dziennie i że planety krążą w orbitach wokół słońca znana jest od 1510 roku w jego tekscie „Comentariolus" i była opublikowana w 1543 roku pod tytułem "De Rvolutionibus Orbium Coelestium." Żadnego ważnego dokumentu Kopernik nie pozostawił w języku niemieckim, choć na pewno ten język też znał.
Natomiast twierdzenie, że języka polskiego Kopernik nie znał nie ma sensu w obliczu jego czteroletnich studiów w Krakowie i długich lat administracji Warmii, zamieszkałej przez Mazurów, nie mówiąc o przeprowadzaniu przez niego w sejmie przez ponad rok reformy monetarnej, w której wprowadził on słowo „złoty" jako jednostki monetarnej w Polsce w 1526 roku, w Prusach w 1528 roku. (Litwa przyjęła „złotego" dopiero po Unii Litewskiej w 1569 roku.)
Kopernik pisał po Łacinie, co było normalne w jego czasach. Z koniecznością porozumiewania się Kopernika po polsku wiążą się jego słowa napisane po łacinie: „Fałszywy Pieniądz Wypiera Prawdziwy z Obiegu." Napisał on te słowa w traktacie dotyczącym reformy monetarnej w Polsce potrzebnej z powodu fałszowania polskiej waluty przez Niemców z pomocą Żydów, na przestrzeni długiego okresu czasu. Latami fałszowane przez Niemców i puszczane w obieg przez Żydów fałszywe monety, destabilizowały i okradały gospodarkę Polski, szczególnie destabilizowały handel rzeczny Wisłą do Gdańska i dalej drogą morską.
Wrażenie „Fałszywy Pieniądz Wypiera Prawdziwy z Obiegu" było obserwacją skutków fałszowania pieniędzy polskich przez Niemców, w analitycznej w pracy Kopernika mającej na celu reformę i stabilizację polskiej waluty, atakowanej za pomocą puszczania w obieg fałszywych polskich monet, bitych przez Niemców, na przestrzeni wielu lat.
W historii długoletnich stosunków Polski z Niemcami, Hohenzollernowie berlińscy i pruscy odgrywali wielokrotnie, przez długie okresy czasu, rolę pasożytów. Jest to bardzo dobrze udokumentowane. W swoich czasach Mikołaj Kopernik zwalczał to pasożytnictwo, za pomocą pionierskiej pracy nad reformą monetarną, którą zaczął prowadzić wcześniej nim urodził się bankier angielski Thomas Gresham (1519-1579), którego nazwisko Anglicy wiążą z prawem ekonomicznym ustalonym przez Kopernika. Gresham nigdy tego prawa nie formułował i był dzieckiem, kiedy w 1526 roku Kopernik opublikował swoją książkę pod tytułem „Monetae cudende ratio," w której to prawo jest opisane po raz pierwszy w literaturze światowej.
Przywłaszczanie sobie przez Anglików prawa ekonomicznego sformułowanego przez Kopernika jako „Prawo Gresham'a," przypomina ostatnie czasy, kiedy Anglicy twierdzili w literaturze swojej, że to oni, a nie Polacy rozwiązali niemiecki system szyfrów „Enigma."
Polska w dniu 25 lipca, 1939, dała za darmo Anglii i Francji, w ramach wspólnej obrony przeciwko niemieckiej agresji, rozwiązanie niemieckiego systemu szyfrów i elektro-magnetycznego aparatu, wraz z szczegółowym opisem technicznym, perforowanymi kartami oraz rozwiązaniami na coraz bardziej skomplikowane możliwości stosowania systemu „Enigma."
Dzięki polskiemu rozwiązaniu brytyjski projekt „Ultra" rozszyfrowywał niemieckie tajne rozkazy w czasie całej wojny 1939-1945. Rozwiązanie systemu „Enigmy" było jednym z najważniejszych wkładów Polski w zwycięstwo nad Niemcami w Drugiej Wojnie Światowej. W 1999 roku czołowy ekspert amerykański w łamaniu szyfrów, David A. Hatch. z Ośrodka Historii Szyfrów, National Security Agency, w Fort George G. Meade w stanie Maryland, napisał: „Rozwiązanie Enigmy przez Polskę było jednym z kamieni węgielnych zwycięstwa Aliantów nad Niemcami."
Wiadomo, że Kopernik był dowódcą obrony Olsztyna przeciwko Niemcom w latach 1519-1521. Wówczas Kopernik zapisał się w historii medycyny, ponieważ po raz pierwszy zastosował studium epidemiologiczne, dzięki któremu pokonał epidemię w oblężonym mieście.
Kopernik przeniósł z Włoch na północ Europy czołówkę rozwoju myśli filozoficznej za pomocą swoich podstawowych odkryć. Rewolucja kopernikańska położyła kres przekonaniu, że ziemia jest stojącym w miejscu środkiem „płaskiego wszechświata" i jest ciałem niebieskim pędzącym z wysoką szybkością nie wyobrażalną w skali ludzkiej.
Kopernik korzystał z wyjątkowo zaawansowanej na arenie europejskiej wolności słowa w Polsce jego czasów. Na przykład, Martin Luter zwalczał teorię heliocentryczną Kopernika i kazał spalić kukłę przedstawiającą ojca nowoczesnej astronomii pod napisem „głupi Polak-astronom." Nawet samo uformowanie przez Kopernika prawa ekonomicznego „Fałszywy Pieniądz Wypiera Prawdziwy z Obiegu" miało miejsce w czasie obrony waluty polskiej przez Kopernika przeciwko fałszerstwu dokonywanemu przez Niemców.
Iwo Cyprian Pogonowski
Born Sept. 3, 1921
Lwów, Poland
in Dec 1939 left Warsaw. Dec 30, 1939 arrested by Ukrainians serving the Gestapo in Dukla, then transferred to Barwinek, Krosno, Jaslo, Tarnów, Oswiecim, arrived in Oranienburg-Sachsenhausen on Aug. 10, 1940.
April 19, 1945 started on the Death March of Brandenburg from Sachsenhausen; escaped gunfire of SS-guards and arrived to Schwerin and freedom on May 2, 1945.
September 1945 arrived in Brussels, Belgium; obtained admission as a regular student at the Catholic University: Institute Superieur de Commerce, St. Ignace in Antwerp.
in 1954 graduated in Civil Engineering at the top of his class. Was invited to join honorary societies: Tau Beta Pi (general engineering honorary society), Phi Kappa Phi (academic honorary society equivalent to Phi Beta Kappa), Pi Mu (mechanical engineering honorary society), and Chi Epsilon (civil engineering honorary society). Taught descriptive geometry at the University of Tennessee;
in 1955 graduated with M.S. degree in Industrial Engineering.
in 1955 started working for Shell Oil Company in New Orleans. After one year of managerial training was assigned to design of marine structures for drilling and production of petroleum.
in 1960 started working for Texaco Research and Development in Houston, Texas as a Project Engineer. Authored total of 50 American and foreign patents on marine structures for the petroleum industry;
wrote an article: The Rise and Fall of the Polish Commonwealth - A Quest for a Representative Government in Central and Eastern Europe in the 14th to 18th Centuries. Started to work on a Tabular History of Poland.
in 1972 moved to Blacksburg, Virginia. During the following years worked as Consulting Engineer for Texaco, also taught in Virginia Polytechnic Institute and State University as Adjunct Professor in the College of Civil Engineering teaching courses on marine structures of the petroleum industry. Designed and supervised the construction of a hill top home for his family, also bought 500 acre ranch (near Thomas Jefferson National Forest) where he restored 200 years old mill house on a mountain stream.
in 1978 prepared Polish-English, English-Polish Dictionary with complete phonetics, published by Hippocrene Books Inc. The dictionary included a Tabular History of Poland, Polish Language, People, and Culture as well as Pogonowski's phonetic symbols for phonetic transcriptions in English and Polish at each dictionary entry; the phonetic explanations were illustrated with cross-sections of speech (organs used to pronounce the sounds unfamiliar to the users). It was the first dictionary with phonetic transcription at each Polish entry for use by English speakers
in 1981 prepared Practical Polish-English Dictionary with complete phonetics, published by Hippocrene Books Inc.
in 1983 prepared Concise Polish-English Dictionary with complete phonetics, published by Hippocrene Books Inc. Wrote an analysis of Michael Ch ci ski's Poland, Communism, Nationalism, Anti-Semitism. Also selected crucial quotations from Norman Davies' God's Playground - A History of Poland on the subject of the Polish indigenous democratic process.
in 1985 prepared Polish-English Standard Dictionary with complete phonetics, published by Hippocrene Books Inc. Also prepared a revised and expanded edition of the Concise Polish-English Dictionary with complete phonetics, also published by Hippocrene Books Inc.
in 1987 prepared Poland: A Historical Atlas on Polish History and Prehistory including 200 maps and graphs as well as Chronology of Poland's Constitutional and Political Development, and the Evolution of Polish Identity - The Milestones. An introductory chapter was entitled Poland the Middle Ground. Aloysius A. Mazewski President of Polish-American Congress wrote an introduction. The Atlas was published by Hippocrene Books Inc. and later by Dorset Press of the Barnes and Noble Co. Inc. which sends some 30 million catalogues to American homes including color reproduction of book covers. Thus, many Americans were exposed to the cover of Pogonowski's Atlas showing the range of borders of Poland during the history - many found out for the firsttime that Poland was an important power in the past. Total of about 30,000 atlases were printed so far.
In 1988 the publication of Poland: A Historical Atlas resulted in a number of invitations extended by several Polonian organizations to Iwo Pogonowski to present Television Programs on Polish History. Pogonowski responded and produced over two year period 220 half-hour video programs in his studio at home (and at his own expense.) These programs formed a serial entitled: Poland, A History of One Thousand Years. Total of over 1000 broadcasts of these programs were transmitted by cable television in Chicago, Detroit-Hamtramck, Cleveland, and Blacksburg.
in 1990-1991 translated from the Russian the Catechism of a Revolutionary of 1869 in which crime has been treated as a normal part of the revolutionary program. Started preparation of the Killing the Best and the Brightest: A Chronology of the USSR-German Attempt to Behead the Polish Nation showing how the USSR became a prototype of modern totalitarian state, how this prototype was adapted in Germany by the Nazis.
in 1991 prepared Polish Phrasebook, Polish Conversations for Americans including picture code for gender and familiarity, published by Hippocrene Books Inc.
in 1991 prepared English Conversations for Poles with Concise Dictionary published by Hippocrene Books Inc. By then a total of over 100,000 Polish-English, English-Polish Dictionaries written by Pogonowski were sold in the United States and abroad.
in 1992 prepared a Dictionary of Polish, Latin, Hebrew, and Yiddish Terms used in Contacts between Poles and Jews. It was prepared for the history of Jews in Poland as well as 115 maps and graphs and 172 illustrations, paintings, drawings, and documents, etc. of Jewish life in Poland. This material was accompanied by proper annotations.
in 1993 prepared Jews in Poland, Rise of the Jews as a Nation from Congressus Judaicus in Poland to the Knesset in Israel, published by Hippocrene Books Inc. in 3000 copies. Foreword was written by Richard Pipes, professor of history at Harvard University, and Pogonowski's school mate in the Keczmar school in Warsaw. Part I included: a Synopsis of 1000 Year History of Jews in Poland; the 1264 Statute of Jewish Liberties in Poland in Latin and English translation; Jewish Autonomy in Poland 1264-1795; German Annihilation of the Jews. In appendixes are documents and illustrations. An Atlas is in the Part III. It is divided as follows: Early Jewish Settlements 966-1264; The Crucial 500 Years, 1264-1795; Competition (between Poles and Jews) Under Foreign Rule, 1795-1918; The Last Blossoming of Jewish Culture in Poland, 1918-1939; German Genocide of the Jews, 1940-1944; Jewish Escape from Europe 1945-1947 - The End of European (Polish) Phase of Jewish History (when most of world's Jewry lived in Europe). Pogonowski began to write a new book starting with the Chronology of the Martyrdom of Polish Intelligentsia during World War II and the Stalinist Terror; the book in preparation was entitled Killing the Best and the Brightest.
in 1995 prepared Dictionary of Polish Business, Legal and Associated Terms for use with the new edition of the Practical Polish-English, English-Polish Dictionary and later to be published as a separate book.
in 1996 Pogonowski's Poland: A Historical Atlas; was translated into Polish; some 130 of the original 200 maps printed in color; the Chronology of Poland was also translated into Polish. The Atlas was published by Wydawnictwo Suszczy ski I Baran in Kraków in 3000 copies; additional publications are expected. Prepared Polish-English, Eglish-Polish Compact Dictionary with complete phonetics, published by Hippocrene Books Inc.
in 1997 finished preparation of the Unabridged Polish-English Dictionary with complete phonetics including over 200,000 entries, in three volumes on total of 4000 pages; it is published by Hippocrene Books Inc; the Polish title is: Uniwesalny S ownik Polsko-Angielski. Besides years of work Pogonowski spent over $50,000 on computers, computer services, typing, and proof reading in order to make the 4000 page dictionary camera ready; assisted in the preparation of second edition of Jews in Poland, Rise of the Jews from Congressus Judaicus in Poland to the Knesset in Israel published in fall of 1997. Prepared computer programs for English-Polish Dictionary to serve as a companion to the Unabridged Polish-English Dictionary printed by the end of May 1997.
in 1998 Pogonowski organized preparation of CD ROM for the Unabridged Polish-English Dictionary, Practical English-Polish Dictionary, Polish Phrasebook for Tourists and Travelers to Poland, all published earlier by Iwo C. Pogonowski. The Phrasebook includes 280 minutes of bilingual audio read by actors. Started preparation for a new edition of Poland: A Historical Atlas. New Appendices are being prepared on such subjects as: Polish contribution to Allied's wartime intelligence: the breaking of the Enigma Codes, Pune Munde rocket production; Poland's contribution to the international law since 1415; Poland's early development of rocket technology such as Polish Rocketry Handbook published in 1650 in which Poles introduced for the first time into the world's literature concepts of multiple warheads, multistage rockets, new controls in rocket flight, etc. Poland's Chronology is being enlarged to reflect the mechanisms of subjugation of Polish people by the Soviet terror apparatus. Continued preparation of the Killing the Best and the Brightest: A Chronology of the USSR-German Attempt to Behead the Polish Nation, including the 1992 revelations from Soviet archives as well as the current research in Poland. Continued preparation of two-volume English Polish Dictionary, a companion to the Unabridged Polish-English Dictionary published in 1997. Reviewed Upiorna Dekada by J. T. Gross.
in 1999 Pogonowski continued writing Poland - An Illustrated History and preparing for it 21 maps and diagrams and 89 illustrations.
in 2000 Pogonowski prepared, in a camera ready form, Poland - An Illustrated History; it was published by Hippocrene Books Inc. NY 2000 and recommended by Dr. Zbigniew Brzezinski, National Security Advisor under President Carter, as "An important contribution to the better understanding of Polish history, which demonstrates in a vivid fashion the historical vicissitudes of that major European nation."
Copyright © 2005-2007 Iwo Cyprian Pogonowski | All rights reserved.
Webmaster
Tuesday, February 26, 2008
Stawka to miliard euro zysku rocznie
Stawka to miliard euro zysku rocznie PZU Poland

Nasz Dziennik, 2008-02-26
Z prof. Jerzym Żyrzyńskim, kierownikiem Zakładu Gospodarki Publicznej na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego, rozmawia Małgorzata Goss
Należał Pan do grona ekspertów komisji śledczej ds. PZU. Jakimi kwestiami się Pan zajmował?
- Zajmowałem się kwestiami ekonomicznymi, związanymi z tą prywatyzacją i pod tym kątem wspierałem innych ekspertów, prawników, którzy wspomagali komisję w jej pracy i przy opracowywaniu raportu końcowego; ale trzeba powiedzieć, że problem prywatyzacji w tej fazie, która była przedmiotem zainteresowania komisji, to znaczy dopuszczenia Eureko do prywatyzacji, to był głównie problem prawny. Niemniej jednak istotne jest to, jak dokonano pierwszego przekształcenia PZU, likwidując to przedsiębiorstwo państwowe. Społeczeństwo nie do końca zdaje sobie sprawę, czym naprawdę było PZU, a to warto wiedzieć. Otóż przed wojną PZU była to Polska Dyrekcja Ubezpieczeń Wzajemnych. Po wojnie w 1952 r. władze komunistyczne przekształciły ją w państwowy zakład ubezpieczeń PZU. Z kolei w 1991 r. zakład został przekształcony w jednoosobową spółkę Skarbu Państwa, a w 1999 podpisano tę nieszczęsną umowę o sprzedaży 30 proc. akcji na rzecz prywatnych inwestorów - Konsorcjum Eureko-BIG Bank Gdański, dla której zbadania powołana została komisja śledcza. Ta sekwencja zdarzeń dotyczących PZU ilustruje, jak doszło do odebrania zakładu jego przedwojennym właścicielom (a byli nimi wszyscy ubezpieczeni w PZU na zasadach wzajemnych), upaństwowiono, a następnie sprzedano (na razie częściowo) prywatnym biznesmenom. Ten proces przewłaszczenia jest bardzo charakterystyczny ze względu na rolę, jaką odegrało w nim państwo. Ale ta zmiana ma nie tylko wymiar związany z własnością, ale także wymiar ekonomiczny. Problem polega na tym, że ubezpieczenia wzajemne opierają się na zasadzie, iż przedsiębiorstwo nie działa dla zysku. Firma, jeśli jest nastawiona na zysk, stara się pozyskiwać jak największe przychody i ponosić jak najmniejsze koszty, bo różnica między przychodami a kosztami to jej zysk. Przychodami zakładu ubezpieczeń są składki, a kosztami, poza czysto technicznymi i administracyjnymi, są wypłaty świadczeń. Wobec tego firma ubezpieczeniowa osiąga największe zyski wtedy, kiedy ma albo wysokie przychody (ze składek), albo niskie wypłaty odszkodowań, a najlepiej i jedno, i drugie. Tak działa prywatna firma ubezpieczeniowa. Teoretycznie takie nastawienie na zysk nie szkodzi klientom, jeśli na rynku jest wiele firm, które konkurują między sobą. Firmy muszą wtedy utrzymywać na racjonalnym poziomie wysokość składek ubezpieczeniowych i wielkość wypłacanych odszkodowań, a i w jednym, i w drugim są ograniczone przez rynek, czyli inne firmy, które walczą o klientów. Natomiast kiedy na rynku ubezpieczeniowym dochodzi do zachwiania konkurencji, np. funkcjonuje olbrzymia, dominująca firma, będąca w wielu dziedzinach praktycznie monopolistą, to nie powinna być nastawiona na zysk, lecz funkcjonować według zasad ubezpieczeń wzajemnych. Ubezpieczenia wzajemne zabezpieczają ubezpieczonych przed konsekwencjami nastawienia na zysk, takimi jak zawyżanie składki i zaniżanie wypłacanych odszkodowań.
Taki zakład ubezpieczeń wzajemnych jest własnością ubezpieczających się, którzy są udziałowcami przedsiębiorstwa i wpłacają składkę, aby pokryć ryzyko tym, którzy poniosą straty? Jak to funkcjonowało przed wojną?
- Bardzo dobrze, i do dziś funkcjonuje w wielu zachodnich firmach w Szwajcarii, w Niemczech, Austrii, Włoszech. Matecznikiem ubezpieczeń wzajemnych jest Europa Centralna - to tu właśnie wykształciła się ta forma ubezpieczenia. Są nawet takie określenia: "ubezpieczenia szwajcarskie" lub "ubezpieczenia alpejskie". Jest to rejon, gdzie powstawanie ubezpieczeń było związane z pracą rolników i z różnymi ryzykami przy zajęciach przemysłowych. Istotą tych ubezpieczeń jest solidarność ubezpieczających się. W wielu krajach ubezpieczenia wzajemne nadal funkcjonują, ale niestety, obecnie zauważa się pęd ku przekształceniom w spółki akcyjne, nie zawsze uzasadniony. Natomiast firma ubezpieczeniowa w formie spółki akcyjnej wykształciła się w Wielkiej Brytanii w sferze ubezpieczeń morskich, np. Lloyds. Ubezpieczenia morskie nie są wzajemne, ponieważ z natury nie są masowe. Na czym więc polegają? Otóż akcjonariusze firmy ubezpieczeniowej proponują klientom ubezpieczenie na wypadek straty, szacując dla każdego z nich indywidualne ryzyko i w zależności od niego kalkulują składkę. Ryzyko jest wyższe, gdy np. statek płynie w region występowania burz, sztormów, gór lodowych itp. A więc jest to ubezpieczenie od indywidualnego ryzyka. Przy ubezpieczeniach wzajemnych natomiast nie wycenia się ryzyka indywidualnego - tutaj cała zbiorowość się ubezpiecza, określa statystycznie prawdopodobieństwo wystąpienia zdarzenia losowego powodującego straty. Firmy ubezpieczeniowe w formie spółki akcyjnej muszą osiągać zysk, bo inaczej akcjonariusze wycofaliby swoje kapitały. Taka firma kieruje się zasadą: jak najwięcej wziąć i jak najmniej wypłacić. Dlatego kalkuluje indywidualne ryzyko, a im ono jest większe, tym wyższą dyktuje składkę. I tylko patrzy, czy nie ma podstaw, aby odmówić wypłaty odszkodowania, analizuje, czy klient nie spełnił jakiegoś warunku...
Natomiast firmy oparte na zasadzie ubezpieczenia wzajemnego nie pracują dla zysku. Osiągają wprawdzie pewien minimalny zysk, limitowany z reguły do ok. 2 proc., ale jest on przeznaczany na rozwój firmy. PZU było przed wojną takim właśnie zakładem ubezpieczeń wzajemnych i uważam, że nie było powodu, by po 1989 r. nie wrócić do tej formuły. Ubezpieczenia wzajemne powinny funkcjonować np. w rolnictwie, obowiązkowo w ochronie zdrowia. Jest bardzo niepokojące, że kierownictwo Ministerstwa Zdrowia z panią Ewą Kopacz na czele, któremu brakuje najwyraźniej fachowej wiedzy w tej dziedzinie, daje się mamić przez komercyjne firmy ubezpieczeniowe, które przecież są spółkami akcyjnymi. I z pewnością spowodują zwiększenie ogólnych kosztów ochrony zdrowia w Polsce i kalkulując indywidualne ryzyko, pozbawią wielu ludzi szans na dobre leczenie, bo nie będzie ich stać na wysokie składki. Jak w Ameryce.
Byłoby korzystne dla ubezpieczonych, gdyby w warunkach gry rynkowej duży zakład ubezpieczeniowy trzymał w ryzach poziom składek ubezpieczeniowych?
- Otóż to. Jeśli działalność ubezpieczeniową prowadzi spółka akcyjna, która ma swoich akcjonariuszy, to pracuje dla zysku tych akcjonariuszy. Właściciele chcą pobierać dywidendę, a na tę dywidendę składają się ubezpieczeni, czyli płatnicy składek. Tylko konkurencja na rynku może w tych warunkach powstrzymać naturalną tendencję do zawyżania składki. Taką konkurencją dla innych firm mogłoby być PZU jako zakład ubezpieczeń wzajemnych.
Jednak PZU nie wróciło do tej formy działania.
- Niestety. Jedyną osobą, która się o to publicznie upominała, był Stefan Bratkowski. I w tej sprawie miał całkowitą rację.
Nie tylko. Upominał się też o to publicznie pan Ludwik Staszyński, działacz PSL.
- Problem w tym, że już w 1991 r., w ramach hurraprywatyzacji, przekształcono PZU w jednoosobową spółkę Skarbu Państwa. Zrobił to, o ile pamiętam, pan Stefan Kawalec. Teraz obserwujemy, jak Skarb Państwa stopniowo się wycofuje, a w to miejsce wchodzą podmioty prywatne. Na razie Skarb Państwa ma jeszcze większość w PZU, ale wszystko zmierza do tego, aby ją utracił. Tymczasem to większościowy udziałowiec decyduje, co się dzieje z zyskami spółki. Roczny zysk PZU to ok. 1 mld euro. Firma z takim zyskiem staje się łakomym kąskiem dla podmiotów specjalizujących się w przejęciach.
Gdyby PZU pozostawiono jako spółkę Skarbu Państwa, to jej zysk w formie dywidendy trafiałby do budżetu, a poprzez budżet pieniądze z naszych składek częściowo wracałyby do polskiego społeczeństwa... Jeśli Skarb Państwa się wycofa, gigantyczne pieniądze (ok. 3,5 mld zł rocznie) trafią w ogromnej części do prywatnych kieszeni nowych właścicieli.
- Tak jest. Dlatego pytam: jakie były powody, że dużą część akcji PZU sprzedano Eureko, zamiast sprzedać w ofercie publicznej, aby Polacy mogli je nabyć i czerpać zyski z dywidendy? Problem polega na tym, że Eureko nie mogło być inwestorem strategicznym, ponieważ nie było firmą ubezpieczeniową, tylko klasyczną firmą inwestycyjną, zajmującą się przejmowaniem innych spółek. Ich celem było przejęcie kontroli nad PZU. W świecie biznesu to jest normalna rzecz. Ale z tego, że ktoś ma ochotę przejąć tak dochodową firmę państwową, nie wynika zaraz, że należy mu ją podać na tacy. Gdyby nasze władze były mądrzejsze i powróciły do przedwojennej formy działania PZU, nie byłoby żadnego problemu. Ale skoro już tego nie zrobiły, można było zostawić PZU jako wysokodochodową spółkę w rękach Skarbu Państwa. Potem można by było stopniowo sprzedać część akcji polskim instytucjom, na przykład funduszom emerytalnym. Wtedy zyski z działalności ubezpieczeniowej wracałyby do nas poprzez fundusze emerytalne. Można więc było przyjąć różne formuły. Tymczasem wybrano najgorszą. Po co było sprzedawać kurę znoszącą złote jajka? Mogło do tego dojść tylko pod naciskiem, można się domyślać, korupcyjnym, chociaż nikogo nie złapano za rękę.
Złamano przy tym prawo...
- Komisja śledcza ustaliła, że przy tej sprzedaży aż 19 razy złamano prawo, w tym trzy naruszenia są tego kalibru, że skutkują nieważnością umowy z mocy prawa. Dlatego komisja rekomendowała skierowanie przez rząd umowy do sądu celem stwierdzenia jej bezwzględnej nieważności. Tu nie chodzi o "unieważnienie", jak wielu ludzi mówi, lecz o uznanie za "nieważną od początku".
Chodzi o stwierdzenie, że umowa jest od początku nieważna, ponieważ Eureko nie było firmą ubezpieczeniową sensu stricto, tylko inwestycyjną, więc według ustawy nie mogło skutecznie kupić PZU. Po drugie - korzystało, jak udowodniono, z kredytu, a nie z własnego kapitału, a ustawa zabrania kupna zakładu ubezpieczeń za środki z kredytu. I po trzecie, dwukrotnie przyznano Eureko prawo do wyłączności w negocjacjach, zamiast ponownie otwierać proces prywatyzacyjny. To by wystarczyło, aby wykazać przed sądem, że umowa jest nieważna. I w tym momencie cały ten arbitraż międzynarodowy stałby się bezprzedmiotowy, te wszystkie wyroki straciłyby rację bytu, także bezprzedmiotowe byłoby zasłanianie się umową z Holandią o ochronie inwestycji. Trzeba sięgnąć do definicji inwestycji. Nawiasem mówiąc, wykup czy przejęcie nie jest inwestycją w sensie ekonomicznym, bo nie prowadzi do powstania nowego majątku, choć jest inwestycją w sensie biznesowym dla tego, kto dokonuje tego wykupu. Trzeba dokonać sprecyzowania pojęcia inwestycji w tej umowie, ale z pewnością nie każdy biznes zasługuje na ochronę.
A w tym przypadku, skoro ta umowa byłaby od początku nieważna, to czy można mówić o ochronie czegoś, co z mocy prawa nie istnieje?
- Pan minister Grad jest całkowicie w błędzie, twierdząc, że trzeba dążyć do ugody z Eureko. Jeżeli umowa może być uznana za nieważną od początku, to nie ma potrzeby wchodzić w jakieś rozmowy ugodowe. Jest to kwestia jakiejś rażącej nieudolności. Tworzy się atmosferę, która ma przekonać Polaków, że koniecznie musimy oddać PZU konsorcjum Eureko, między innymi rzucając szokującymi kwotami należnego jakoby odszkodowania 35,6 miliarda - to po prostu bzdura i to jest jawne działanie na szkodę Polski. Kierownictwo ministerstwa skarbu przejawia zresztą rażącą, wręcz kompromitującą, niekompetencję nie tylko w tej sprawie. I warto dodać, że łamie zasady etyki i dobrych praktyk biznesu.
Przedtem dwa lata rządziło PiS i też nie wystąpiło do sądu o stwierdzenie nieważności umowy z mocy prawa. Zamiast tego wiceminister Szałamacha w ostatnich dniach urzędowania zawiadomił drugą stronę, że Skarb Państwa odstępuje od umowy. Na dodatek zrobił to w sposób nieprofesjonalny, nie podając numerów akcji...
- Przyznam, że zupełnie tego nie rozumiem. Myślę, że z jakichś kalkulacji postanowili odwlekać sprawę, nie liczyli się przecież z tym, że tak szybko stracą władzę. Ale jeżeli w grę wchodzi miliard euro zysku rocznie...
...to często woda mętnieje... Co jest przyczyną, że kolejne rządy zachowują się tak dwuznacznie?
- Słabość polityków; merytoryczna, decyzyjna, a przede wszystkim charakterologiczna.
Minister Grad wcześniej jako poseł wykazywał dużą siłę charakteru. Publicznie domagał się w Sejmie skierowania umowy do sądu. Poparł uchwałę komisji na ten temat. Co się mogło stać, że jako minister zmienił zdanie?
- To jest wielki znak zapytania. Nowy prezes PZU, pan Klesyk, który dostał to stanowisko po objęciu ministerstwa skarbu przez Grada, twierdzi, że wprowadzi PZU na giełdę... To jest całkowicie niepotrzebne! Firma taka jak PZU nie musi funkcjonować na giełdzie. Na giełdę wchodzą spółki potrzebujące kapitału na rozwój i pragnące pozyskać ten kapitał poprzez emisję akcji. Od dawna funkcjonująca firma ubezpieczeniowa tego nie potrzebuje, ma wystarczająco dużo pieniędzy, by inwestować z własnych zysków. Po co ją wprowadzać na giełdę? Chyba tylko po to, żeby ktoś mógł ją przejąć poprzez giełdę, bo jak spółka funkcjonuje na giełdzie, to jej akcje mogą być łatwo wykupione. Niejedna już wysoko dochodowa firma wprowadzona na parkiet została wykupiona i wycofana z giełdy. I w ten sposób budżetowi państwa ubędzie blisko miliard euro potencjalnych dochodów rocznie! Fatalny też może być skutek tego posunięcia dla rynku finansowego. Przejęcie przez obcy kapitał ma zawsze jeden, podstawowy, bardzo szkodliwy skutek: zyski odpływają do zagranicznych właścicieli, a to oznacza utratę przez Polskę znacznej części dochodu narodowego. Poza tym PZU to wielka firma, która może dyktować ceny ubezpieczeń. Może je zarówno zawyżać, jak i obniżać, w zależności od polityki aktualnego właściciela większościowego. Na przykład za prezesa Netzla PZU ogłosił, że po wprowadzeniu tzw. podatku Religi nie podniesie cen ubezpieczeń samochodowych. Dzięki temu pozostałe konkurujące z PZU firmy również nie mogły podnieść cen polis. PZU zrobił tak w interesie swych klientów. Teraz prezes Klesyk wycofał się z tej decyzji, można więc oczekiwać, że ubezpieczenia komunikacyjne na całym rynku zdrożeją.

Nasz Dziennik, 2008-02-26
Z prof. Jerzym Żyrzyńskim, kierownikiem Zakładu Gospodarki Publicznej na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego, rozmawia Małgorzata Goss
Należał Pan do grona ekspertów komisji śledczej ds. PZU. Jakimi kwestiami się Pan zajmował?
- Zajmowałem się kwestiami ekonomicznymi, związanymi z tą prywatyzacją i pod tym kątem wspierałem innych ekspertów, prawników, którzy wspomagali komisję w jej pracy i przy opracowywaniu raportu końcowego; ale trzeba powiedzieć, że problem prywatyzacji w tej fazie, która była przedmiotem zainteresowania komisji, to znaczy dopuszczenia Eureko do prywatyzacji, to był głównie problem prawny. Niemniej jednak istotne jest to, jak dokonano pierwszego przekształcenia PZU, likwidując to przedsiębiorstwo państwowe. Społeczeństwo nie do końca zdaje sobie sprawę, czym naprawdę było PZU, a to warto wiedzieć. Otóż przed wojną PZU była to Polska Dyrekcja Ubezpieczeń Wzajemnych. Po wojnie w 1952 r. władze komunistyczne przekształciły ją w państwowy zakład ubezpieczeń PZU. Z kolei w 1991 r. zakład został przekształcony w jednoosobową spółkę Skarbu Państwa, a w 1999 podpisano tę nieszczęsną umowę o sprzedaży 30 proc. akcji na rzecz prywatnych inwestorów - Konsorcjum Eureko-BIG Bank Gdański, dla której zbadania powołana została komisja śledcza. Ta sekwencja zdarzeń dotyczących PZU ilustruje, jak doszło do odebrania zakładu jego przedwojennym właścicielom (a byli nimi wszyscy ubezpieczeni w PZU na zasadach wzajemnych), upaństwowiono, a następnie sprzedano (na razie częściowo) prywatnym biznesmenom. Ten proces przewłaszczenia jest bardzo charakterystyczny ze względu na rolę, jaką odegrało w nim państwo. Ale ta zmiana ma nie tylko wymiar związany z własnością, ale także wymiar ekonomiczny. Problem polega na tym, że ubezpieczenia wzajemne opierają się na zasadzie, iż przedsiębiorstwo nie działa dla zysku. Firma, jeśli jest nastawiona na zysk, stara się pozyskiwać jak największe przychody i ponosić jak najmniejsze koszty, bo różnica między przychodami a kosztami to jej zysk. Przychodami zakładu ubezpieczeń są składki, a kosztami, poza czysto technicznymi i administracyjnymi, są wypłaty świadczeń. Wobec tego firma ubezpieczeniowa osiąga największe zyski wtedy, kiedy ma albo wysokie przychody (ze składek), albo niskie wypłaty odszkodowań, a najlepiej i jedno, i drugie. Tak działa prywatna firma ubezpieczeniowa. Teoretycznie takie nastawienie na zysk nie szkodzi klientom, jeśli na rynku jest wiele firm, które konkurują między sobą. Firmy muszą wtedy utrzymywać na racjonalnym poziomie wysokość składek ubezpieczeniowych i wielkość wypłacanych odszkodowań, a i w jednym, i w drugim są ograniczone przez rynek, czyli inne firmy, które walczą o klientów. Natomiast kiedy na rynku ubezpieczeniowym dochodzi do zachwiania konkurencji, np. funkcjonuje olbrzymia, dominująca firma, będąca w wielu dziedzinach praktycznie monopolistą, to nie powinna być nastawiona na zysk, lecz funkcjonować według zasad ubezpieczeń wzajemnych. Ubezpieczenia wzajemne zabezpieczają ubezpieczonych przed konsekwencjami nastawienia na zysk, takimi jak zawyżanie składki i zaniżanie wypłacanych odszkodowań.
Taki zakład ubezpieczeń wzajemnych jest własnością ubezpieczających się, którzy są udziałowcami przedsiębiorstwa i wpłacają składkę, aby pokryć ryzyko tym, którzy poniosą straty? Jak to funkcjonowało przed wojną?
- Bardzo dobrze, i do dziś funkcjonuje w wielu zachodnich firmach w Szwajcarii, w Niemczech, Austrii, Włoszech. Matecznikiem ubezpieczeń wzajemnych jest Europa Centralna - to tu właśnie wykształciła się ta forma ubezpieczenia. Są nawet takie określenia: "ubezpieczenia szwajcarskie" lub "ubezpieczenia alpejskie". Jest to rejon, gdzie powstawanie ubezpieczeń było związane z pracą rolników i z różnymi ryzykami przy zajęciach przemysłowych. Istotą tych ubezpieczeń jest solidarność ubezpieczających się. W wielu krajach ubezpieczenia wzajemne nadal funkcjonują, ale niestety, obecnie zauważa się pęd ku przekształceniom w spółki akcyjne, nie zawsze uzasadniony. Natomiast firma ubezpieczeniowa w formie spółki akcyjnej wykształciła się w Wielkiej Brytanii w sferze ubezpieczeń morskich, np. Lloyds. Ubezpieczenia morskie nie są wzajemne, ponieważ z natury nie są masowe. Na czym więc polegają? Otóż akcjonariusze firmy ubezpieczeniowej proponują klientom ubezpieczenie na wypadek straty, szacując dla każdego z nich indywidualne ryzyko i w zależności od niego kalkulują składkę. Ryzyko jest wyższe, gdy np. statek płynie w region występowania burz, sztormów, gór lodowych itp. A więc jest to ubezpieczenie od indywidualnego ryzyka. Przy ubezpieczeniach wzajemnych natomiast nie wycenia się ryzyka indywidualnego - tutaj cała zbiorowość się ubezpiecza, określa statystycznie prawdopodobieństwo wystąpienia zdarzenia losowego powodującego straty. Firmy ubezpieczeniowe w formie spółki akcyjnej muszą osiągać zysk, bo inaczej akcjonariusze wycofaliby swoje kapitały. Taka firma kieruje się zasadą: jak najwięcej wziąć i jak najmniej wypłacić. Dlatego kalkuluje indywidualne ryzyko, a im ono jest większe, tym wyższą dyktuje składkę. I tylko patrzy, czy nie ma podstaw, aby odmówić wypłaty odszkodowania, analizuje, czy klient nie spełnił jakiegoś warunku...
Natomiast firmy oparte na zasadzie ubezpieczenia wzajemnego nie pracują dla zysku. Osiągają wprawdzie pewien minimalny zysk, limitowany z reguły do ok. 2 proc., ale jest on przeznaczany na rozwój firmy. PZU było przed wojną takim właśnie zakładem ubezpieczeń wzajemnych i uważam, że nie było powodu, by po 1989 r. nie wrócić do tej formuły. Ubezpieczenia wzajemne powinny funkcjonować np. w rolnictwie, obowiązkowo w ochronie zdrowia. Jest bardzo niepokojące, że kierownictwo Ministerstwa Zdrowia z panią Ewą Kopacz na czele, któremu brakuje najwyraźniej fachowej wiedzy w tej dziedzinie, daje się mamić przez komercyjne firmy ubezpieczeniowe, które przecież są spółkami akcyjnymi. I z pewnością spowodują zwiększenie ogólnych kosztów ochrony zdrowia w Polsce i kalkulując indywidualne ryzyko, pozbawią wielu ludzi szans na dobre leczenie, bo nie będzie ich stać na wysokie składki. Jak w Ameryce.
Byłoby korzystne dla ubezpieczonych, gdyby w warunkach gry rynkowej duży zakład ubezpieczeniowy trzymał w ryzach poziom składek ubezpieczeniowych?
- Otóż to. Jeśli działalność ubezpieczeniową prowadzi spółka akcyjna, która ma swoich akcjonariuszy, to pracuje dla zysku tych akcjonariuszy. Właściciele chcą pobierać dywidendę, a na tę dywidendę składają się ubezpieczeni, czyli płatnicy składek. Tylko konkurencja na rynku może w tych warunkach powstrzymać naturalną tendencję do zawyżania składki. Taką konkurencją dla innych firm mogłoby być PZU jako zakład ubezpieczeń wzajemnych.
Jednak PZU nie wróciło do tej formy działania.
- Niestety. Jedyną osobą, która się o to publicznie upominała, był Stefan Bratkowski. I w tej sprawie miał całkowitą rację.
Nie tylko. Upominał się też o to publicznie pan Ludwik Staszyński, działacz PSL.
- Problem w tym, że już w 1991 r., w ramach hurraprywatyzacji, przekształcono PZU w jednoosobową spółkę Skarbu Państwa. Zrobił to, o ile pamiętam, pan Stefan Kawalec. Teraz obserwujemy, jak Skarb Państwa stopniowo się wycofuje, a w to miejsce wchodzą podmioty prywatne. Na razie Skarb Państwa ma jeszcze większość w PZU, ale wszystko zmierza do tego, aby ją utracił. Tymczasem to większościowy udziałowiec decyduje, co się dzieje z zyskami spółki. Roczny zysk PZU to ok. 1 mld euro. Firma z takim zyskiem staje się łakomym kąskiem dla podmiotów specjalizujących się w przejęciach.
Gdyby PZU pozostawiono jako spółkę Skarbu Państwa, to jej zysk w formie dywidendy trafiałby do budżetu, a poprzez budżet pieniądze z naszych składek częściowo wracałyby do polskiego społeczeństwa... Jeśli Skarb Państwa się wycofa, gigantyczne pieniądze (ok. 3,5 mld zł rocznie) trafią w ogromnej części do prywatnych kieszeni nowych właścicieli.
- Tak jest. Dlatego pytam: jakie były powody, że dużą część akcji PZU sprzedano Eureko, zamiast sprzedać w ofercie publicznej, aby Polacy mogli je nabyć i czerpać zyski z dywidendy? Problem polega na tym, że Eureko nie mogło być inwestorem strategicznym, ponieważ nie było firmą ubezpieczeniową, tylko klasyczną firmą inwestycyjną, zajmującą się przejmowaniem innych spółek. Ich celem było przejęcie kontroli nad PZU. W świecie biznesu to jest normalna rzecz. Ale z tego, że ktoś ma ochotę przejąć tak dochodową firmę państwową, nie wynika zaraz, że należy mu ją podać na tacy. Gdyby nasze władze były mądrzejsze i powróciły do przedwojennej formy działania PZU, nie byłoby żadnego problemu. Ale skoro już tego nie zrobiły, można było zostawić PZU jako wysokodochodową spółkę w rękach Skarbu Państwa. Potem można by było stopniowo sprzedać część akcji polskim instytucjom, na przykład funduszom emerytalnym. Wtedy zyski z działalności ubezpieczeniowej wracałyby do nas poprzez fundusze emerytalne. Można więc było przyjąć różne formuły. Tymczasem wybrano najgorszą. Po co było sprzedawać kurę znoszącą złote jajka? Mogło do tego dojść tylko pod naciskiem, można się domyślać, korupcyjnym, chociaż nikogo nie złapano za rękę.
Złamano przy tym prawo...
- Komisja śledcza ustaliła, że przy tej sprzedaży aż 19 razy złamano prawo, w tym trzy naruszenia są tego kalibru, że skutkują nieważnością umowy z mocy prawa. Dlatego komisja rekomendowała skierowanie przez rząd umowy do sądu celem stwierdzenia jej bezwzględnej nieważności. Tu nie chodzi o "unieważnienie", jak wielu ludzi mówi, lecz o uznanie za "nieważną od początku".
Chodzi o stwierdzenie, że umowa jest od początku nieważna, ponieważ Eureko nie było firmą ubezpieczeniową sensu stricto, tylko inwestycyjną, więc według ustawy nie mogło skutecznie kupić PZU. Po drugie - korzystało, jak udowodniono, z kredytu, a nie z własnego kapitału, a ustawa zabrania kupna zakładu ubezpieczeń za środki z kredytu. I po trzecie, dwukrotnie przyznano Eureko prawo do wyłączności w negocjacjach, zamiast ponownie otwierać proces prywatyzacyjny. To by wystarczyło, aby wykazać przed sądem, że umowa jest nieważna. I w tym momencie cały ten arbitraż międzynarodowy stałby się bezprzedmiotowy, te wszystkie wyroki straciłyby rację bytu, także bezprzedmiotowe byłoby zasłanianie się umową z Holandią o ochronie inwestycji. Trzeba sięgnąć do definicji inwestycji. Nawiasem mówiąc, wykup czy przejęcie nie jest inwestycją w sensie ekonomicznym, bo nie prowadzi do powstania nowego majątku, choć jest inwestycją w sensie biznesowym dla tego, kto dokonuje tego wykupu. Trzeba dokonać sprecyzowania pojęcia inwestycji w tej umowie, ale z pewnością nie każdy biznes zasługuje na ochronę.
A w tym przypadku, skoro ta umowa byłaby od początku nieważna, to czy można mówić o ochronie czegoś, co z mocy prawa nie istnieje?
- Pan minister Grad jest całkowicie w błędzie, twierdząc, że trzeba dążyć do ugody z Eureko. Jeżeli umowa może być uznana za nieważną od początku, to nie ma potrzeby wchodzić w jakieś rozmowy ugodowe. Jest to kwestia jakiejś rażącej nieudolności. Tworzy się atmosferę, która ma przekonać Polaków, że koniecznie musimy oddać PZU konsorcjum Eureko, między innymi rzucając szokującymi kwotami należnego jakoby odszkodowania 35,6 miliarda - to po prostu bzdura i to jest jawne działanie na szkodę Polski. Kierownictwo ministerstwa skarbu przejawia zresztą rażącą, wręcz kompromitującą, niekompetencję nie tylko w tej sprawie. I warto dodać, że łamie zasady etyki i dobrych praktyk biznesu.
Przedtem dwa lata rządziło PiS i też nie wystąpiło do sądu o stwierdzenie nieważności umowy z mocy prawa. Zamiast tego wiceminister Szałamacha w ostatnich dniach urzędowania zawiadomił drugą stronę, że Skarb Państwa odstępuje od umowy. Na dodatek zrobił to w sposób nieprofesjonalny, nie podając numerów akcji...
- Przyznam, że zupełnie tego nie rozumiem. Myślę, że z jakichś kalkulacji postanowili odwlekać sprawę, nie liczyli się przecież z tym, że tak szybko stracą władzę. Ale jeżeli w grę wchodzi miliard euro zysku rocznie...
...to często woda mętnieje... Co jest przyczyną, że kolejne rządy zachowują się tak dwuznacznie?
- Słabość polityków; merytoryczna, decyzyjna, a przede wszystkim charakterologiczna.
Minister Grad wcześniej jako poseł wykazywał dużą siłę charakteru. Publicznie domagał się w Sejmie skierowania umowy do sądu. Poparł uchwałę komisji na ten temat. Co się mogło stać, że jako minister zmienił zdanie?
- To jest wielki znak zapytania. Nowy prezes PZU, pan Klesyk, który dostał to stanowisko po objęciu ministerstwa skarbu przez Grada, twierdzi, że wprowadzi PZU na giełdę... To jest całkowicie niepotrzebne! Firma taka jak PZU nie musi funkcjonować na giełdzie. Na giełdę wchodzą spółki potrzebujące kapitału na rozwój i pragnące pozyskać ten kapitał poprzez emisję akcji. Od dawna funkcjonująca firma ubezpieczeniowa tego nie potrzebuje, ma wystarczająco dużo pieniędzy, by inwestować z własnych zysków. Po co ją wprowadzać na giełdę? Chyba tylko po to, żeby ktoś mógł ją przejąć poprzez giełdę, bo jak spółka funkcjonuje na giełdzie, to jej akcje mogą być łatwo wykupione. Niejedna już wysoko dochodowa firma wprowadzona na parkiet została wykupiona i wycofana z giełdy. I w ten sposób budżetowi państwa ubędzie blisko miliard euro potencjalnych dochodów rocznie! Fatalny też może być skutek tego posunięcia dla rynku finansowego. Przejęcie przez obcy kapitał ma zawsze jeden, podstawowy, bardzo szkodliwy skutek: zyski odpływają do zagranicznych właścicieli, a to oznacza utratę przez Polskę znacznej części dochodu narodowego. Poza tym PZU to wielka firma, która może dyktować ceny ubezpieczeń. Może je zarówno zawyżać, jak i obniżać, w zależności od polityki aktualnego właściciela większościowego. Na przykład za prezesa Netzla PZU ogłosił, że po wprowadzeniu tzw. podatku Religi nie podniesie cen ubezpieczeń samochodowych. Dzięki temu pozostałe konkurujące z PZU firmy również nie mogły podnieść cen polis. PZU zrobił tak w interesie swych klientów. Teraz prezes Klesyk wycofał się z tej decyzji, można więc oczekiwać, że ubezpieczenia komunikacyjne na całym rynku zdrożeją.
Thursday, September 6, 2007
Dzisiaj Stocznia Gdańska wychodzi z kłopotów finansowych i zaczyna pracować z zyskiem.

Wzmacniają, osłabiając?
Nasz Dziennik, 2007-09-06
Komisja Europejska: Stocznia Gdańska musi ograniczyć produkcję
- Komisja Europejska nie chce zamknięcia Stoczni Gdańsk, ale konieczne jest ograniczenie produkcji - stwierdził podczas wczorajszej debaty w Parlamencie Europejskim unijny komisarz ds. rynku wewnętrznego Charlie McCreevy. Podtrzymał tym samym wcześniejsze stanowisko KE, która żąda ograniczenia produkcji w stoczni. Polscy eurodeputowani zgodnie apelowali do Komisji o złagodzenie żądań ograniczenia produkcji, gdyż może to doprowadzić do zwolnień, a nawet do upadku tego historycznego zakładu.
- Lepsza stocznia mniejsza, ale silniejsza - przekonywał McCreevy. Zapewnił, że KE wie, iż Stocznia Gdańsk jest "kluczowa dla walki o wolność i zjednoczenie Europy", ale Komisja musi stać na straży unijnych zasad konkurencji, jednakowych dla wszystkich stoczni. Natomiast komisarz ds. konkurencji Neelie Kroes powiedziała, że nie można czekać aż do roku 2014 - czego oczekują władze stoczni - by zmniejszyć produkcję. Podczas debaty głos zabierali głównie polscy eurodeputowani ze wszystkich frakcji politycznych.
- Podtrzymanie decyzji KE spowoduje nieuchronne zwolnienie tysięcy pracowników zakładu, który nieźle radzi sobie na konkurencyjnym unijnym rynku - wskazywał poseł Mirosław Piotrowski z grupy Unia na rzecz Europy Narodów (UEN). Przestrzegał także przed podejrzeniami o stronniczość Komisji i wspieranie innego lobby stoczniowego.
- Stocznia do tej pory wykonała program restrukturyzacji - zwolniono tysiąc osób, zlikwidowano trzy pochylnie. W wyniku tego osiągnięto dodatnie wyniki finansowe. Być może to przeraża niektórych decydentów unijnych, gdyż Stocznia Gdańska staje się zagrożeniem dla innych stoczni europejskich, przede wszystkim chodzi tu o zakłady niemieckie - wyjaśnia w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" europoseł Witold Tomczak z grupy Niepodległość i Demokracja (ID).
- Dzisiaj Stocznia Gdańska wychodzi z kłopotów finansowych i zaczyna pracować z zyskiem. Byłoby wielkim nieporozumieniem, gdyby w tym momencie silne restrykcje finansowe uniemożliwiły tej stoczni odniesienie sukcesu - stwierdził eurodeputowany Marcin Libicki (PiS).
W lipcu Komisja Europejska postawiła ultimatum, dając Polsce miesiąc na przedstawienie planów redukcji mocy produkcyjnych Stoczni Gdańskiej. KE żąda zamknięcia dwóch z trzech pochylni. Jeśli to nie nastąpi, gdański zakład będzie musiał zwrócić pomoc publiczną, jaką dostał od polskiego rządu po przystąpieniu Polski do UE. Ministerstwo Gospodarki stoi na stanowisku, że aby Stocznia Gdańska była rentowna, potrzebuje dwóch pochylni. KE powinna podjąć decyzję w tej sprawie w drugiej połowie października.
Katarzyna Warchoł, PAP
Sunday, September 2, 2007
Około 100 stoczniowców zrzeszonych w NSZZ "Solidarność" protestowało wczoraj w Brukseli przeciwko decyzji Komisji Europejskiej o ograniczeniu produkcj





Około 100 stoczniowców zrzeszonych w NSZZ "Solidarność" protestowało wczoraj w Brukseli przeciwko decyzji Komisji Europejskiej o ograniczeniu produkcji w Stoczni Gdańskiej. Datę protestu wybrano celowo, nawiązując do przypadającej wczoraj 27. rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych. Na zdjęciu: stoczniowcy protestujący przed główną siedzibą KE. Polscy związkowcy, z transparentem "To, co Moskwa nie zdążyła... Bruksela dokończy?" oraz flagami Polski i "Solidarności" rozpoczęli protest od odśpiewania hymnu narodowego, a także pieśni Jana Pietrzaka "Żeby Polska była Polską". - Nie zgadzamy się, żeby Bruksela nie pozwalała nam pracować i likwidowała to, co przez pokolenia wypracowali nasi ojcowie - powiedział stoczniowiec Julian Świerczyński, dodając, że w referendum głosował za wejściem Polski do UE. - Ale nie takiej Unii oczekiwaliśmy... - dodał.
Więcej w dziale Świat.
Rozmowa z Karolem Guzikiewiczem, wiceprzewodniczącym NSZZ "Solidarność",
W dziale Świat.
Subscribe to:
Posts (Atom)